wtorek, 18 grudnia 2018

Nowości od TRESemme

Nowości od TRESemme
Do końca roku 2018 pozostało już dosłownie kilka dni. Zbliża się Sylwester, tańce i wystawne bale. Część z was pewnie uda się do jakiegoś lokalu na prawdziwą imprezę, a część spędzi ten ostatni w roku dzień w towarzystwie najbliższych. Jednak w każdej z tych sytuacji my kobiety chcemy wyglądać olśniewająco. Błyszcząca kiecka i fryzura... Myślę, że do stylizacji włosów przyda wam się kilka nowych produktów od TRESemme. Oto one:






Po pianki do włosów zwykle sięgam okazjonalnie, ale ta naprawdę bardzo mi się spodobała i będę jej używała częściej. Produkt pachnie słodko, ale niezbyt nachalnie i dusząco. Ma puszystą, odpowiednio gęstą formułę, więc nie spływa z pasm i współpracuje nawet z takim laikiem jak ja. 
Pianki używam podczas kręcenia włosów, a w tym przypadku spisuje się idealnie. Nie obciąża fryzury, nie tworzy nieestetycznych strąków. Uzyskany efekt jest naturalny i elegancki. Pianka ma pojemność 300 ml i kosztuje ok. 25 zł w Rossmannie. 



To zdecydowanie mój ulubieniec spośród wszystkich lakierów do włosów. Pewnie doskonale wiecie, że takie produkty lubią nas zawodzić. Inaczej sprawa wygląda w przypadku kosmetyku od TRESemme. Jestem posiadaczką włosów długich, trudnych do ujarzmienia, zupełnie niepodatnych na stylizację. Jednak ten lakier sprawia, że i na mojej głowie może powstać jakaś wymyślna fryzura. Wszystko trzyma w ryzach praktycznie przez cały dzień. Nie pachnie dusząco, nieprzyjemnie. Ma pojemność 250 ml i kosztuje ok. 25 zł



Kolejny lakier i kolejny genialny produkt od TRESemme. U mnie spisuje się fantastycznie, chociaż używam go zdecydowanie rzadziej niż ten pierwszy. Trafia na moje włosy najczęściej wtedy, gdy stawiam na rozpuszczone pasma, bez żadnych udziwnień, lub na tradycyjną kitkę. Lakier nie tworzy na głowie hełmu, nie skleja włosów, świetnie niweluje "baby hair", które niesamowicie mnie drażni. Produkt faktycznie nabłyszcza, co widać doskonale w momencie, gdy mam rozpuszczone włosy. Co ważne, później nie mam żadnych problemów z rozczesaniem czupryny.

VOLUMINOUS LOCK SUCHY SZAMPON 


Suchy szampon ja muszę mieć zawsze w pogotowiu. Wiadomo, że czasem po prostu nie mamy możliwości umycia głowy, a chcąc wyglądać świeżo i nie straszyć ludzi na ulicy, warto sięgnąć po taki specyfik. Suchy szampon od TRESemme nie zawiódł mnie ani razu. Nie pozostawia na włosach tego paskudnego, trudnego do wyczesania, białego nalotu. Szybko i skutecznie odświeża włosy, a jednocześnie nie usztywnia zbytnio pasm, za to ładnie odbija je u nasady i nadaje im objętości. Dla mnie obowiązkowy w posiadaniu produkt! 

Ogólnie rzecz ujmując, wszystkie przedstawione wyżej produkty od TRESemme, u mnie spisują się fantastycznie. Sięgając po nie, używając, czuję się tak, jakbym właśnie odwiedzała profesjonalny salon fryzjerski. Cenowo nie szokują i są raczej ogólnie dostępne. Warto zaopatrzyć się w taki zestawik z myślą o zbliżających się szaleństwach na parkiecie.

poniedziałek, 17 grudnia 2018

Żele micelarne Dove Micellar Water

Żele micelarne Dove Micellar Water
Witajcie Kochani w ten mroźny, ale jakże typowo grudniowy, piękny dzień. Ostatnio nie zaglądam tutaj zbyt często, ale nie z lenistwa, a przez natłok przeróżnych, często niezbyt przyjemnych obowiązków. Jednak dziś się zebrałam i przygotowałam dla was wpis na temat kolejnych nowości od Dove. Muszę przyznać, że zawsze czekam z utęsknieniem na każdy, nowy produkt tej marki. Tutaj mam dwie świeżynki, które z pewnością każda kobieta powita z uśmiechem na ustach!


