niedziela, 17 czerwca 2018

Musy i pianki do mycia ciała od Dove

Musy i pianki do mycia ciała od Dove
Zauważyliście, jak obecnie mało mamy czasu na codzienną pielęgnację? Żyjemy w pośpiechu, ciągle w biegu. Na szybko zjadamy posiłek, popijamy wszystko hektolitrami kawy i w drogę! A jak sprawa wygląda z pielęgnacją ciała? Lubimy sięgać po kosmetyki typu dwa, trzy w jednym, by zaoszczędzić nieco czasu, ale także i pieniędzy. Jednak z własnego doświadczenia wiem, że nie zawsze się tak da. Firmy prześcigają się w wymyślaniu produktów, które przypadną do gustu tym zabieganym, ale także osobie, lubiącej i mogącej sobie pozwolić na przesiadywanie w wannie, czy pod prysznicem. Jednym z takich wynalazków, które oferuje nam marka Dove, jest pianka i mus do pielęgnacji ciała, w wersji dla kobiety i faceta. 


Te wielofunkcyjne kosmetyki skradły moje serducho. Znalazło się również coś dla mojego mężczyzny, więc wspólnie testowaliśmy nowości marki. Dove wypuściło na rynek trzy rodzaje musów dla kobiet i dwie pianki dla facetów. My do szczęścia chyba już nie potrzebujemy niczego więcej. TŻ i ja, staliśmy się wielkimi fanami wszystkich cudeniek do pielęgnacji ciała. 

MUSY DLA KOBIET







Musy mają lekkie, poręczne i przyjemne dla oka opakowanie. Idealne do zabrania w wakacyjną podróż, ponieważ mam pewność, że nic się nie wyleje podczas transportu. Uwielbiam takie solidne buteleczki kosmetyków. Każda ma pojemność 200 ml. Musy charakteryzuje niesamowita wydajność. Byłam przekonana, że nie wystarczą na dłużej niż zwykły żel pod prysznic, a jednak bardzo się myliłam. 
Tak jak pokazałam wam na zdjęciach, Dove wypuściło na rynek trzy rodzaje musów dla kobiet. Każdy z dodatkiem innego olejku, każdy o przepięknym, bardzo orzeźwiającym i wyrazistym zapachu. Zakochałam się w aromatach tych nowości. Rozpieszczają zmysły, otulają i niesamowicie relaksują. Sam mus ma idealną wręcz strukturę. To puchata pianka, która nie spływa z dłoni i skóry. 


Musiki nie służą tylko do mycia naszego ciała. Z ich pomocą, rezygnując ze zwykłych specyfików do golenia, można przeprowadzić bezpieczną depilację! W tym przypadku sprawdzają się doskonale. Łagodzą podrażnienia, nie wywołują zaczerwienienia skóry, są w stu procentach bezpieczne i delikatne. Ponadto, wspaniale nawilżają i pielęgnują nasze ciało. Czy nie jesteście jeszcze do nich przekonane? Ja uważam, że to obowiązkowy produkt na nadchodzące lato. Z tych trzech kosmetyków, każda z was wybierze swojego ulubieńca. A może zostaną nim wszystkie musy? 

Tak jak wspominałam, marka Dove przygotowała coś dla panów. Niech i oni ucieszą się z nowości i nie podkradają swojej kobiecie kosmetyków:) Tak, tak, są takie przypadki!

PIANKI DLA MĘŻCZYZN

* Pianka pod prysznic Men + Care Extra Fresh 


* Pianka pod prysznic Men + Care Clean Comfort


Męskie pianki też wyglądają bardzo zachęcająco. Myślę, że facet zwróci na nie uwagę podczas drogeryjnych zakupów. Samo opakowanie kosmetyku jest solidne, poręczne i sprawdza się podczas kąpieli w wannie i pod prysznicem. Tak, te pianki nadają się również do golenia. Mój facet był z tego powodu bardzo zadowolony, ponieważ już nie musi kupować dwóch oddzielnych produktów: żelu pod prysznic i pianki do golenia.  

