niedziela, 27 maja 2018

Kampania Werther's Original Soft Eclairs

Kampania Werther's Original Soft Eclairs
Po raz kolejny zostałam wybrana do kampanii, którą organizowało Rekomenduj.to. To chyba moja trzecia akcja u nich, co niesamowicie mnie cieszy. Każda przeprowadzona przez Rekomenduj.to kampania, jest dopracowana w stu procentach. Począwszy od pudełka, na samych produktach kończąc. Tym razem zostałam obdarowana przesłodką i przeuroczą paczuszką... 
 

W środku wielkiego, kolorowego pudła, odnalazłam mnóstwo cukierków Werther's Original. Dla mnie te słodycze, to smak dzieciństwa. Jako mała dziewczynka szalałam na ich punkcie, ale nawet teraz z największą przyjemnością przetestowałam kolejne łakocie.

Paczka ambasadorska zawierała głównie nowość, czyli cukiereczki Soft Eclairs, ale znalazło się miejsce dla pozostałych, trzech produktów marki: Soft Caramels, Cream Candies i Creamy Filling. Punktem głównym były cukierki Soft Eclairs. 







Powiem wam, że zakochałam się w tych słodyczach. Soft Eclairs to połączenie karmelu i czekolady. Taki duecik mi odpowiada. Cukierki nie są zbyt mdłe, rozpływają się w ustach, kuszą smakiem i zapachem. Niesamowicie pyszne. Nie można poprzestać na zjedzeniu tylko jednego. A wy znacie, lubicie cukierki Werther's Original Soft Eclairs? Czy połączenie karmelu i czekolady uznajecie za udane? Do 17 czerwca trwa konkurs #mojesofteclairs. Tutaj znajdziecie więcej informacji na ten temat: https://www.werthers-original.pl/konkurs

Komponada - domowy kompot

Komponada - domowy kompot
W dzisiejszych czasach, kiedy na sklepowych półkach mamy dosłownie wszystko, często rezygnujemy z samodzielnego przygotowywania np. przetworów. Wygodniej iść przecież do supermarketu i wrzucić do koszyka słoiczek z dżemem, powidełkami itp. Ja coś tam tworzę i całkiem nieźle mi to wychodzi. Potem lubię sobie wyciągnąć ze spiżarki słoiczek "swojego" dżemiku i rozkoszować się jego smakiem. Bez porównania z tym sklepowym! Jeśli chodzi o kompoty, to planuję wykorzystać sezon truskawkowy i zapakować owoce w szklane butelki. Póki co, zanim ten moment nastąpi, rozkoszuję się czymś wyjątkowym. 
Gorąco polecam wam Komponadę, która smakuje jak kompocik mojej mamy... Coś niesamowitego! Nigdy wcześniej nie piłam tak smacznego napoju.


Komponada, jak się pewnie już domyśliliście, to prawdziwy kompot. Tyle, że zamknięty w szklanej butelce z uroczą grafiką. To naturalny, tradycyjnie przygotowywany produkt. Nie spotkałam się wcześniej z czymś podobnym. Komponadę wypiłam oczywiście z największą przyjemnością i zakochałam się w jej smaku.





Po otwarciu butelki od razu można wyczuć kuszący aromat cynamonu i goździków. W smaku - prawdziwa petarda! Oczywiście dominują jabłuszka, ale towarzystwo przypraw, jak najbardziej, pasuje tutaj idealnie.
Komponada ma dla mnie smak dzieciństwa... To wyjątkowo smaczny, zdrowy i godny polecenia produkt.  

sobota, 26 maja 2018

Panthenol żel

Panthenol żel
To już ostatni produkt firmy Gorvita, który przywędrował do mnie dzięki uprzejmości agencji CredoPR. Muszę przyznać, że po tych wszystkich preparatach nie spodziewałam się efektu "wow", a jednak! Jednym minusem jest dla mnie kiepska dostępność kosmetyków Gorvita. Nie widziałam ich w żadnej miejscowej aptece czy drogerii, więc będę musiała zakupić swych ulubieńców przez internet. Oto jeden z nich... Ostatni, ale równie ważny ;)