ŻELE MICELARNE DOVE MICELLAR WATER


Czy wiecie, że każdego dnia nasza skóra jest narażona na różnego rodzaju czynniki, które naruszają jej naturalną barierę ochronną? By temu zapobiec, marka Dove wprowadziła na rynek miedzy innymi żele micelarne, które przyciągają zanieczyszczenia i po prostu usuwają je z naszej skóry. Super, no nie? Dla mnie to świetne rozwiązanie!





Oczywiście wizualnie nie jesteśmy w stanie sprawdzić, jak ten cały proces przebiega, ale późniejsza obserwacja naszej skóry wiele tajemnic wyjaśnia. Ja już po tygodniu stosowania żeli zauważyłam pierwsze, pozytywne zmiany...

* Na bazie wody micelarnej
* Delikatnie oczyszcza skórę z codziennych zanieczyszczeń
* Zawiera 100% łagodnych substancji myjących
* Głęboko nawilża i odżywia skórę
* Lekka formuła żelu nadaje poczucie świeżości
* Idealny do mycia ciała i delikatnej skóry twarzy  

Pojemność: 250 ml
Cena rekomendowana: 13.99 zł

 Miałam przyjemność testować dwie wersje: hypoalergiczną Micellar Water Sensitive Skin i Micellar Water Anti - Stress. Żele zostały zamknięte w charakterystycznych dla marki, poręcznych buteleczkach, które idealnie sprawdzają się pod prysznicem czy w wannie. 

Obydwa produkty posiadają kremową, nieco gęstszą od tradycyjnych żeli konsystencję, co sprawia, że naprawdę dobrze współpracują ze skórą, świetnie się pienią i działają jak trzeba. Uwielbiam ten moment, gdy podczas kąpieli puchata pianka otula moje ciało. Zimową porą u mnie długie posiedzenia w wannie są po prostu na porządku dziennym. Jednakże obydwa produkty nie wysuszają zbytnio skóry, a faktycznie przyjemnie nawilżają i odżywiają. Oczyszczają rewelacyjnie i to nawet skórę twarzy. Zauważyłam, że przestała się świecić i troszkę się uspokoiła.

Jak pachną? Bosko! Ten hypoalergiczny bardziej kremowo, delikatnie, nieco słodko i po części również kwiatowo. Kosmetyk nie zawiera barwników, perfum, jest więc odpowiedni dla osób o wrażliwej skórze. Drugi natomiast, Anti-Stress uwielbiam stosować rankiem. Jego orzeźwiający, a jednocześnie bardzo otulający zapach, działa na mnie pobudzająco. Kwestię aromatyczną mamy więc załatwioną nawet na ocenę celującą!

Serdecznie polecam wam te kosmetyki, bo faktycznie działają jak trzeba, a i pachną obłędnie! Powąchajcie je chociaż przy najbliższej wizycie w drogerii, a przekonacie się o czym piszę. Mam nadzieję, że przynajmniej jeden z tych produktów znajdzie się w waszej łazience.

wtorek, 4 grudnia 2018

Żel z żywokostem i boswellią

Żel z żywokostem i boswellią
Ostatni produkt od agencji CREDO PR, który otrzymałam, tak naprawdę testowała głównie moja mama. W sumie i ja byłam nim bardzo zainteresowana, ale uznałam, że mamie chyba najbardziej się przyda. Czy się sprawdził? O tym w dalszej części recenzji.

ŻEL Z ŻYWOKOSTEM I BOSWELLIĄ




Od producenta:

Skład:

Pojemność: 200 ml
Cena: ok. 15 zł
Moja opinia:
Żel przeznaczony jest do wcierania i wykonywania masaży. Mama od jakiegoś czasu miała problemy z kostką, która puchła praktycznie codziennie i co tu dużo ukrywać, bardzo doskwierała. Postanowiłam więc podarować jej żel z nadzieją, że przyniesie odrobinę ukojenia. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, iż tego typu specyfik nie zastąpi wizyty u specjalisty, ale przynajmniej chociaż troszkę zminimalizuje problem.

Żel zamknięto w wysokiej, poręcznej tubie, która jest odpowiednio miękka, więc nie ma żadnych problemów z wydobyciem z niej produktu. Żel ma faktycznie postać żelu, który nie spływa ze skóry, szybko się wchłania, a jednocześnie da się w jego towarzystwie przeprowadzić kojący masaż. Pachnie może niezbyt urodziwie, ale da się wytrzymać.

