czwartek, 29 czerwca 2017

Winogronowy balsam do ust

Ja wiem, że teraz śnieg nie pada i mróz nie szczypie w policzki. Ale o usta należy dbać o każdej porze roku. Przypominamy sobie o nich w momencie, gdy pojawią się pierwsze problemy. Warto wcześniej dostarczyć im tego, czego najbardziej potrzebują. Może kosmetyku od firmy Coloris?

 logo







 Od producenta:



Skład:


Waga: 11 g
Cena: 11.99 zł do kupienia tutaj
Moja opinia: 
Miałam już wersję malinową, więc przyszedł czas na winogronową. Przyznaję, że to właśnie ta druga spodobała mi się najbardziej. Balsamy do ust ogólnie uwielbiam, ale to właśnie do produktów marki Laura Conti powracam najczęściej. Ten również zyskał miano mojego osobistego hitu. Nie ruszam się bez niego nawet na krok. Przerzucam do torebki, kieszeni spodni. Tak fajny kosmetyk chcę mieć zawsze przy sobie.

Balsam ma ciekawą formę. Coś na podobieństwo "jajeczka", które sprawdza się podczas aplikacji. Ma odpowiednią wypukłość i konsystencję, więc trafia w miejsce przeznaczenia w sposób idealny. Mogę go używać będąc w ruchu, jadąc autobusem itp. Pachnie faktycznie winogronami, a nie chemicznym czymś. Dla jednych ten zapach może być zbyt słodki, mnie odpowiada. 

Balsam nie zbiera się w kącikach ust, nie tworzy na wargach nieprzyjemnej, obciążającej warstwy. Zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia i odżywienia. Łagodzi spierzchnięte, suche usta. Zawiera SPF 15, także na letnie wypady sprawdzi się znakomicie.

Protect & moisture nawilżający balsam do opalania SPF 30

Chyba jak każda kobieta, a z pewnością jak większość kobiet, lubię otrzymywać niespodzianki. Nie muszą to być jakieś wielkie prezenty. Liczą się przecież chęci. Jako przyjaciółka marki Nivea, często jestem zaskakiwana takimi niespodziewanymi darami. Uwielbiam je rozpakowywać ;)

 Zdjęcie użytkownika NIVEA.

W znanym mi doskonale pudełeczku, znalazłam kolejną nowość marki Nivea. Zdradzę wam jeszcze, że tych uroczych opakowań nigdy nie wyrzucam. Pudełeczka się przydadzą, a to stało się nowym mieszkankiem dla podgrzewaczy ;) 


Nie przedłużając, zobaczcie co testuję tym razem i czym tak bardzo się zachwycam. 




Od producenta:

Skład:

Pojemność: 200 ml
Cena: ok. 30 zł
Moja opinia: 
Okazji do przetestowania tego produktu, miałam całe mnóstwo. Nawet dziś musiałam się nim nasmarować, bo słońce przypiekało mocno. Oczywiście nie opalałam się przy ponad trzydziestu stopniach! Jednak nigdy, nawet gdy termometr pokazuje dwadzieścia parę stopni, nie powinniśmy zapominać o ochronie naszej skóry. Tak, zdaje sobie sprawę, że wy to wszystko wiecie, ale warto przypominać i upominać resztę domowników. 

Powracając do balsamu... Ja akurat mam wersję SPF 30, ale w Rossmannie widziałam również takie z ochroną SPF 20, czy 15, a także 50. Każdy znajdzie coś dla siebie. Nowość charakteryzuje troska nie tylko o naszą skórę, ale i o nasze ubrania. Dlatego ten produkt należy do wyjątkowych.

