czwartek, 22 czerwca 2017

Olej kokosowy MyVita

Sporo słyszy się teraz o oleju kokosowym. Jedni chwalą, inni odradzają mówiąc, że to tylko moda. Cóż, nie byłabym sobą, gdybym nie sprawdziła ile w tym wszystkim prawdy. I tak ochoczo zabrałam się za testy oleju kokosowego od MyVita.

 Znalezione obrazy dla zapytania myvita


 Od producenta:


Pojemność: 200 ml
Cena: ok. 15 zł
Moja opinia:
 Olej otrzymujemy w zwykłym, szklanym słoiczku. Na etykiecie zamieszczono ogólne informacje o produkcie, skład, wartości odżywcze. Na liście składników nie dostrzegłam żadnych "dodatków". Mam więc do czynienia z najprawdziwszym, czystym olejem kokosowym. Oczywiście nierafinowanym. 

Produkt w zależności od temperatury może mieć postać stałą lub płynną. Także nie przerażamy się stanem oleju, a trzymamy w odpowiednich warunkach. Wiadomo, że do smażenia nie musimy go wcześniej roztapiać, natomiast już do kosmetycznych zabiegów, olej wiadomo, musi mieć płynną postać. 

U mnie najczęściej olej gościł w kuchni. Smażyłam na nim, dodawałam do sałatek i powiem wam, że zwykłym potrawom, takim, które cała moja rodzina zna doskonale, nadawał nowego smaku. Wydobywał niesamowity aromat, ale jednocześnie zbytnio nie zmieniał i nie burzył kompozycji. Niestety moje włosy nie polubiły oleju kokosowego, więc jako kosmetyczny produkt się nie sprawdził.

środa, 21 czerwca 2017

Syrop z malin z lipą

Sezonu na malinki jeszcze nie mamy, ale są jeszcze syropy, które potrafią zatrzymać smak tego owocu we wnętrzu zwykłej butelki. Od jakiegoś czasu, raczę się pysznością ze sklepu Stragan Zdrowia. Mówię wam, coś niesamowitego. 

 Zdrowa żywność | Sklep ekologiczny - StraganZdrowia.pl





Skład:


Pojemność: 400 ml
Cena: 14.90 zł do kupienia tutaj 
Moja opinia:
To produkt firmy Premium Rosa. Ich wyroby miałam okazję poznać dawno temu, ale pamiętam, że smakowały całej mojej rodzinie. Tym razem przetestowałam syrop. Wytwarzany bezpośrednio z owoców, bez dodatku sztucznych konserwantów, barwników. Malinowy syrop został wzbogacony nutą lipy. W taki oto sposób otrzymaliśmy udaną "mieszankę" smaków. Produkt zyskał też niebanalny aromat. 

Syrop smakuje wybornie jako dodatek do herbaty. Jednak w okresie letnim, lubię go spożywać ze zwykłą wodą. Wtedy otrzymuję orzeźwiający, odpowiednio słodki, gaszący pragnienie napój. 

Sama butelka wygląda niezwykle dekoracyjnie. Etykieta nawiązuje do naturalności, chociaż przydałby się może jakiś korek "niekapek" dla łatwiejszego nalewania syropu.

wtorek, 20 czerwca 2017

Miętowy balsam do ust

Ależ dziś upalnie. Chciałby się tylko siedzieć w chłodnych, klimatyzowanych pomieszczeniach i popijać napoje z dodatkiem kostek lodu. Ja nawet w taką pogodę, nie ruszam się z domu bez balsamu do ust. Często zapominamy o odpowiednim zabezpieczeniu warg przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Ostatnio zakochałam się w takim jednym mazidle od firmy Coloris.

 logo




Od producenta:

Skład:

Waga: 7 g
Cena: 11.99 zł do kupienia tutaj 
Moja opinia:
Tak odbiegając jeszcze od tematu, na zdjęciach są konwalie. Fotki robiłam wcześniej, więc jakaś tajemnicza siła nie uchroniła tych kwiatków w moim ogrodzie przed przekwitnięciem ;) A już zupełnie na serio, jest to mój drugi balsam eco soft od Laura Conti, który miałam okazję przetestować. Poprzedni, różany, przypadł mi do gustu, więc z chęcią sięgnęłam po wersję miętową. Akurat na letnią aurę jak znalazł.