Mama stosowała żel regularnie i powiem wam, że faktycznie działa. Naturalnie ból i problem nie zniknął, ale kostka już nie puchnie, więc uczucie dyskomfortu chociaż w stopniu minimalnym zostało usunięte. Jestem ciekawa jak sytuacja będzie wyglądała w momencie, gdy mama opróżni już całą tubkę żelu. Być może pozytywne zmiany będą jeszcze większe?! 

Maść z żyworódki

Maść z żyworódki
Na dziś przygotowałam dla was recenzję kolejnego produktu marki Gorvita, który otrzymałam od agencji CREDO PR. Muszę przyznać, że bardzo polubiłam te specyfiki, które mają fajne składy i faktycznie działają cuda. Może nie w tempie natychmiastowym, ale przy systematycznym działaniu... Można być tylko zadowolonym!

MAŚĆ Z ŻYWORÓDKI



Od producenta:


Skład:

Pojemność: 130 ml
Cena: ok. 12 zł
Moja opinia:
Główny składnik maści, czyli żyworódka, nie jest dla mnie nowością, gdyż dawno temu miałam z nią styczność i to spotkanie wspominam bardzo mile. Tutaj mamy jeszcze dodatek aloesu, więc to świetny duet, jeśli chodzi o dobroczynne właściwości dla skóry. Maść od Gorvity ma składniki pochodzenia naturalnego, była testowana dermatologicznie. Stosujemy ją zewnętrznie kilka razy dziennie, albo w sumie zależnie od potrzeb.
Maść umieszczono w niewielkiej, bardzo poręcznej tubie z dozownikiem w postaci klapki. Jest jej w opakowaniu całkiem sporo, chociaż wydajność produktu zależy od jego zastosowania. Im częściej i na większą powierzchnię skóry, tym specyfiku wystarczy nam na krótszy okres czasu. 
Maść pachnie przyjemnie, ziołowo i świeżo, ma naprawdę trafioną w punkt konsystencję. Produkt dobrze współpracuje ze skórą, całkiem szybko się wchłania, nie brudzi ubrań. Ja używam jej do pielęgnacji skóry na łokciach i kolanach, czyli miejscach, które zimową porą lubią się u mnie przesuszać na maksa. Maść szybko przynosi ulgę, dobrze nawilża i odżywia. 

czwartek, 29 listopada 2018

Euphrasia Świetlik - dbamy o wzrok

Euphrasia Świetlik - dbamy o wzrok
Nie wiem jak wy, ale ja bardzo dużo czasu spędzam przed komputerem, książką, czy obecnie - ślęcząc nad szkolnymi notatkami. Często po kilku godzinach takiej pracy moje oczy "wołają" - ratunku!!! Są mocno zaczerwienione, pieką, a nawet bolą. Nie raz miałam już sytuację podbramkową, gdzie konieczna była wizyta u okulisty. Póki co, do specjalisty się nie wybieram, ponieważ w razie problemów sięgam po krople Euphrasia Świetlik.



Produkt odkryłam niedawno, ale już zdążyłam go dokładnie przetestować. Uwierzcie mi, nie bałam się sięgnąć po coś takiego, chociaż krople do oczu to zdecydowanie coś, co staram się omijać szerokim łukiem. Niestety czasem się zwyczajnie nie da. Krople Euphrasia przekonały mnie do siebie składem, a dokładnie świetlikiem, który jest mi doskonale znany. Uwielbiam aplikować na powieki i pod oczy żel ze świetlikiem i nie wyobrażam sobie sięgania po coś innego do pielęgnacji tak wrażliwych okolic mojej twarzy. To dlatego krople chętnie przetestowałam - bez żadnych obaw!



Nie miałam jakichkolwiek problemów z ich aplikacją i w sumie nadal nie mam. Produktu oczywiście nie wykorzystałam jeszcze w zupełności, ale mam na to jeszcze kilka dni. Bo musicie pamiętać, iż po otwarciu buteleczki, kropelki muszą zostać użyte w ciągu 30 dni. Krople są bezbarwne i bezzapachowe. 
Błyskawicznie łagodzą podrażnienia, przekrwienie, suchość oka. Oczywiście nie podrażniają i nie wywołują dyskomfortu. Są bezpieczne nawet dla osób, które noszą szkła kontaktowe.