Od producenta:


Skład:


Pojemność: 100 ml
Moja opinia: 
 Tubka może nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych, jest zwyczajna i totalnie normalna, ale dla mnie idealna. Wykonana z miękkiego plastiku, nie sprawia żadnych problemów w momencie, gdy kończymy już preparat i z wnętrza tubki chcemy wydobyć resztki. Dodatkowo, zamknięcie w postaci klapki, nie ma szans nie zdać egzaminu ;) Jednym ruchem możemy otworzyć i zamknąć opakowanie, nie martwiąc się niekontrolowanym wylaniem kosmetyku np. w walizce lub torebce. Niby taki drobiazg, a bardzo istotny. 

Panthenol żel posiada całkiem przyjemny, chociaż specyficzny zapach. Całe szczęście, że nie odrzuca i jest możliwy do zaakceptowania, nawet przez wrażliwca. Konsystencja preparatu przypadła mi do gustu. Nic nie spływa z ciała, kosmetyk można szybko i sprawnie rozprowadzić, również punktowo.  

Żel jest świetnym specyfikiem łagodzącym. Rozprawi się z bąblami po ukąszeniach komarów, drobnymi otarciami naskórka. Oczywiście nie podrażnia, nie uczula, nie szczypie. Przyjemnie chłodzi, nawilża i odżywia suchą, wymagającą skórę. Jakoś na samym początku nie byłam do tego produktu przekonana, ale potem bardzo się polubiliśmy i ta miłość trwa do dziś. Panthenol żel oczywiście mogę wam polecić. Szczególnie na letnie wyjazdy.

piątek, 25 maja 2018

Aloe Vera żel od Gorvita

Aloe Vera żel od Gorvita
Aloes to składnik wielu kosmetyków. Pokochały go miliony na całym świecie, stał się ostatnio bardzo modny i chętnie wykorzystywany w domowym zaciszu. Ja mam nawet w domu żywy aloes, jednak nie jest on na tyle dojrzały, by pozbawić roślinkę kawałka soczystego listka ;) Dlatego wybrałam produkt, który aloesu w składzie ma pokaźną ilość. Coś takiego ma w swej ofercie firma Gorvita.


ALOE VERA ŻEL






Od producenta:

Skład:

Pojemność: 150 ml
Moja opinia:
W tubce o sporych rozmiarach, mamy do dyspozycji nasz żel od firmy Gorvita. Muszę przyznać, że pierwszy raz spotkałam się z tak dużym opakowaniem aloesowego preparatu. Zwykle producenci kosmetyków z aloesem, pakują je do mikroskopijnych buteleczek, które nie wystarczają na długo. Tutaj mam możliwość testować produkt przez kilka tygodni, a nie dni. Sama tubka jest wykonana z dość miękkiego plastiku, więc wydobycie, nawet resztek żelu, nie graniczy z cudem. 

Na plus oczywiście mogę zaliczyć odpowiednie zamknięcie tubki. Nie trzeba siłować się z zakrętką, która uwielbia przecież spadać na podłogę ;) Tutaj wszystko przebiega sprawnie i bezproblemowo. Sam żel jest oczywiście żelem, konsystencja trafiona w punkt. Zapach? Typowo aloesowy, świeży, jednocześnie bardzo przyjemny i relaksujący. 

 Żel jeszcze testuję, bo muszę nadmienić, że preparat należy do bardzo wydajnych. Oczywiście wszystko zależy od miejsc na ciele na które nakładamy produkt firmy Gorvita. Ja lubię aplikować ten żel pod oczy - zawsze wieczorem, ponieważ wtedy spełnia funkcję kremu na ten obszar twarzy. Znakomicie nawilża i odżywia, i w sumie jest w stanie zastąpić kosmetyk do pielęgnacji buzi, właśnie w postaci kremu. Żel aloesowy Gorvita łagodzi podrażnienia po depilacji, przyjemnie chłodzi. Jedyną wadą może być tylko jego kiepska dostępność.