 Balsam mieści się w kulistym opakowaniu. Zakręcamy go zwyczajnie zakrętką, ale z racji tego, że sam kosmetyk został odpowiednio wyprofilowany, tworzy pewną wypukłość, nie mam żadnych problemów z jego aplikacją podczas podróży autem, czy nawet autobusem. 

Kosmetyk pachnie najprawdziwszą miętą. To bardzo naturalny, przyjemny aromat, a nie chemiczne coś, które nie byłabym w stanie zaakceptować. Balsam posiada idealną konsystencję. Nie spływa z ust, ale też nie nadaje im żadnego koloru. Dla mnie akurat to zaleta produktu.


To małe cudo jest w stanie solidnie nawilżyć mocno przesuszone usta. Nie zbiera się w załamaniach, kącikach, nie pozostawia uczucia ciężkości na wargach. Po jego aplikacji czuje się tak, jakbym na ustach nie miała żadnego kosmetyku. On jednak tam jest i odpowiednio je chroni. Zawiera SPF 15, także produkt koniecznie zabiorę na wakacje. Fajnie regeneruje, pachnie jak trzeba... Nie potrzebuję niczego więcej.

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Wybielająca pasta do zębów Ecodenta

Dziś chciałam wam zaprezentować kolejny produkt ze sklepu internetowego e-fryzjernia.pl Muszę przyznać, że to miejsce w sieci ciągle mnie zaskakuje. Pozytywnie oczywiście ;) Znajdziecie tam mnóstwo przeróżnych kosmetyków w niewygórowanych cenach. Oto jeden z nich...

 




Od producenta:


Skład:


Pojemność: 100 ml
Cena: 11.50 zł do kupienia tutaj 
Moja opinia:
Jakiś czas temu, w tym wpisie, pokazywałam wam inną pastę tej marki. Tamta sprawdziła się u mnie rewelacyjnie, więc z chęcią zabrałam się za testy kolejnego produktu. Osobiście nie jestem przywiązana do konkretnej marki past do zębów. Z chęcią poznaję nowości, ale też zwracam uwagę na składy.

Jeśli chodzi o skład pasty wybielającej od Ecodenta, niczego niepokojącego na liście nie dostrzegłam. W związku z tym, gdy wasze dzieci mają ochotę na taką pastę, możecie śmiało wycisnąć im na szczoteczkę odpowiednią jej ilość. Pasta ma przyjemną konsystencję. Nie spływa ze szczoteczki, zanim rozpoczniemy czyszczenie zębów. Zapach? Oczywiście miętowy i orzeźwiający. Tak samo jak smak. 

Pastę zamknięto w tubie wykonanej z miękkiego tworzywa. Zakręcanie jej zakrętką nie należy może do najporęczniejszych, ale jest możliwe do zaakceptowania. Nie przesadzajmy i nie czepiajmy się szczegółów. To tylko pasta do zębów, a nie kosmetyk służący przykładowo do pielęgnacji ciała.


Pasta odświeża oddech na długi czas. Nie pozostawia nieprzyjemnego posmaku w ustach. Po jej użyciu, nie muszę już korzystać z płukanek. Niemniej, moje zęby i dziąsła na tym nie tracą. Pasta sprawia, że ząbki stopniowo stają się bielsze. Efekt nie jest zauważalny po pierwszym czy drugim użyciu, także uzbrójcie się w cierpliwość. Produkt likwiduje krwawienie dziąseł i nadwrażliwość. Cena? Zachęca do zakupu pasty i to przynajmniej dwóch tubek.  

sobota, 3 czerwca 2017

Olej moringa - nowość w mojej kosmetyczce

Naczytałam się sporo dobrego na temat tego produktu i po prostu zapragnęłam go mieć. Naturalne oleje są obecnie bardzo modne, duża część osób korzysta z nich w kuchni, ale także wykorzystuje je do celów kosmetycznych. Bo przykładowo olej moringa w obydwóch przypadkach sprawdza się rewelacyjnie. Ja mogę wam polecić akurat ten od MyVita, bo ma świetne opakowanie.