Myślę, że na taką pogodę jaką właśnie mamy za oknami, kiedy ogrzewanie działa pełną parą, a powietrze w pomieszczeniach jest niesamowicie suche, krople Euphrasia będą idealnym rozwiązaniem. Buteleczka ma pojemność 10 ml i kosztuje ok. 15 zł. Produkt zakupicie w aptekach - oczywiście bez recepty.

poniedziałek, 26 listopada 2018

Olejek pichtowy w żelu

Olejek pichtowy w żelu
No i niestety... Pojawił się znienawidzony przeze mnie duet: śnieg i mróz. Lubię zimę, ale tylko wtedy, gdy nie muszę wychodzić z domu, siedzę sobie tylko pod ciepłym kocem z kubkiem herbaty w ręku, a przeziębienia i inne świństwa mi nie dokuczają. Niestety rzeczywistość wygląda inaczej. O tej porze roku ostro kaszlę i pociągam nosem. Jednak od agencji CREDO PR otrzymałam fajny produkt, który pomaga na takie dolegliwości. 

OLEJEK PICHTOWY W ŻELU 




Od producenta:

Skład:

Pojemność: 100 ml
Cena: ok. 9 zł
Moja opinia:  
Olejek pichtowy oczywiście nie jest mi produktem obcym, ale z takim w formie żelu chyba spotkałam się po raz pierwszy. Jestem bardzo zadowolona z formy preparatu, która umożliwia jego zastosowanie w wielu przypadkach. Wiadomo, iż olejek w czystej postaci byłby mniej "poręczny", natomiast taki żelik po prostu łatwiej jest rozprowadzić na skórze. Może to i drobiazgowa sprawa, ale mówię wam, naprawdę ułatwia życie.

Preparat mieści się w niewielkim słoiczku, który przed pierwszym otwarciem jest szczelnie zamknięty. Nie ma nawet mowy o testowaniu żelu np. w sklepie, co zawsze działało mi na nerwy. Nie ma nic gorszego od kupna "zmacanego" kosmetyku, prawda? No więc nie obawiajcie się, waszego żelu pichtowego, pewnie wcześniej żaden klient nie testował na swojej skórze ;) Jeśli chodzi o zapach, to tutaj można dyskutować... Żel pachnie jodłą, mnie akurat to w zupełności nie przeszkadza. Ba! Taki intensywny, leśny aromat, działa pozytywnie na zatkany nos. 

Olejek pichtowy w żelu stosuję w momencie, gdy czuję, że coś mnie bierze. Smaruje nim klatkę piersiową, dokładnie wcieram i idę pod kocyk. Mówię wam, działa cuda! Nie raz, nie dwa uratował mnie przed totalnym rozłożeniem się w łóżku. Myślę, że na sezon zimowy, to niezastąpiony, obowiązkowy produkt.  

Venal na zmęczone nogi

Venal na zmęczone nogi
Oto jeden z produktów, który otrzymałam od agencji CREDO PR, przeznaczony do pielęgnacji nóg. Ogólnie rzecz biorąc, w zimie one również łatwo nie mają. Opatulone w ciepłych kozakach, przeżywają prawdzie katusze. Dodatkowym utrudnieniem, są nadmierne kilogramy, które muszą dźwigać. Nie dziwcie się więc, że czasem lubią pobolewać i sprawiać uczucie ciężkich. I właśnie na takie problemy, wymyślono preparat GorVity. Czy jednak jest on tak skuteczny jak obiecuje producent?

VENAL ŻEL



Od producenta:

Skład:

Pojemność: 150 ml
Cena: ok. 17 zł
Moja opinia:
Chłodzące preparaty może lepiej pasowałyby na cieplejsze dni, a nie na taki mróz, jaki mamy aktualnie za oknem... Jednak i w okresie zimowym, przynajmniej naszym stopom przyda się odrobina ochłodzenia w postaci takiego produktu. Wszak w tych ciepłych kozakach, grubych skarpetach, po całym dniu bieganiny w prawo i w lewo, "szukają" chwili wytchnienia. Ja funduję im coś takiego w postaci właśnie żelu Venal. 

Żel znajduje się w niewielkiej, poręcznej i nieco pękatej tubce z wszelkimi informacjami zawartymi na jej tylnej części. Przed użyciem przez sklepowych "testerów" kosmetyków, preparat chroni zafoliowana klapka, co dla mnie stanowi wspaniałe rozwiązanie. Nie ma kartonowego pudełeczka, ale i tak jest bezpiecznie. Da się? No, da!

