środa, 29 marca 2017

Suplement diety - Magnez

Piję hektolitry kawy, a jak wiadomo, to właśnie ona wypłukuje z organizmu magnez. Na niedobory tego pierwiastka cierpiałam już od dłuższego czasu. Drgająca powieka, skurcze w łydkach... Maskara! Postanowiłam coś z tym zrobić i rozpoczęłam stosowanie magnezu Humavit

Zdjęcie użytkownika Humavit.



Od producenta:

Skład/Sposób podania:

Ilość w opakowaniu: 14 saszetek
Cena: 13 zł do kupienia tutaj
Moja opinia:
Jeśli zażywałam wcześniej magnez, to tylko w postaci tabletek. Nie jest to zbyt wygodne rozwiązanie, a jeśli mamy połykać je przykładowo dwa razy dziennie, trudno o tym pamiętać i być systematycznym. Dlatego też pozytywnie zaskoczyła mnie postać tego suplementu. Magnez Humavit jest proszkiem, który umieszczono w wygodnych, niewielkich saszetkach. Zawartość jednej takiej saszetki rozpuszczamy w połowie szklanki letniej wody i od razu wypijamy. Proste? Jak najbardziej! Nie mam ochoty "dorzucać" sobie kolejnej porcji tabletek i pamiętać o ich połykaniu. W sumie zawsze miałam problem z przyjmowaniem wszelakiego rodzaju kapsułek... 


Zapytacie mnie pewnie, czy ten suplement działa... Tak! Na efekty stosowania magnezu Humavit nie trzeba czekać w nieskończoność. Ja wreszcie przestałam budzić się w nocy przez te paskudne skurcze łydek, a o drgającej powiece zwyczajnie zapomniałam. Jestem przekonana, że kolejne opakowanie tego preparatu wyląduję w moim zakupowym koszyku. Magnez Humavit nie kosztuje wiele, a wystarcza na pełną, dwutygodniową kurację. Nie wolno zapominać o odpowiedniej dawce magnezu w szczególności, gdy uwielbiacie popijać kawkę. 

sobota, 25 marca 2017

Rozgrzewająca tokijska kawa wiśniowa

Należę do osób, które nie wyobrażają sobie życia bez kawy. Codziennie piję dwie filiżanki i to obowiązkowo. Muszę przyznać, że sporo kaw już przetestowałam i jakoś żadne nie należą do ścisłego grona moich ulubieńców. W odróżnieniu od tej, którą dziś pragnę wam przedstawić. To kawa od Tea & Coffee Rebels. Zakochałam się w tym produkcie...

Zdjęcie użytkownika Tea Rebels.

O firmie:
TEA & COFFEE REBELS intensywnych doznań kawowo – herbacianych dostarcza od pięciu lat. Początkowo w małym, lokalnym środowisku starannie wyselekcjonowanych krakowskich pubów i restauracji. Później w ogólnopolskiej dystrybucji największych sieci handlowych i mniejszych tradycyjnych sklepów, aż w końcu – po uzyskaniu międzynarodowego rozgłosu – w najodleglejszych zakątkach świata. Wszak dla nas nie tylko niebo jest przestrzenią bez granic.

TEA & COFFEE REBELS to najlepsze towarzystwo, w którym delektować się będziesz napojami o smaku Twoich snów. To relaks i nieuchwytna chwila bez pamięci, gdy nie wiesz, co Cię boli i dokąd zmierzasz.

TEA & COFFEE REBELS to kawy i herbaty, które powstają z pasji i z pasją są tworzone. Unikalne receptury i smaki, zaprawione szczyptą magii i okruchem czaru, powstają zawsze w trakcie niekończących się degustacji, najodleglejszych podróży i nieustannego dążenia do perfekcji.


TEA & COFFEE REBELS to wyjątkowe napoje dla wyjątkowych ludzi, którzy nie boją się łamać reguł, marzyć i widzieć świat inaczej.