Kosmetyk otrzymujemy w smukłej, charakterystycznej dla balsamów Nivea buteleczce. Zamykamy ją i otwieramy na tak zwany "klik". Przemyślany przez producenta dozownik, ułatwia aplikację kosmetyku. Nic się też nie wyleje przez przypadek w podróży, a przecież ten balsam pewnie niejednokrotnie opuści naszą łazienkę. To ci z niego podróżnik ;)

  
Balsam nie ma zbyt wodnistej konsystencji. Trzeba mu poświęcić nieco więcej czasu, by rozsmarować kosmetyk w sposób idealny. Zapach produktu bardzo mnie zaskoczył. Nie jest nieprzyjemny, jak aromat większości specyfików do opalania. Tutaj mamy jakąś kwiatową kombinację nut, która mi odpowiada.


Balsam może nie wchłania się błyskawicznie, ale nie pozostawia nieprzyjemnej, tłustej warstwy. Oczywiście tworzy na skórze ochronny film, jednak nie jest on lepki i trudny do zaakceptowania. 
Produkt świetnie nawilża i odżywia ciało. Nie dopuszcza do powstawania poparzeń słonecznych. Dzięki niemu nie spiekam raka, a moja opalenizna wygląda idealnie. Skóra nie schodzi, nie jest zaczerwieniona, nie szczypie. Balsam nie brudzi ubrań, a dodatkowo należy do produktów wodoodpornych. Bez niego nie ruszam się opalać ;) Wam gorąco polecam ten specyfik, w szczególności na aktualne, mega upalne lato. 

Pyszne masło orzechowe

Tak sobie czasem myślę, że większego łakomczucha ode mnie, nie ma chyba na całym świecie. Nie wyobrażam sobie dnia bez zjedzenia czegoś słodkiego. Często sięgam po jakieś przekąski, ale najczęściej przygotowuje je samodzielnie. Ostatnio zrobiłam pyszne rogaliki z nadzieniem z... masła orzechowego od MyVita. Były rewelacyjne!

 Znalezione obrazy dla zapytania myvita






Od producenta:


Waga: 300 g
Cena: ok. 15 zł
Moja opinia: 
Wiem, wiem, że takie masło można zrobić samodzielnie, ale ostatnio nie mam jakoś czasu na tego typu zabawy w kuchni. Wolę więc kupić gotowy produkt, taki od razu do spożycia. Niestety w sklepach w mojej miejscowości, ciężko o prawdziwe masło orzechowe. W przypadku produktu od MyVita, w składzie znajdziemy tylko i wyłącznie prażone orzechy arachidowe. Zero konserwantów i innych, zupełnie niepotrzebnych świństw.

Po otwarciu opakowania, na powierzchni masła, może ukazać się olej arachidowy. Nie ma się więc co przerażać i obrzucać producenta błotem ;) Tak ma być, a wszystko też zależy od temperatury w jakiej przechowujemy produkt. Wystarczy przemieszać masło łyżką i gotowe.

Masło od MyVita, posiada kremową konsystencję. Pachnie najprawdziwszymi orzeszkami. Sprawdza się świetnie jako dodatek do ciast, rogalików itp. U mnie ląduje nawet w koktajlach. Jestem przekonana, że kolejne opakowanie tego masła, znajdzie swoje miejsce w mojej kuchni.

Henna do brwi w kremie

Brwi robiłam przeważnie u kosmetyczki. Wiadomo, ona zajmie się nimi w jak najlepszy sposób. Jednak nie zawsze mam czas i chęć na bieganie po profesjonalnych salonach, by móc oddać się w ręce zawodowców. Pewnego dnia zaryzykowałam i użyłam henny do brwi marki INVEO. Eksperyment się udał, więc teraz stałam się wielką fanką tego produktu! 