Venal posiada miętowy, przyjemny zapach i faktycznie żelową konsystencję. Szybko się wchłania i nie pozostawia po sobie tłustej, lepkiej warstwy. U mnie sprawdził się rewelacyjnie. Fantastycznie chłodzi zmęczone nogi, likwiduje uczucie ciężkości, a dodatkowo nieźle nawilża. Lubię sięgać po niego wieczorem i myślę, że produkt pozostanie ze mną na dłużej. 

Biała Perła - ekspresowe wybielanie zębów

Biała Perła - ekspresowe wybielanie zębów
Witajcie w ten pochmurny, męczący dzień. Na dziś przygotowałam dla was recenzję kolejnego produktu Biała Perła, który miałam przyjemność przetestować w ostatnim tygodniu. Zbliżają się Święta, Sylwester, a wcześniej Andrzejki. My kobiety oczywiście chcemy wtedy wyglądać olśniewająco. Warto zacząć od zadbania o swój uśmiech!



Od producenta:


Skład:

Pojemność: pasta 30 ml, żel wybielający 8 ml
Cena: 39.99 zł do kupienia tutaj
Moja opinia:
 Pamiętam, że dawno, dawno temu miałam coś podobnego i z zestawu do wybielania zębów, w owym czasie byłam bardzo zadowolona. Postanowiłam więc przetestować produkt Biała Perła, może nie pod kątem natychmiastowego, "przed imprezowego" wybielania, ale raczej dłuższego stosowania - np. przez tydzień, dwa. Oczywiście, wy możecie aplikować pastę i żel właśnie przed imprezą, bo też do tego produkt jest przeznaczony. 

Co znajdziemy w zestawie? Ano jest tutaj wszystko, co potrzebujemy do uzyskania idealnego uśmiechu ;) Mamy więc pastę, żel wybielający, otwieracz, który wygląda nieco groźnie, wskaźnik skali bieli zębów, a także instrukcję. Nie chcę wam tutaj opisywać poszczególnych etapów, ponieważ wszystkie informacje znajdziecie na opakowaniu zestawu i na stronie internetowej producenta. Możecie mi wierzyć, nie ma tutaj niczego skomplikowanego i pracochłonnego. Na tym bardzo mocno mi zależało.




Zacznę od pasty, która ma dla mnie dobry smak i dobre działanie. Pieni się w stopniu akuratnym, odpowiednio przygotowuje jamę ustną do zastosowania kolejnego, wybielającego produktu. Oczywiście możecie ją stosować profilaktycznie, a nie tylko w momencie, gdy rozpoczynacie wybielającą kurację. Jeśli chodzi o żel, to bardzo łatwo go zaaplikować. Produkt posiada specjalnie wyprofilowany pędzelek, więc trafia nawet do trudno dostępnych miejsc: przestrzeni międzyzębowych. Otwieracz - tylko groźnie wygląda ;)

Cały zestaw u mnie spisał się rewelacyjnie. Zęby są faktycznie bielsze, chociaż wcześniej wcale ich nie oszczędzałam. Picie hektolitrów kawy robi swoje. Jeśli będziecie się stosować do zaleceń producenta, zestaw Biała Perła będzie miał możliwość pokazania, co potrafi. To świetne rozwiązanie na wybielanie zębów w zaciszu własnych czterech kątów. Bo nie każdy z nas ma czas i pieniądze na profesjonalną "odnowę" uśmiechu.  

Mgiełka solankowa na bazie leczniczej wody mineralnej z Uzdrowiska Rabka

Mgiełka solankowa na bazie leczniczej wody mineralnej z Uzdrowiska Rabka
Od agencji CREDO PR, otrzymałam swego czasu produkt, który bardzo mnie zainteresował. Oczywiście w pierwszej kolejności zabrałam się za jego testowanie, a z marką kosmetyku spotkałam się dawno temu. Mowa o produkcie z Uzdrowiska Rabka. W sumie miejsce to nie jest ode mnie oddalone o tysiące kilometrów, a ja jakoś nie mam tam po drodze. Testowana nowość jeszcze bardziej zmotywowała mnie do podróży w góry... do uzdrowiska Rabka. 

MGIEŁKA SOLANKOWA NA BAZIE LECZNICZEJ WODY MINERALNEJ Z UZDROWISKA RABKA




Od producenta:


Skład:

Pojemność: 215 ml
Cena: ok. 20 zł
Moja opinia: 
Mgiełkę zapakowano w tekturowe pudełeczko, które skrywa właściwą już buteleczkę. To właśnie ta butelka bardzo, ale to bardzo mi się spodobała. Jest solidna, twarda, więc nic się z nią nie stanie np. podczas transportu w walizce. 