Za produkt dziękuję agencji CredoPR 

piątek, 18 maja 2018

Maść propolisowa z witaminami A,E,F Gorvita

Maść propolisowa z witaminami A,E,F Gorvita
To kolejny produkt firmy Gorvita, który testowałam dzięki uprzejmości agencji CredoPR. Tym razem sięgnęłam po preparat, który uważam, że powinien znaleźć się w każdym domu. To nie tylko zwykły kosmetyk nawilżający. To ratunek dla uszkodzonego naskórka. Wszystkiego dowiecie się z dalszej części recenzji. 




Od producenta:

Skład:

Pojemność: 50 ml
Moja opinia: 
Należę do grona tych, którzy po miód nie muszą biec do sklepu czy pszczelarza. Mamy w sadzie kilka uli, więc złotego skarbu wystarcza dla wszystkich. Niestety osobiście nie przepadam za miodem, a głównie za jego zapachem. Dlatego kosmetyki z dodatkiem miodu, propolisu, jakoś niespecjalnie trafiają w moje gusta. Cóż, zdarza się, ale też nie mówię takim specyfikom stanowczego "nie". Przewiduję odstępstwa od tej reguły :) I właśnie takim wyjątkiem była dla mnie maść propolisowa od firmy Gorvita.

Produkt mieści się w niewielkiej tubce o pojemności 50 ml. Mały rozmiar opakowania, daje nam szansę na zabranie go w podróż, wrzucenie do walizki itp. Mówię wam, taką maść warto mieć przy sobie. To nie tylko kosmetyk, ale fantastyczny preparat do zadań specjalnych. Koi podrażnienia, regeneruje otarty, uszkodzony naskórek. Sprawdzi się świetnie jako produkt do łagodzenia miejsc na skórze po ukąszeniu owadów. Sama przetestowałam maść w wielu ekstremalnych sytuacjach i faktycznie daje radę. Szybko działa, więc na efekty nie trzeba czekać w nieskończoność. Niezbędna na wakacjach!

Zapach maści jest dość intensywny, ale można się do niego przyzwyczaić. Konsystencja preparatu należy do treściwych, więc wystarczy dosłownie odrobina, by maść zadziałała jak trzeba. Dla mnie rewelacja!

Olej kokosowy w żelu Gorvita

Olej kokosowy w żelu Gorvita
Olej kokosowy jest obecnie bardzo modny. Używamy go nie tylko w kuchni, ale i do pielęgnacji ciała, włosów. Osobiście miałam już kiedyś olej kokosowy w czystej postaci, jednak ten w formie żelu jest dla mnie totalną nowością. Pozwólcie więc, że przedstawię wam właśnie taki produkt, który chętnie stosuję regularnie. Bardzo się polubiliśmy. 




Od producenta:

Skład:

Pojemność: 200 ml
Moja opinia: 
Produkt bardzo mnie zaciekawił, bo tak jak wspominałam, olej kokosowy gościł w moim domu, ale właściwie tylko w kuchni, a do pielęgnacji ciała użyłam go może raz, góra dwa. Jednak doskonale wiem, że właśnie ten składnik wpływa pozytywnie na skórę. Co jest wadą takiego oleju? Z pewnością jego tłustość. Olej kokosowy 100%, pozostawia na ciele nieprzyjemną, lepką warstwę. Jak więc wypadł kosmetyk, który olej kokosowy w składzie ma, lecz posiada też strukturę żelu? Jest fenomenalny!

Produkt otrzymujemy w wygodnej, poręcznej, solidnej tubie. Na opakowaniu zamieszczono wszystkie informacje na temat kosmetyku. Wracając jeszcze do tubki, ta została wykonana z miękkiego tworzywa, więc wydobycie resztek, które osiadły na ściankach i na dnie, nie stwarza żadnych problemów. Zamknięcie w postaci klapki też zasługuje na duży plus. To lubimy :) 


Żel zawiera naturalny olej kokosowy, ale również panthenol, alantoinę, a także leczniczą wodę mineralną. To czyni kosmetyk bezpiecznym i co najważniejsze, odpowiednio skutecznym. A jaką ma strukturę? Mnie przypomina raczej lekki krem, a nie typowy żel... Jednak genialnie się rozprowadza i szybko wchłania. Na skórze nie pozostaje tłusty, lepki film. Zapach kosmetyku to raczej sprawa jasna - wyczuwam mocny aromat kokosa. 