Od producenta:

Waga: 130 g
Cena: 19.99 zł do kupienia tutaj
Moja opinia:
Swoje zwierzenia w postaci "ochów" i "achów" na temat kawy, zacznę od pochwał pod kątem opakowania produktu. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że takie pudełeczko jest zwyczajne, typowe dla kaw. Jednak na żywo wygląda po prostu rewelacyjnie! Ujęła mnie grafika, a także tekst w języku angielskim i polskim. W tym przypadku mamy coś o blogowaniu, więc produkt już na starcie otrzymał ode mnie ogromnego plusa :) W sumie opakowania nie chowam do dziś, tylko trzymam je na kuchennym blacie, w widocznym miejscu. 

Pudełeczko mieści aż 130 g kawy, która została dodatkowo zapakowana w foliowy woreczek. W taki oto sposób mam pewność, że otrzymuję produkt wysokiej jakości. Po otwarciu woreczka, poczułam zapach, który zadziałał na mnie mega dopingująco. 


Po zaparzeniu było jeszcze lepiej ;) Ten aromat jest po prostu nie do podrobienia. Idealnie wyczuwam tutaj wiśniowe nuty, które stanowią wspaniałe połączenie z zapachem prawdziwej kawki. 


Tokijską kawę piję zazwyczaj rano, kiedy potrzebuję silnego bodźca do walki z wyzwaniami nowego dnia. Przygotowany napar pobudza, zachęca do działania, ale jednocześnie wspaniale relaksuje. Dzięki dodatkowi w postaci wiśniowego aromatu spożywczego (2%), kawa zyskała niebanalny smak, aromat i rozgrzewającą moc. 

Mogłabym ją pić non stop, bo jest przepyszna. Od razu skradła moje serducho, a także mojej znajomej, którą zaprosiłam na spotkanie z tokijską kawą wiśniową. Arabica o smaku wiśniowym, to według mnie idealna propozycja na poranne pobudzenie, południowy motywator, albo popołudniowy sposób na relaks. Gorąco polecam!

środa, 22 marca 2017

Kuracja Uszczelniająca Naczynka z Witaminą K od Dermo Future

Już wielokrotnie wspominałam wam o produktach marki Dermo Future. Na moim blogu znajdziecie sporo recenzji ich kosmetyków. Ja dalej jestem pozytywnie zaskakiwana ich wyrobami. Każdy preparat u mnie na szczęście się sprawdza i oby sytuacja nie uległa zmianie ;) Dziś przygotowałam dla was opinię na temat nowości Dermo Future. Ten kosmetyk testowałam wspólnie z... tatą :) Tak, tak! Skusił się na poznanie czegoś innowacyjnego. 

Zdjęcie użytkownika Dermo Future Precision.





Od producenta:

Skład:

Pojemność: 20 ml
Cena: 42.90 zł do kupienia tutaj
Opinia:
Kosmetyk mieści się w niewielkiej buteleczce, która została wykonana z ciemnego szkła. Może nie wygląda jakoś zachwycająco, przypomina nieco produkty apteczne, ale niniejsze ulepszenie wpływa na jakość i trwałość preparatu. Na opakowaniu zewnętrznym mamy mnóstwo informacji odnośnie kuracji, jej skład, sposób użycia. Nie muszę więc szperać po stronach internetowych, bo producent pomyślał o wyczerpującym opisie swego towaru. Tak wiele firm o tym fakcie obecnie zapomina...

Kurację dozujemy za pomocą pipety. Odmierzenie odpowiedniej ilości preparatu, bez marnowania większej jego ilości, jest dziecinnie proste. Nawet mój tata poradził sobie z "obsługą" kosmetyku i oczywiście pochwalił pomysł na dozownik.


Jeśli chodzi o zapach... No może nie jest zbyt urokliwy, rzucający na kolana i upajający zmysły. Jest znośny i według mnie słabo wyczuwalny. Natomiast konsystencja to prawdziwy mistrz! Lekko galaretowata, nie spływająca z rąk i skóry twarzy. Świetnie współpracuje z cerą, szybko się wchłania - bez pozostałości tłustego, nieprzyjemnego filmu. 


Zarówno ja jak i tata mamy problem z widocznymi, rozszerzonymi naczynkami w okolicach skrzydełek nosa. Zmiany są dość widoczne, szczególnie u taty. Ja staram się przykrywać je podkładem, pudrem, ale na lato taki kamuflaż się zwyczajnie nie sprawdzi. Dlatego też postanowiłam działać. 