To, co z pewnością ją wyróżnia, to przepiękny, atramentowy kolor, który daje złudzenie zabarwienia płynu, który znajduje się wewnątrz butelki. Tak naprawdę płyn jest bezbarwny, więc niespodzianka się udała. Oczywiście, jak na prawdziwą mgiełkę przystało, do rozpylania mamy jeszcze atomizer. Działa on bez zarzutu i faktycznie tworzy mgiełkę, a nie rozlewa strug płynu. Zapach mgiełki mnie oczarował... To połączenie świeżych, orzeźwiających nut, z nieco "męskim" charakterem. Mam nadzieję, że mnie rozumiecie. Niby mgiełka pachnie jak woda toaletowa dla faceta, ale jednocześnie zapach ten nie jest duszący i intensywny.

Do czego używałam tej mgiełki? Do pielęgnacji mojej problematycznej cery. Przykre niespodzianki na twarzy zaatakowały mnie i to porządnie, więc akurat potrzebowałam czegoś, co chociaż troszkę wszystko uspokoi. I właśnie to ta mgiełka dała sobie radę. Bardzo delikatnie, ale skutecznie wysuszyła istniejące zmiany, a jednocześnie nie dopuściła do powstawania nowych wulkanów. Mgiełka delikatnie nawilża, więc nie obawiajcie się, że dodatkowo was podrażni. Ma przyjemny skład, także i osoby wrażliwsze nie powinny narzekać. Z tego produktu jestem bardzo zadowolona. 

poniedziałek, 19 listopada 2018

Beauty Kei Żel Bambusowy

Beauty Kei Żel Bambusowy
Dziś chciałam wam zaprezentować kolejny produkt ze sklepu e-fryzjernia.pl który ostatnimi czasy namiętnie testowałam i poznawałam. Z czymś takim spotkałam się po raz pierwszy. Wiem, że kosmetyki koreańskie są obecnie bardzo popularne, głównie żel aloesowy, ale że i bambusowy może być tak skuteczny? O tym mogłam się przekonać w ciągu kilku ostatnich dni... 




 
Od producenta:


Skład:


Pojemność: 250 ml
Cena: 31.99 zł do kupienia tutaj
Moja opinia: 
 Patrzeć na tak wspaniałą buteleczkę kosmetyku to prawdziwa przyjemność. Nigdy wcześniej nie spotkałam się za tak pięknym opakowaniem produktu, który idealnie nawiązywałby do głównego składnika specyfiku. Jak się pewnie domyślacie, w tym przypadku mamy wierne odwzorowanie pędu bambusa. No, czyż nie jest przepiękny? W sumie nigdy na oczy żywego bambusa nie widziałam, więc mam chociaż taki w formie opakowania kosmetyku ;)

Buteleczka chociaż wysoka, należy do poręcznych i wygodnych podczas użytkowania. Zamykana jest klapką, więc nie ma żadnych problemów z zamykaniem i otwieraniem opakowania. Skład produktu jest ciekawy - w kosmetyku mamy aż 99% czystego ekstraktu z bambusa. Aloesowe specyfiki miały podobnie, ale to tylko jedyne nawiązanie...



Żel wygląda zwyczajnie, ale zachęcająco pachnie. Aromat produktu należy do niezwykle świeżych, naturalnych i przyjemnych. Żel posiada idealną konsystencję, która nie spływa z ciała i np. z włosów. Żel wchłania się błyskawicznie, przynajmniej w moim przypadku. Oczywiście wszystko zależy od jego zastosowania. Wiadomo, iż na włosach będzie się zachowywał inaczej niż na skórze, prawda?


Ja żelu używałam jako specyfiku na suche końcówki włosów, a także jako kosmetyku pod oczy i okazjonalnie do nawilżania całej twarzy. Powiem wam, że w każdym z tych przypadków spisuje się genialnie! Rewelacyjnie nawilża i odżywia, szybko się wchłania, nie podrażnia, nie zapycha, nie uczula. Nie skleja włosów, nie przetłuszcza ich nadmiernie. Taka tubka należy do bardzo wydajnych, chociaż wszystko zależy od tego, na jak wielką partię ciała, czy na jakiej długości włosy go użyjecie.

Copyright © 2016 To co kobieta lubi najbardziej... , Blogger