Pianki posiadają odpowiednią konsystencję. Nie spływają z dłoni i skóry, dobrze się pienią i bezproblemowo spłukują. Jak pachną? Bosko! Sama z wielką ochotą, użyłam sobie kilka razy pianki Clean Comfort ;) Zapachy są świeżutkie, energetyzujące, dodające powera na cały dzień. W praktyce sprawdzają się bez zarzutu. Oczyszczają, pielęgnują, nawilżają skórę jak trzeba, łagodzą istniejące podrażnienia, a jednocześnie nie przyczyniają się do pojawienia nowych. Każdy facet polubi te pianki za wygodę stosowania i oczywiście skuteczność.

A wy lubicie takie produkty do pielęgnacji ciała? Ja za musami od Dove przepadam! Jestem przekonana, że kosmetyki zagoszczą w mojej łazience na długo. Widziałam je już w Rossmannie. Kosztują ok. 15 zł, więc jeśli jesteście zainteresowane, to zachęcam do zrobienia zakupów. 

Krem do twarzy do cery suchej i wrażliwej

Krem do twarzy do cery suchej i wrażliwej
Lato już za progiem. Czy wasza skóra jest już odpowiednio przygotowana na nadejście kolejnej pory roku? Moja raczej tak, chociaż kilka dni temu nie było tak różowo. Moja głupota nie zna granic... Maj zaskoczył nas wysokimi temperaturami, więc korzystając z okazji, opalałam się dosyć często - bez odpowiedniego zabezpieczenia twarzy. Niestety na efekty takiego postępowania nie czekałam zbyt długo. Skóra stała się mocno zaczerwieniona, sucha i wrażliwa. Postanowiłam, że uraczę ją kremem, który jest dostępny w sklepie e-fryzjernia.pl Czy zadziałał? Czytajcie dalej!

 





Od producenta:


Skład:


Pojemność: 40 ml
Cena: 6.50 zł do kupienia tutaj
Moja opinia: 
 Dawno nie testowałam kosmetyku rosyjskiego. Kiedyś byłam ich wielką fanką, ale później jakoś zapomniałam o produktach, które naprawdę moja cera i ciało bardzo lubiły. Tak więc ochoczo zabrałam się za poznawanie kremu od zielarki Agafii Jermakowej. Swego czasu, wiele blogerek i vlogerek namiętnie kupowało te kosmetyki. Teraz sama uznałam, że czas sięgnąć po rosyjski krem, który miał ratować to, co przez swą własną głupotę poczyniłam. Nie jestem posiadaczką cery suchej, więc miałam pewne obawy przed stosowaniem specyfiku, ale już po dwóch dniach, coś pozytywnego zaczęło się dziać...

Krem mieści się w maleńkiej tubce o pojemności, która według mnie jest akuratna. Kosmetyku nie jest zbyt dużo, ani też za mało. Spokojnie mogę wykorzystać tubkę, nie martwiąc się zalegającymi resztkami. Jeśli coś zostanie na ściankach opakowania, można je bez żadnego problemu rozciąć w celu dokładnego opróżnienia. To lubię! Krem posiada lekką, jedwabistą konsystencję. Dobrze współpracuje ze skórą, całkiem szybko się wchłania. Myślałam, że będzie pachniał ziołami, jednak zapach jest znacznie bardziej przyjemny. Mega świeży i relaksujący. 


Krem przyniósł mojej skórze ukojenie. Wyciszył ją, uspokoił. Szybko powróciła do normalnego stanu. Podrażnienia zniknęły, suche skórki przestały mi dokuczać. Cera stała się odpowiednio nawilżona, wygładzona, odżywiona, miękka i delikatna w dotyku. O dziwo, obeszło się bez nalotu nieprzyjacieli, bez zapchanych porów itp. Jeśli potrzebujecie czegoś delikatnego do swojej wrażliwej skóry, to gorąco polecam wam ten kosmetyk. Kosztuje niewiele, jest wydajny, więc warto przetestować coś takiego.