 Co taki żel robi z moją skórą? Ano wpływa na nią rewelacyjnie! Dzięki niemu jest odpowiednio nawilżona , odżywiona, miękka i gładka. Kosmetyk sprawdza się świetnie po depilacji, kiedy ciało potrzebuje specjalnego, delikatnego traktowania. Żel Gorvita pozostanie ze mną na dłużej. 

Za kosmetyk dziękuję agencji CredoPR 

sobota, 12 maja 2018

TRESemme - BIOTIN+ REPAIR 7

TRESemme - BIOTIN+ REPAIR 7
Dziś post dla prawdziwych włosomaniaczek. Jeśli lubicie nowinki kosmetyczne, które są przeznaczone do pielęgnacji i stylizacji włosów, to czytajcie z uwagą ten wpis, ponieważ pragnę w nim przedstawić zestaw fantastycznych produktów. Mowa o kosmetykach amerykańskiej marki TRESemme. Marka istnieje od 1948 roku, ale dopiero w kwietniu 2018, kosmetyki trafiły na nasz rynek. Wiecie co? Już zdążyły podbić serca wielu kobiet w tym także i moje. 

Marka TRESemme oferuje kilka linii pielęgnacyjnych. Jest więc w czym wybierać. Każda z nas znajdzie w poszczególnej grupie coś dla siebie. A oto i one:

Słabe. Łamliwe. Suche. Nigdy więcej. Nasza nowa kolekcja TRESemme Biotin+ Protect 7 z biotyną podczas jednego mycia usuwa 7 rodzajów uszkodzeń, na jakie narażone są włosy podczas stylizacji. Dzięki temu możesz śmiało sięgać po kolejne, nowe fryzury!  

Masz dość puszących się włosów? Unowocześniona formuła z luksusowym olejem marula zapewnia nie jedną, ale 5 wygładzających korzyści. Nadaje ona włosom jedwabisty połysk i ogranicza puszenie się aż na 72 godziny.

Nie możesz znaleźć produktu, który jednocześnie zapobiega puszeniu się włosów i dba o ich kolor? Wypróbuj to. Nasza nowa kolekcja TRESemme Keratin Smooth Colour zapewnia nie tylko gładki wygląd, lecz także długo utrzymujący się, żywy kolor Twoich włosów.  

Zawsze szukasz produktów inspirowanych naturą? Nie szukaj dalej! Znaleźliśmy sposób na włączenie bogatych w substancje odżywcze składników roślinnych do naszych profesjonalnej jakości formuł. Rezultat? TRESemme Botanique: kolekcja całkowicie wolna od parabenów i barwników, która pomaga odsłonić naturalne piękno włosów. 

Teraz pokażę wam zestaw kosmetyków z pierwszej, wspomnianej przeze mnie kolekcji...  


BIOTIN+ REPAIR 7 SZAMPON


Zacznę może od szamponu, który przetestowałam w pierwszej kolejności. Kosmetyk mieści się w poręcznej, bardzo eleganckiej buteleczce z zamknięciem typu "press". Takie opakowania szamponu lubię najbardziej, bo mogę sprawnie nim manewrować i dozować akuratną ilość. Szampon posiada gęstą konsystencję, dobrze się pieni, nie spływa z dłoni i moich długich pasm. Genialnie oczyszcza włosy i skórę głowy, nie przesusza, nie tworzy siana. Nadaje czuprynie miękkości, blasku. Bardzo polubiłam ten produkt. 