Od producenta:



Skład:

Pojemność: 4 ml
Cena: 15.90 zł do kupienia tutaj
Moja opinia:
Strasznie się bałam przed testem kosmetyku marki Inveo. Te moje obawy miały swoje źródło w złych doświadczeniach z henną. Raz narobiłam sobie czymś takim niezłego bigosu, więc ta niepewność gdzieś w głębi duszy się tliła. Jednak zaryzykowałam, bo kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Ja po skończonym zabiegu mogłabym spokojnie opróżnić kieliszek musującego trunku. Z radości, a nie z rozpaczy ;)

Hennę otrzymujemy w eleganckim, przyjemnym dla oka opakowaniu. Znajdziecie na nim wszystkie wymagane informacje odnośnie kosmetyku. Jest nawet schemat w jaki sposób nadać swym brwiom idealny kształt. Henna mieści się w niewielkiej buteleczce - coś na podobieństwo tuszu do rzęs. Aplikator przypomina ten zarezerwowany dla błyszczyków do ust. Ma odpowiednią miękkość i wielkość, także precyzyjnie rozprowadza kosmetyk na brwiach. 

Tej henny nie musimy mieszać, gdyż jest gotowa do użycia, od razu po wydobyciu jej z opakowania. Postępując zgodnie z zaleceniami producenta, szybko i łatwo uzyskamy idealne brwi. Powstały efekt nie wygląda karykaturalnie, a bardzo naturalnie. Brązowa henna jest faktycznie brązowa, nie za jasna, nie za ciemna. Koloryzacja utrzymuje się przez dwa tygodnie, tak jak napisano na opakowaniu. Produkt nie uczula i nie podrażnia. 

środa, 28 czerwca 2017

Naturalny, ochronny krem do rąk z nagietkiem Cosnature

Dawno nie pokazywałam wam żadnego kremu do rąk, a przecież nawet w okresie letnim takiego kosmetyku używam. Regularnie, bo tylko w ten sposób mogę orzec, czy dany produkt się sprawdza i czy powrócę do niego w przyszłości. Dziś chciałam wam zaprezentować krem do rąk, który szturmem podbił moje serducho. 

 Znalezione obrazy dla zapytania cosnature






Od producenta:


Skład:

Pojemność: 75 ml
Cena: 15.99 zł do kupienia w Hebe, Apteki DOZ, Apteki Cefarm, drogerie Eko
Moja opinia: 
Nigdy wcześniej nie stosowałam kosmetyków tej marki. Krem był dla mnie zupełną nowością, ale że lubię takie produkty, chętnie zabrałam się za testy. Jak na kremy do rąk przystało, ten również znajduje się w niewielkim, bardzo poręcznym opakowaniu. Z pewnością zmieści się w torebce, znajdzie swoje miejsce na półce w łazience czy nocnym stoliku. Grafika opakowania należy do przyjemnych, przyciągających wzrok. Tubkę otwieramy i zamykamy przy pomocy klapki. Takie rozwiązanie mi pasuje. 



Kremik nie jest za gęsty, ani też zbyt rzadki. Nie spływa z dłoni i ląduje przykładowo na podłodze, albo nawet spodniach. Ma idealną konsystencję, a wchłania się błyskawicznie. Co najważniejsze, nie pozostawia tłustej, lepkiej warstwy. Praktycznie od razu po jego użyciu mogę przystąpić do pisania na klawiaturze. Zapach mnie oczarował. Dawno nie spotkałam się z tak pięknie pachnącym kremem do rąk. Normalnie cudo!  


Krem sprawdza się u mnie rewelacyjnie. Przynosi skórze maksimum odżywienia i nawilżenia. Efekty są widoczne już po pierwszym użyciu. Lubię go używać codziennie, a zapach jeszcze mi się nie znudził. Kosmetyk zapewnia fantastyczną gładkość zniszczonym, przesuszonym dłoniom. Łagodzi i podrażnienia, także super. 

Kosmetyk otrzymałam w ramach akcji "Testuję z Twoim Źródłem Urody"

 FB_IMG_1441630671752.jpg

sobota, 24 czerwca 2017

Bezglutenowa przyprawa do potraw w płynie

Nie spodziewałam się, że będę pokazywała na blogu taki produkt, ale wierzcie mi, jest wart szczególnej uwagi. Bez niego nie wyobrażam sobie zjedzenia zupy, także zobaczcie, co takiego przywędrowało do mnie ze sklepu Stragan Zdrowia.