sobota, 9 czerwca 2018

Nowa Rexona Active Protection+ Invisible w wersji dla kobiet i mężczyzn

Nowa Rexona Active Protection+ Invisible w wersji dla kobiet i mężczyzn
Ufff... lubię ciepło, ale bez przesady. Dziś termometr wskazuje u mnie ponad trzydzieści stopni, co uważam za lekkie przegięcie ;) Jeśli siedzimy w domku, to wysoka temperatura aż tak bardzo nam nie dokucza. Jednak kiedyś trzeba opuścić cztery ściany i wyjść na słoneczko. Wtedy przeżywam prawdziwe katusze. Mało tego, muszę też chronić się przed mokrymi plamami pod pachami, które przy takich temperaturach, pojawiają się momentalnie.


Stresujemy się, wykonujemy mnóstwo zajęć, jesteśmy w ciągłym ruchu, więc nasza potliwość się zwiększa. Na szczęście mamy do dyspozycji skuteczne antyperspiranty, które zapewniają nam odpowiednią ochronę. Niestety, osobiście nie zawsze trafiałam na ideały. Kosmetyki lubiły zawodzić wtedy, kiedy najbardziej zależało mi na nienagannym wyglądzie. Ale nie Rexona Active Protection+ Invisible! To prawdziwy mistrz w walce z potem. Do tej pory niepokonany, a przynajmniej ja tak uważam ;)



 Rexona Active Protection+ Invisible występuje w wersji dla kobiet i dla mężczyzn. Nikt nie został pokrzywdzony ;) Antyperspiranty wyróżnia pewien fakt... Zastosowano w nich przełomową technologię, która redukuje namnażanie bakterii odpowiedzialnych za powstawanie nieprzyjemnego zapachu potu, a także, co ogromnie mnie ucieszyło, minimalizuje powstawanie paskudnych, żółtych plam i białych śladów na ubraniach. 



Przetestowałam damską wersję Rexony Active Protection+ Invisible i powiem wam, że kosmetykiem jestem zachwycona. Dawno nie miałam okazji stosować tak skutecznego antyperspirantu. Rexona chroni mnie przed potem na długi czas. Po paru godzinach w pracy, ciągle czuje się świeżo i nie muszę biec w podskokach do łazienki, by ratować się kolejną porcją antyperspirantu. Ten, poza skutecznością, wyróżnia też szczególna troska o nasze ubrania. Na białych, czy czarnych ubraniach, na próżno szukać nieestetycznych śladów. Kolejny plus, to z pewnością zapach kosmetyku. Mega świeży, dodający energii i wyczuwalny przez długi czas. Pochwały należą się również za szatę graficzną antyperspirantu. Wygląda tak nowocześnie i przekonująco ;) 


Kolejny antyperspirant przetestował oczywiście mój TŻ. On nie lubi eksperymentować z kosmetykami, ale na taką nowość skusił się po moich namowach. I co? Jest zachwycony produktem marki Rexona. Antyperspirant uznał za skuteczny i bezpieczny dla skóry. Mój luby często pracuje w stresie, więc przed takim dezodorantem poprzeczka została postawiona bardzo wysoko. Dla nowości od marki Rexona nie ma rzeczy niemożliwych. Kosmetyk chroni faceta przed potem i nieprzyjemnym zapachem, nie pozostawia brzydkich śladów na ubraniach, a do tego pachnie męsko i orzeźwiająco. Czyż potrzeba czegoś więcej? 


Musicie pamiętać, by antyperspiranty aplikować na czystą i suchą skórę. Produkty występują w trzech rodzajach aplikatorów: aerozol, roll-on i sztyft. Każdy znajdzie swoją ulubioną wersję Rexony Active Protection+ Invisible.

czwartek, 7 czerwca 2018

Szampon ziołowy do włosów przetłuszczających się „Mydlnica lekarska”

Szampon ziołowy do włosów przetłuszczających się „Mydlnica lekarska”
Na dziś przygotowałam dla was recenzję kolejnego kosmetyku marki Fitomed. Po rewelacyjnym olejku miejskim, który pokazywałam wam tutaj przyszedł czas na produkt do pielęgnacji włosów. Moja problematyczna czupryna od zawsze sprawiała mi mnóstwo kłopotów, więc dobór odpowiednich kosmetyków do jej ogarnięcia, był zawsze dla mnie ogromnym wyzwaniem. Czy ziołowy specyfik od Fitomed spełnił swoje zadanie? Czy do produktu jeszcze powrócę? 