 Znalezione obrazy dla zapytania myvita




 Od producenta:

Skład:

Pojemność: 50 ml
Cena: ok. 27 zł
Moja opinia:
Akurat ten olej postanowiłam zużyć do celów kosmetycznych. Produkt mieści się w niewielkiej buteleczce, wykonanej z ciemnego szkła. W ten sposób olej jest odpowiednio chroniony przed światłem, chociaż i my musimy dbać o jego przechowywanie w idealnych warunkach. Producent pomyślał i o dozowniku w postaci atomizera! To unikalne rozwiązanie jeśli chodzi o oleje. O dziwo, mechanizm się nie zapycha, ale sprawnie uwalnia produkt.


Olej nie posiada nieprzyjemnego zapachu. Ma oczywiście oleistą konsystencję, ale daje się rozprowadzić na skórze, czy na włosach. Olej moringa polecany jest w szczególności osobom, które mają bardzo suchą skórę. Moja nie jest może aż tak przesuszona, ale w okolicach łokci i na kolanach, nie wygląda zbyt atrakcyjnie. A że dni są ciepłe i wypada odsłaniać nieco więcej ciałka, postanowiłam zadbać o te miejsca. Olej świetnie nawilżył i wygładził łokcie oraz kolana. Stosowałam go codziennie, zawsze wieczorem. Suche okolice już nie są suche, a wyglądają nienagannie. 

Olej moringa stosuję również na końcówki włosów. Dzięki niemu przestały się plątać i rozdwajać. Polecam także aplikację oleju jako maskę na całe włosy. Nakładamy go na nieumyte pasma, tworzymy kompresik z ręcznika i czekamy ok. pół godziny. Po upływie tego czasu normalnie myjemy głowę. Zobaczycie, że po takim zabiegu włosy będą mięciutkie i delikatne. Taki olejek to super rzecz!

wtorek, 30 maja 2017

Siła keratyny - Odżywka do paznokci z keratyną i cystyną

Lubimy malować paznokcie, ale często zapominamy o ich odpowiedniej pielęgnacji. Nie zabezpieczamy płytki podczas aplikacji ciemnych emalii, piłujemy pazurki byle jak i byle jakim pilniczkiem. To wszystko wpływa negatywnie na ich kondycję. Dziś chciałam wam zaprezentować nowość od Dermo Future, która poprawi wygląd paznokci już po pierwszym użyciu.

 



 
 
Od producenta:

Skład:


Pojemność: 9 ml
Cena: 13.50 zł do kupienia tutaj
Moja opinia: 
 Coś mi się ubzdurało i na samym początku myślałam, że odżywka będzie przypominała lakier. Kiedy już ją otrzymałam... zaskoczenie. To kosmetyk w formie wcierki. Ucieszyłam się bardzo, ponieważ preparatów do paznokci w postaci emalii nie lubię. 

Kartonowe pudełeczko zawiera odpowiednią ilość informacji o kosmetyku. Jest tutaj także sposób użycia odżywki, a także obowiązkowo jej skład. W pudełku natomiast znajdujemy niewielką buteleczkę. Przypomina ona te, które są zarezerwowane dla lakierów. Jest i niewielki, wąski, ale jakże precyzyjny pędzelek. Odżywka nie spływa więc ze swojego miejsca przeznaczenia. Pachnie przepięknie! Owocowo, chyba brzoskwiniowo. 


Konsystencja przypomina nieco olejek. Odżywka jednak nie ląduje w innych rejonach dłoni niż paznokcie. W jej strukturze można dostrzec mnóstwo maleńkich drobinek. Nie pełnią one funkcji ozdobnej, bo to tak naprawdę mieszanka witamin A i E w mikrokapsułkach. Chociaż... wygląda ciekawie ;)


Odżywka działa i ja zauważyłam to już po pierwszym jej użyciu. Co takiego robi? Wspaniale nawilża płytkę, ale także skórki wokół paznokci. Następnie przyczynia się do ich stopniowego wzmocnienia, a także rozjaśnienia. Nie pozwala na łamanie się paznokci, rozdwajanie. Może aplikacja kosmetyku nie należy do zbyt komfortowych - trzeba poczekać aż się wchłonie, jednak późniejsze efekty was zadowolą. 