BIOTIN+ REPAIR 7 ODŻYWKA


Odżywkę otrzymujemy w buteleczce o identycznej formie jak ta, zarezerwowana dla szamponu. Sam kosmetyk charakteryzuje półpłynna konsystencja, która sprawdza się jak trzeba na moich włosach. Nic nie spływa z pasm, nie ląduje na podłodze, czy wszędzie tam, gdzie lądować nie powinno. Nie toleruję odżywek o zbyt płynnej strukturze. Ta jest wprost idealna!
Odżywkę aplikujemy po umyciu głowy szamponem i prawie natychmiast możemy ją spłukać. Ja dla pewności, pozostawiam kosmetyk na włosach przez ok. 2 minuty. Odżywka nie obciąża pasm, pięknie wygładza i niweluje puszenie. Z przyjemnością wykorzystam produkt do samego końca i pobiegnę po kolejne opakowanie. 

BIOTIN+ REPAIR 7 MASKA


Zamknięta w eleganckim, bardzo poręcznym słoiczku, nie sprawia żadnych problemów podczas aplikacji. Jest bardziej gęsta, ale jednocześnie mega wydajna. Wystarczy mi na długo, ponieważ na jednokrotne zużycie, nie trzeba jej wiele. Maska tworzy na mej głowie efekt "wow". Przepięknie wygładza, odżywia i nawilża zniszczone, zmęczone suszeniem i prostowaniem pasma. Tak samo jak poprzedni kosmetyk, nie obciąża, nie wywołuje nalotu łupieżu. Dzięki niej włosy są zadbane i wyglądają tak, jakbym przed chwileczką opuściła salon fryzjerski. Maskę należy trzymać na włosach przez ok. 5 min, co dla mnie jest jedynym małym, ale bardzo maleńkim minusikiem ;) Ot, taka jestem niecierpliwa. Jednak późniejszy efekt wynagradza wszystko!

Ta kolekcja od TRESemme przypadła mi do gustu. Z największą przyjemnością przetestuję pozostałe produkty, a chyba najbardziej jestem ciekawa linii Keratin Smooth. Marka ma w swej ofercie nawet produkty do stylizacji. Ja testowałam lakier...

FREEZE HOLD LAKIER DO WŁOSÓW


Po lakiery sięgam okazjonalnie, ale ten przetestowałam z ciekawości i konieczności. Akurat wychodziłam na imprezę i sięgnęłam po kosmetyk, by ujarzmić swoją niesforną czuprynę. O dziwo, lakier nie posklejał włosów, nie stworzył na głowie paskudnego hełmu. Pachnie też przyjemnie, więc będę go używała z jeszcze większą ochotą. 

A wy znacie kosmetyki marki TRESemme?

Tort bezowy z krążków bezowych od MAKO

Tort bezowy z krążków bezowych od MAKO
Obiecałam wam pokazać w najbliższym czasie kolejny, słodki produkt od firmy MAKO i słowa dotrzymuję ;) Należę do osób, które na pieczeniu niekoniecznie się znają. Coś tam sama stworzę, ale zwykle nie nadaje się to do pokazania np. na blogu, nie mówiąc o świątecznym stole. Jednak z takim produktem, żadna domowa impreza jest mi niestraszna! 

Cukiernictwo Mako Rogowo





Ja i tort to dwie sprzeczności. Kilka podejść miałam i jubileuszowy wypiek zazwyczaj lądował w koszu. No, nie posiadam daru do tworzenia tortów i tyle. Dlatego kiedy potrzebowałam takiego ciasta, musiałam biec do cukierni i płacić miliony monet. Teraz mam w zanadrzu to! Mowa o krążkach bezowych od firmy Mako. 

Muszę przyznać, że dawno tortu bezowego nie jadłam. Dlatego z chęcią wykorzystałam produkt od Mako i przygotowałam taki skromny torcik bez żadnej okazji. A co! Jakoś uporałam się z kremem do jego przełożenia, zaopatrzyłam się w borówki, malinki i listki mięty. Zrobienie takiego tortu zajęło mi... uwaga... ok. 25 min. Zaskoczone? Jeśli potrzebujecie na szybko przygotować torcik, nie chcecie kupować go w sklepie, to takie krążki bezowe będą idealną opcją.


Pozytywnie zaskoczyło mnie szczelne i bezpieczne opakowanie krążków. Każdy blacik jest odpowiednio zabezpieczony, więc nic się nie połamie podczas transportu. Oczywiście podczas przekładania tortu, uważajcie na kruchość bezy.  