Od producenta:


Skład:


Pojemność: 250 ml
Cena: 13.50 zł do kupienia tutaj
Moja opinia:
Należę do osób dla których opakowanie kosmetyku ma ogromne znaczenie. Jakoś wolę sięgać po produkt, który wygląda nienagannie, ma ładną etykietę, a na niej wszystkie wymagane informacje. Nie muszę szperać na stronach internetowych w celu uzupełnienia wiadomości na temat danego wyrobu. Ot, taka nasza babska natura. Lubimy to, co ładnie wygląda i tyle. Produkt marki Fitomed wpisuje się idealnie w te moje wymagania. 

Ciemna buteleczka chroni swą zawartość przed niekorzystnym działaniem promieni słonecznych. Prezentuje się fantastycznie, a mnie kojarzy się z takimi dawnymi specyfikami, które można było znaleźć w toaletce mojej babci. Buteleczka jest leciutka i bardzo poręczna. Sprawdza się w wannie i pod prysznicem, bo można nią łatwo manewrować, bezproblemowo otwierać. Klapka to sensowne rozwiązanie, jeśli chodzi o ten typ kosmetyku.


Szampon jest przeźroczysty, odpowiednio gęsty. Nie spływa z dłoni i włosów, chociaż też nie pieni się jakoś super. Ja lubię szampony, które wytwarzają sporo piany, aczkolwiek od czasu do czasu warto spróbować czegoś innego, prawda? Kosmetyk marki Fitomed pachnie świeżo, ziołowo, ale według mnie bardzo przyjemnie. Zapach nie utrzymuje się na włosach zbyt długo, co akurat w tym przypadku mi odpowiada. 


Mam włosy, które u nasady mocno się przetłuszczają, natomiast końcówki przypominają siano. Bardzo trudno jest mi odpowiednio zadbać o takie problematyczne pasma, ale na szczęście trafiłam właśnie na ten szampon, który zostanie ze mną na dłużej. Produkt marki Fitomed wspaniale oczyszcza włosy i skórę głowy. Sprawdzi się świetnie nawet po olejowaniu, bo dokładnie domywa resztki olejków, co jak same doskonale wiecie, nie jest łatwą sprawą. Szampon faktycznie wydłuża odstępy między myciem głowy, fantastycznie odbija włosy u nasady, nadaje im miękkości i niesamowitej objętości. Nie mam żadnych problemów z późniejszym ujarzmieniem czupryny. Dla mnie rewelacja do której będę powracała regularnie.


wtorek, 5 czerwca 2018

Miody HUZAR

Miody HUZAR
Witajcie! Jak wasze samopoczucie przy takiej pogodzie? Ja nie przepadam za upalnymi dniami, więc wolę, jeśli się da, siedzieć w domku i popijać chłodny napój. Staram się nie lenić tak bardzo i tworzyć dla was nowe wpisy na bloga. Mnie upał okropnie rozleniwia, ale udało mi się przygotować post na temat kolejnych nowości, które ostatnio przetestowałam. Tym razem będzie to coś smakowitego i baaaardzo słodkiego. Mowa o miodach HUZAR.

 

Huzar jest firmą rodzinną, zlokalizowaną w Nowym Sączu. W sumie nie tak daleko ode mnie, więc tym bardziej się cieszę ;) Ja tam lubię poznawać rodzime produkty, a nie zachwycać się zagranicznymi nowościami, które koniec końców z naturą niewiele mają wspólnego. Ale powróćmy do tematu!
Firma Huzar zajmuje się produkcją miodu od 20 lat, więc jest to faktycznie firma z tradycjami. Ich oferta jest naprawdę przebogata, a ja testowałam tylko maleńki ułamek tego, co Huzar oferuje swym klientom.

Zobaczcie jakie pyszności zagościły w mojej kuchni...