Kosmetyk otrzymałam w ramach akcji "Testuję z Twoim Źródłem Urody"

 FB_IMG_1441630671752.jpg

niedziela, 28 maja 2017

Olejek w balsamie Nivea Kwiat Wiśni i Olejek Jojoba

Bycie przyjaciółką Nivea, to dla mnie sama przyjemność ;) Po raz kolejny, zupełnie niespodziewanie, otrzymałam nowość marki, na którą miałam chrapkę i to wielką. Czaiłam się na balsam i czaiłam, aż wreszcie sam do mnie dotarł. Moja radość sięgnęła zenitu. Szybko zabrałam się za testy nowości, a dziś mogę wam zdradzić, że było warto. 

 Zdjęcie użytkownika NIVEA.

Pewnego słonecznego dnia, dotarło do mnie niewielkie pudełeczko w typowych dla marki Nivea barwach. Biel i granat... już mamy skojarzenie z konkretnymi kosmetykami, prawda? We wnętrzu pudełeczka znalazłam nowy kosmetyk i miły drobiazg - zawieszkę. Teraz już nikt nie przeszkodzi mi w momencie, gdy będę brała dłuższą kąpiel ;)



Nie przedłużając, pozwólcie, że zamieszczę tutaj kilka słów na temat otrzymanego kosmetyku. Takie niespodzianki i takie nowości lubię najbardziej.



Od producenta:

Skład:

Pojemność: 200 ml
Cena: ok. 19 zł w Rossmannie
Moja opinia: 
Otrzymałam jedną wersję olejku w balsamie, natomiast marka Nivea wypuściła jeszcze trzy inne:
- Kakao i Olejek Makadamia
- Wanilia i Olejek Migdałowy
- Róża i Olejek Arganowy

Mój wariant z kwiatem wiśni i olejkiem jojoba, pragnę wam polecić już dziś. Pozostałe kosmetyki po prostu muszę przetestować, by sprawdzić, czy są równie przyjemne i równie skuteczne. 

Balsamy otrzymujemy w smukłej buteleczce, zamykanej i otwieranej na tak zwany "klik". Jak zwykle taka forma dozownika przypadła mi do gustu. Po prostu lubię tę postać zamknięcia w przypadku balsamów. Uważam, że najlepiej się sprawdza. Butelką można swobodnie manewrować. Nie przewraca się w łazience, w podróży też nie da plamy. 


Balsam nie należy do treściwych. Jego konsystencja jest nieco wodnista, ale nie do tego stopnia, by przeciekała przez palce i trafiła na podłogę zamiast na skórę. Zapach? No oczarował mnie na całego. Stanowi udane połączenie nut kwiatowych i kremowych. Aromat balsamu należy do intensywnych, ale niezbyt nużących czy mdlących. 


Balsam nie pozostawia tłustej warstwy, chociaż całkowicie nie wchłania się w tempie błyskawicznym. Lepiej troszkę poczekać po jego aplikacji, a następnie założyć ubranie. Bardzo się polubiłam z tym produktem. Akurat na lato pasuje idealnie. Już po pierwszym użyciu kosmetyk jest w stanie odpowiednio nawilżyć i odżywić skórę. Staje się gładka i promienna. Nawet na drugi dzień jest mega przyjemna w dotyku. Dawno nie miałam tak przyjemnego balsamu do ciała. Dlatego w najbliższym czasie, pozostałe kosmetyki z tej serii zakupię obowiązkowo. 

Suplement diety - Kwas foliowy, B6,B12,E

Oto ostatni suplement diety od Humavit, który miałam okazję poznać. Akurat dziś zakończyłam dwumiesięczną kurację, więc postanowiłam od razu wrzucić recenzję produktu. Tak na świeżo, żeby nie zapomnieć o zamieszczeniu najważniejszych informacji i spostrzeżeń ;) 

 Zdjęcie użytkownika Humavit.



Od producenta / Skład:


Ilość w opakowaniu: 60 tabletek
Cena: 14.80 zł do kupienia tutaj 
Moja opinia:
 My kobiety przywykłyśmy, że kwas foliowy powinno się stosować w okresie ciąży. Jednak akurat ten składnik warto przyjmować nawet wtedy, gdy nie spodziewamy się dziecka. Kwas foliowy to inaczej witamina B9. Nasz organizm nie jest w stanie jej wytworzyć, stąd tak ważna suplementacja i oczywiście dobór odpowiedniego pożywienia. Kwas foliowy znajdziemy między innymi w wątróbce, orzechach, słoneczniku, brokułach, kalafiorze, soi itd. Tak więc jeśli ktoś nie przepada za takimi składnikami, powinien przyjmować witaminę B9 w postaci suplementu. 