Na opakowaniu, producent zamieścił przepisy na dwa torciki, które możecie wykorzystać. Ozdabianie słodkości jest naturalnie dowolną sprawą. Tutaj musicie tylko ruszyć głową i dekorować jak chcecie. Ja preferuję dodatek świeżych owoców, więc na moim torcie znalazł się taki duecik. A wy same pieczecie torty, czy wolicie takie z cukierni?

piątek, 11 maja 2018

Słodycze od Mako

Słodycze od Mako
Dziś wpis idealny do poczytania przy filiżance kawy. Od razu ostrzegam, miejcie przy sobie chociaż jakiś maleńki herbatniczek, bo mam wam do pokazania same pyszności ;) Ja jestem wielką fanką słodkości, co niestety widać, jednak od czasu do czasu każdy z nas ma prawo do drobnych przyjemności. 

 Cukiernictwo Mako Rogowo

Przy tak pięknej pogodzie jaką mamy za oknami, siedząc sobie na świeżym powietrzu z ulubioną książką w dłoni, zajadam się pysznościami od firmy MAKO. To moje kolejne spotkanie z produktami tejże marki. Słodkości z miejsca stały się moimi ulubionymi. Z wielkim bólem serca, podzieliłam się z rodziną resztkami smakołyków, by nie wyjść na sknerę ;) Oto wyroby MAKO, które miałam okazję poznać tym razem...




Wydawać by się mogło, że taka słodkość nie jest w stanie mnie zaskoczyć. Nic bardziej mylnego! Rureczki są przepyszne i smakują tak jak te, którymi zajadałam się w dzieciństwie.
Na duży plus zasługuje kruchy wafelek i oczywiście puszysta, śmietankowa pianka, jako nadzienie rurki. Na zjedzeniu jednej z pewnością się nie skończy. Rurki nie są zbyt słodkie, zamulające. Idealne do kawki pitej wspólnie z przyjaciółką, czy resztą rodzinki. 





To już prawdziwy hit w moim domu. Pamiętam czasy, kiedy byłam małą dziewczynką i chorowałam... Mama zawsze na pocieszenie, po powrocie od lekarza, kupowała mi takiego ciepłego loda. Momentalnie przestawałam się dąsać, a dobry humor powolutku powracał. Tamte lody były pyszne, a te od Mako smakują jeszcze lepiej! To dla mnie taki powrót do szczenięcych lat.
Chrupiący wafelek w kształcie kubka, plus puszyste, śmietankowe nadzienie i warstwa mlecznej czekolady, to trio doskonałe. Ciepłe lody zniknęły u mnie bardzo szybko. Wszyscy bardzo je polubiliśmy i chętnie sięgniemy po produkt, podczas słodyczowych zakupów. 




Klasyk, ale w troszkę innym wydaniu. Zawsze zajadałam się bezami białymi, bez żadnych dodatków. Jednak te cytrynowe, chyba staną się moją nową miłością. Cytrusowe nuty są tutaj faktycznie wyczuwalne i pasują w przypadku słodkości jak ulał. Sama bezy nie potrafię robić, chociaż spore grono koleżanek przekonuje mnie, że nie ma tutaj nic trudnego. Ja wolę jednak sięgnąć po taką gotową paczkę bez cytrynowych. Można zajadać je solo, ale także sprawdzą się świetnie, jako dekoracja samodzielnie upieczonego ciasta. 
Bezy od Mako są idealnie kruche, świeże i mega zachęcające. Na zjedzeniu kilku się nie skończy. Ja za jednym zamachem potrafię pochłonąć kilkanaście!

A wy lubicie takie słodkości? Zachęcam do zaglądania na stronę firmy MAKO. Mają tam mnóstwo wyrobów, które miłośnicy podjadania chętnie poznają bliżej. Niebawem pokażę wam jeszcze jeden produkt, który mocno związany jest z tym, zaprezentowanym przeze mnie jako ostatni. Obiecuję, będzie równie słodko i przyjemnie ;)
Copyright © 2016 To co kobieta lubi najbardziej... , Blogger