Teraz postaram się przedstawić wam każdy z tych miodów, bo jednak nie są one takie same, jakbyśmy myśleli! 



Nie bez przyczyny zaczęłam od tego miodu. Jak już pewnie zdążyliście zauważyć, jest on mętny, w jasnym kolorze. Wygląda zupełnie inaczej, różni się od tradycyjnego miodu nie tylko barwą, ale także i strukturą. Miód kremowany posiada zwartą konsystencję, więc nadaje się idealnie do smarowania pieczywa. Nie spływa, a można go jeść nawet łyżeczką. Zdecydowanie to mój prawdziwy ulubieniec, który chętnie wprowadzę na stałe do mojego jadłospisu. A czym jest kremowanie? To intensywne mieszanie miodu podczas krystalizacji. Wszystko więc już wiecie i śmiało możecie wybrać się na zakupy po taką dobroć.



  Kolejna nowość z oferty firmy Huzar, która totalnie mnie zaskoczyła. Czym? Z pewnością kolorem. Miodek posiada ciemnobrunatne zabarwienie, które naprawdę ciekawie i oryginalnie się prezentuje w gronie pozostałych produktów. W smaku jest po prostu boski! Ciekawy ma też zapach, przypominający aromat prawdziwych, świeżych liści. To bardzo ciekawe wrażenie dla zmysłów, które wyróżnia miód spadziowy. Niniejszy miód wpływa pozytywnie na układ odpornościowy, więc w okresie większej aktywności wirusów, będzie idealny do jakiejś pysznej, uzdrawiającej herbatki. 



Miód lipowy znam i bardzo lubię, dlatego kolejny słoiczek przyjęłam z uśmiechem na twarzy. A właśnie, słoiczek! Wygląda wspaniale, świetnie prezentuje się w kuchni, także nie warto chować miodku do szafki, bo nie straszy swym wyglądem, a zawsze możemy mieć go pod ręką. Musicie jednak pamiętać, że miód lipowy ma szybki proces krystalizacji, więc trzeba się spieszyć z opróżnieniem słoika. 
Miód lipowy wyróżnia piękny, bursztynowy kolor, niesamowity aromat i oczywiście przewyborny smak. Troszkę piecze w język, jednak akurat to mi zupełnie nie przeszkadza. Miód działa również uspokajająco i lekko nasennie, więc wieczorkiem warto dodać łyżeczkę bursztynowego złota do herbatki.

MIÓD WIELOKWIATOWY PSZCZELI NEKTAROWY

  
To najpopularniejszy miodek, który sama najczęściej wybieram. Tym razem mogłam spróbować miodu firmy Huzar. Po raz kolejny chcę zwrócić waszą uwagę na przepiękny słoiczek, który prezentuje się nienagannie. Oczywiście zawartość opakowania jest znacznie cenniejsza :)
Miód wielokwiatowy posiada jasno herbaciany kolorek, który jest zależny od rodzaju kwiatów i pory zbioru. Pięknie pachnie i rewelacyjnie smakuje. Ja ten miód wykorzystuję do słodzenia herbaty, czasem w razie potrzeby do domowych wypieków, a także jako ratunek podczas przeziębienia. 

W ramach podsumowania... Ja za miodami nigdy nie przepadałam. Często podczas całego roku, zjadałam może z dwie łyżeczki daru pszczół i to tyle. Dzięki produktom firmy Huzar, zmieniłam swoje podejście do miodu :) Ich wyroby są w stu procentach naturalne, nagradzane, certyfikowane i oczywiście bardzo smaczne. Zapakowane w urocze słoiczki, sprawdzą się również jako prezent dla rodziny, czy znajomych. Gorąco polecam!

piątek, 1 czerwca 2018

Olejek miejski do cery mieszanej „Dzika róża”