 Zdrowa żywność | Sklep ekologiczny - StraganZdrowia.pl




Skład:

Waga: 100 g
Cena: 13.39 zł do kupienia tutaj 
Moja opinia:
Przyprawa magi od zawsze była w mojej kuchni. Już jako dziecko dolewałam ją sobie do prawie każdego dania obiadowego w wersji na słono. Wiadomo, że magi dostępna w wielu sklepach, ma paskudny skład. Nie chcę nawet patrzeć co tam na liście składników się znajduje. Nie potrafię jednak zrezygnować z takiej przyprawy. Znalazłam na szczęście zdrową wersję magi.  

Produkt firmy Eden może nie wyróżnia się opakowaniem, ale ma odpowiedni dozownik, który ułatwia nalewanie. Skład? Bajeczny! Same naturalne produkty, zero chemicznych świństw! 

Magi firmy Eden urozmaica smak potraw. Nadaje im niebanalnego smaku, podnosi walory aromatyczne przygotowanego dania. Jestem na tak :)

Program Nowości - czerwiec

Tradycyjnie, jak co miesiąc, zapraszam was na przegląd kolejnego pudełka z Programu Nowości od Drogerii Rossmann.

















Co przykuło waszą uwagę w szczególności? 

piątek, 23 czerwca 2017

Arganowa maska do włosów od Equilibra

Tak, tak, po raz kolejny pokażę wam produkt marki Equilibra. Uwielbiam ich kosmetyki, chociaż z dostępnością ich w mojej miejscowości, jest kiepsko. Pozostają mi tylko zakupy w sklepie internetowym, albo poszukiwania w większych miastach. Dziś zaprezentuję wam maskę do włosów z linii arganowej.

 Zdjęcie użytkownika Equilibra.



Od producenta:

Skład:

Pojemność: 200 ml
Cena: 28.99 zł do kupienia tutaj
Moja opinia: 
Stosowałam już wcześniej szampon z tej linii, więc byłam przygotowana, co mniej więcej znajduje się w słoiczku. Poprzednio testowany kosmetyk moje włosy bardzo polubiły, także nie obawiałam się poznania nowego produktu do ich pielęgnacji. A że należą do kapryśnych uznałam, iż przyda im się nieco odżywienia. Podczas cieplejszych dni zachowują się jeszcze gorzej :( 

Maskę otrzymujemy w, o dziwo, lekkim, bardzo poręcznym słoiczku. Może zakręcanie zakrętką opakowania nie należy do czynności prostych, w szczególności gdy ma się mokre ręce, ale do wszystkiego idzie się przyzwyczaić. Ucieszył mnie fakt, że wnętrze słoiczka zostało dodatkowo zabezpieczone plastikową zatyczką. Mam pewność, że nic się nie wyleje nawet wtedy, gdy opakowanie jakimś cudem się przewróci. 


Konsystencja na plus, mnie odpowiada. Jest idealnie gęsta, ale nie nazbyt zbita. Nie spływa z pasm podczas aplikacji, świetnie się z nich wypłukuje. Zapach należy do bardzo przyjemnych, naturalnych i trwałych. Jeszcze długo po umyciu włosów jest wyczuwalny.


Maskę stosowałam i nadal stosuję co drugie mycie włosów. Dzięki niej mam pewność i oczywiście widzę to gołym okiem, że moje pasma są idealnie nawilżone, odżywione i pięknie wygładzone. Błyszczą, nie elektryzują się, łatwo rozczesują i są znacznie bardziej podatne na stylizację.

Kosmetyk na szczęście nie obciąża włosów, nie przetłuszcza ich i skóry głowy, więc produkt mogę spokojnie stosować regularnie. Nie zauważyłam również, by pojawiał się łupież czy swędzenie skalpu. Były takie gagatki, które po dwóch czy trzech użyciach, tworzyły na mojej czuprynie obraz nędzy i rozpaczy. Ta maska jest zupełnie inna - lepsza i skuteczniejsza.