Produkt od Humavit zawiera aż 60 tabletek. Codziennie zażywamy jedną, popijając dużą ilością wody. Same tabletki są malutkie, więc ja nie miałam większych problemów z ich przyjmowaniem. Podczas suplementacji, nie pojawiły się także żadne sensacje żołądkowe. Opakowanie wystarcza na dwa miesiące. 

Dzięki temu suplementowi, mój nastrój uległ zdecydowanej poprawie. Mam też więcej siły, chęci i zapału do pracy. Nie jestem tak osowiała, ospała. Wcześniej czułam się okrutnie zmęczona i to nawet wtedy, gdy nie robiłam zupełnie nic. Jak widać, warto było stosować ten suplement. Oczywiście powrócę do niego za jakiś czas.

Kuracja Rewitalizująca z Witaminą A od Dermo Future

Po raz kolejny pragnę was zaprosić na recenzję produktu od Dermo Future. Ich kosmetyki, a także przeróżne urządzenia, podbiły moje serce i na dobre rozgościły się w kosmetyczce. Tym razem miałam okazję przetestować nowość w ofercie marki. Jest to kuracja z witaminą A. Czy produkt okazał się skuteczny? Czy powtórzy sukces poprzedników?

 




Od producenta:

Skład:

Pojemność: 20 ml
Cena: 42.90 zł do kupienia tutaj
Moja opinia:
Poznawanie takich innowacyjnych produktów, jest dla mnie ogromną przyjemnością. Kurację z witaminą K, tę, która uszczelnia naczynka, testował tato, a ja tym razem nie dałam mu cienia szansy na poznanie następnego kosmetyku ;) Kurację z witaminą A przygarnęłam dla siebie i jestem bardzo zadowolona z podjętej decyzji!

Kosmetyk mieści się w niewielkiej, charakterystycznej dla produktów aptecznych, szklanej buteleczce. Nie wygląda szczególnie atrakcyjnie i zachęcająco, ale za to sprawdza się podczas użytkowania. Dlaczego? Bo wyposażono ją w pipetę, ułatwiającą precyzyjne dozowanie kuracji. Oczywiście butelkę chroni tekturowe pudełeczko, na którym umieszczono wszystkie wymagane informacje. Do niczego nie mogę się przyczepić. 

  
Natomiast wnętrze buteleczki prezentuje się przekonująco. Kuracja jest płynna, w kolorze bursztynu. Nie spływa jednak ze skóry jak zwykła woda, a daje się precyzyjnie rozprowadzić na każdym centymetrze skóry. W dodatku pachnie tak obłędnie, że ja jestem zakochana w tym aromacie. Nieco słodki, troszkę owocowy... Mówię wam, bomba! 


Kuracja szybko się wchłania, więc mogę spokojnie położyć się spać i nie martwić się zabrudzeniem pościeli tłustymi resztkami kosmetyku. Bo właśnie ten produkt aplikuję na skórę wieczorem. Po dokładnym demakijażu, czasem przed nałożeniem kremu na noc. Naturalnie najlepsze efekty osiągniemy będąc systematycznymi. Okazjonalne stosowanie kuracji nie przyniesie wiele dobrego. Przekonałam się o tym na własnej skórze :)

Kosmetyk zapewnia mojej twarzy stuprocentowe nawilżenie. Tak samo dobrze wypływa na szyję i dekolt. Odżywia, wygładza, ujędrnia, uelastycznia. Dzięki kuracji moja buzia jest promienna, skóra wygląda zdrowo, natomiast dekolt niezwykle kusząco. Produkt ma także działanie przeciwzmarszczkowe, niemniej ja nie oczekuje od niego "wyprasowania" widocznych bruzd. Cieszę się natomiast z zaskakującego, szybkiego efektu odżywienia skóry, bo tego brakowało jej najbardziej.

Kosmetyk otrzymałam w ramach akcji "Testuję z Twoim Źródłem Urody"

 FB_IMG_1441630671752.jpg