Olejek miejski do cery mieszanej „Dzika róża”
Wielką fanką olejków nie jestem, a w szczególności takich, które służą do pielęgnacji twarzy. Moja problematyczna cera grymasi i nie jest zadowolona z takich produktów. Jednak pewnego dnia postanowiłam troszkę poeksperymentować. Sięgnęłam po miejski olejek marki Fitomed i przepadłam na całego. Nie mówię, że używam go namiętnie każdego dnia, ale tylko w razie potrzeby i faktycznie daje radę! Czy warto mu zaufać? Czytajcie dalej :) 





Od producenta/Skład:


Pojemność: 30 ml
Cena: 42 zł 38 zł do kupienia tutaj
Moja opinia:
 Mamy tutaj olejek miejski. Coś takiego testowałam po raz pierwszy, więc produkt bardzo mnie zaciekawił. Niby w mieście nie mieszkam, odwiedzam je okazjonalnie, ale na olejek się skusiłam, bo czemu nie miałabym nie dawać mu szansy. Kosmetyk ma ochraniać naszą skórę przed smogiem i zanieczyszczonym powietrzem. Mam nadzieję, że to czyni, ponieważ gołym okiem sprawdzić takiego działania produktu nie potrafię. Zauważyłam jednak inne, pozytywne zmiany za które olejek Fitomed jest odpowiedzialny. 

Olejek miejski zamknięto w niewielkiej buteleczce wykonanej z ciemnego szkła. To, co pozytywnie mnie zaskoczyło, dotyczy sposobu dozowania kosmetyku. Pipeta jest idealnym rozwiązaniem, jeśli chodzi o ten typ preparatu do pielęgnacji skóry. Mogę precyzyjnie i bez marnowania olejku, odmierzyć sobie odpowiednią ilość kropli, która jest mi potrzebna na jeden raz. Konsystencja kosmetyku jest chyba sprawą jasną, natomiast zapach olejku niesamowicie mnie zaskoczył. Pozytywnie oczywiście! Olejek pachnie według mnie herbatką i różą. Aromat przypadł mi do gustu i nie utrudniał stosowania produktu.

A jak działa to maleństwo? Według mnie genialnie nawilża. Po olejek sięgam dwa, trzy razy w tygodniu, nie częściej. Nakładam kilka kropel na noc, na dokładnie oczyszczoną skórę. Od razu czuję, że cera staje się odżywiona i dokładnie nawilżona. Rankiem wygląda promiennie i zdrowo. Zero błyszczenia, zapychania, zaczerwienienia. Cieszę się, iż poznałam tak skuteczny kosmetyk o świetnym, bo naturalnym składzie.

niedziela, 27 maja 2018

Kampania Werther's Original Soft Eclairs

Kampania Werther's Original Soft Eclairs
Po raz kolejny zostałam wybrana do kampanii, którą organizowało Rekomenduj.to. To chyba moja trzecia akcja u nich, co niesamowicie mnie cieszy. Każda przeprowadzona przez Rekomenduj.to kampania, jest dopracowana w stu procentach. Począwszy od pudełka, na samych produktach kończąc. Tym razem zostałam obdarowana przesłodką i przeuroczą paczuszką... 
 

W środku wielkiego, kolorowego pudła, odnalazłam mnóstwo cukierków Werther's Original. Dla mnie te słodycze, to smak dzieciństwa. Jako mała dziewczynka szalałam na ich punkcie, ale nawet teraz z największą przyjemnością przetestowałam kolejne łakocie.

Paczka ambasadorska zawierała głównie nowość, czyli cukiereczki Soft Eclairs, ale znalazło się miejsce dla pozostałych, trzech produktów marki: Soft Caramels, Cream Candies i Creamy Filling. Punktem głównym były cukierki Soft Eclairs. 







Powiem wam, że zakochałam się w tych słodyczach. Soft Eclairs to połączenie karmelu i czekolady. Taki duecik mi odpowiada. Cukierki nie są zbyt mdłe, rozpływają się w ustach, kuszą smakiem i zapachem. Niesamowicie pyszne. Nie można poprzestać na zjedzeniu tylko jednego. A wy znacie, lubicie cukierki Werther's Original Soft Eclairs? Czy połączenie karmelu i czekolady uznajecie za udane? Do 17 czerwca trwa konkurs #mojesofteclairs. Tutaj znajdziecie więcej informacji na ten temat: https://www.werthers-original.pl/konkurs

Komponada - domowy kompot

Komponada - domowy kompot
W dzisiejszych czasach, kiedy na sklepowych półkach mamy dosłownie wszystko, często rezygnujemy z samodzielnego przygotowywania np. przetworów. Wygodniej iść przecież do supermarketu i wrzucić do koszyka słoiczek z dżemem, powidełkami itp. Ja coś tam tworzę i całkiem nieźle mi to wychodzi. Potem lubię sobie wyciągnąć ze spiżarki słoiczek "swojego" dżemiku i rozkoszować się jego smakiem. Bez porównania z tym sklepowym! Jeśli chodzi o kompoty, to planuję wykorzystać sezon truskawkowy i zapakować owoce w szklane butelki. Póki co, zanim ten moment nastąpi, rozkoszuję się czymś wyjątkowym. 
Gorąco polecam wam Komponadę, która smakuje jak kompocik mojej mamy... Coś niesamowitego! Nigdy wcześniej nie piłam tak smacznego napoju.


Komponada, jak się pewnie już domyśliliście, to prawdziwy kompot. Tyle, że zamknięty w szklanej butelce z uroczą grafiką. To naturalny, tradycyjnie przygotowywany produkt. Nie spotkałam się wcześniej z czymś podobnym. Komponadę wypiłam oczywiście z największą przyjemnością i zakochałam się w jej smaku.





Po otwarciu butelki od razu można wyczuć kuszący aromat cynamonu i goździków. W smaku - prawdziwa petarda! Oczywiście dominują jabłuszka, ale towarzystwo przypraw, jak najbardziej, pasuje tutaj idealnie.
Komponada ma dla mnie smak dzieciństwa... To wyjątkowo smaczny, zdrowy i godny polecenia produkt.  

sobota, 26 maja 2018

Panthenol żel

Panthenol żel
To już ostatni produkt firmy Gorvita, który przywędrował do mnie dzięki uprzejmości agencji CredoPR. Muszę przyznać, że po tych wszystkich preparatach nie spodziewałam się efektu "wow", a jednak! Jednym minusem jest dla mnie kiepska dostępność kosmetyków Gorvita. Nie widziałam ich w żadnej miejscowej aptece czy drogerii, więc będę musiała zakupić swych ulubieńców przez internet. Oto jeden z nich... Ostatni, ale równie ważny ;)






Od producenta:


Skład:


Pojemność: 100 ml
Moja opinia: 
 Tubka może nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych, jest zwyczajna i totalnie normalna, ale dla mnie idealna. Wykonana z miękkiego plastiku, nie sprawia żadnych problemów w momencie, gdy kończymy już preparat i z wnętrza tubki chcemy wydobyć resztki. Dodatkowo, zamknięcie w postaci klapki, nie ma szans nie zdać egzaminu ;) Jednym ruchem możemy otworzyć i zamknąć opakowanie, nie martwiąc się niekontrolowanym wylaniem kosmetyku np. w walizce lub torebce. Niby taki drobiazg, a bardzo istotny. 

Panthenol żel posiada całkiem przyjemny, chociaż specyficzny zapach. Całe szczęście, że nie odrzuca i jest możliwy do zaakceptowania, nawet przez wrażliwca. Konsystencja preparatu przypadła mi do gustu. Nic nie spływa z ciała, kosmetyk można szybko i sprawnie rozprowadzić, również punktowo.  

Żel jest świetnym specyfikiem łagodzącym. Rozprawi się z bąblami po ukąszeniach komarów, drobnymi otarciami naskórka. Oczywiście nie podrażnia, nie uczula, nie szczypie. Przyjemnie chłodzi, nawilża i odżywia suchą, wymagającą skórę. Jakoś na samym początku nie byłam do tego produktu przekonana, ale potem bardzo się polubiliśmy i ta miłość trwa do dziś. Panthenol żel oczywiście mogę wam polecić. Szczególnie na letnie wyjazdy.
Copyright © 2016 To co kobieta lubi najbardziej... , Blogger