Kurację aplikowaliśmy codziennie wieczorem, czyli zgodnie z zaleceniami producenta. Potem można było nałożyć krem, bo kuracja wchłaniała się błyskawicznie i nie tworzyła z kremem prawdziwej masakry. Już po pierwszym użyciu zauważyłam, że skóra stała się zdecydowanie gładsza, taka satynowa. Następnie zyskała elastyczność, której szczególnie skórze taty najbardziej brakowało. A zaczerwienienia? Znikają! Nie spodziewałam się, iż preparat będzie działał tak błyskawicznie i z taką skutecznością. Oczywiście większe zmiany dalej są obecne, lecz i na nie przyjdzie kolej. Sama kuracja jest bardzo wydajna, także wystarczy na spory okres czasu. 

Produkt otrzymałam w ramach akcji "Testuję z Twoim Źródłem Urody"

FB_IMG_1441630671752.jpg

Nawilżający szampon aloesowy

Kosmetyki Equilibra darzę ogromną sympatią. Jeszcze nie trafiłam na żadnego bubla, a jedynie na perełki, do których z chęcią powracam. Dziś pragnę wam zaprezentować nowość w ofercie firmy. Jest to szampon aloesowy, idealny dla całej rodziny. Tak, tak, tym razem nie byłam jedyną testerką :) 




Od producenta:

Skład:

Pojemność: 250 ml
Cena: 19.49 zł 16.57 zł do kupienia tutaj
Moja opinia: 
Kosmetyk należy do linii Naturale. Jak sama nazwa wskazuje, produkt nie ma w sobie parabenów, alkoholu, silikonów i innych szkodliwych dodatków. Zawiera aż 98% składników pochodzenia naturalnego, więc z całkowitym spokojem mogłam mu zaufać. Nie miałam żadnych obaw przed podzieleniem się szamponem z resztą rodziny - nie podrażnia nawet największych wrażliwców. 

Szampon mieści się w niewielkim, lekkim i poręcznym opakowaniu. Butelka, a dokładniej rzecz ujmując etykieta, nawiązuje moim zdaniem do charakteru kosmetyku. Są oczywiście wyraźne informacje odnośnie samego produktu, jego skład itp. Opakowanie zamykane i otwierane na klik, to sensowne rozwiązanie. Mogę bez żadnych kłopotów aplikować odpowiednią ilość szamponu. Bez rozlewania, bez silnego wyciskania kosmetyku z wnętrza... 



Mile zaskoczyła mnie konsystencja. Nie jest zbyt wodnista, uciekająca z dłoni. Niewielka ilość szamponu wystarczy, aby umyć włosy o długości poza ramiona. Kosmetyk posiada przyjemny, aloesowy zapach, który działa mega odświeżająco.



Szampon używałam i nadal używam z największą przyjemnością. Pozostało go niewiele, ale jestem przekonana, że kolejne opakowanie znów zagości w mojej łazience. Moje włosy polubiły ten produkt i nie reagowały na niego w sposób niepokojąco zły :) Nie były splątane, a fajnie wygładzone. Nie puszyły się, nie sprawiały żadnych problemów przy rozczesaniu. Szampon dobrze nawilża suche, zniszczone włosy - takie, jakie mamy najczęściej po zimie. 

Dzięki temu kosmetykowi, moje włosy zyskały blask, miękkość i delikatność. Są sypkie, oczywiście bez śladu łupieżu. Szampon jest bardzo delikatny, więc nie wywołuje swędzenia skóry głowy itp. Przyjemny produkt, który mogę wam gorąco polecić. Podsumowując, kosmetyki Equilibra charakteryzuje wysoka jakość. Jeszcze nigdy mnie nie zawiodły ;) Niebawem pokażę wam odżywkę z tej samej serii...

poniedziałek, 20 marca 2017

Muffinki owsiano - orzechowe z olejem rzepakowym

Dziś podrzucam wam przepis na muffinki, które z pewnością zagoszczą u mnie na wielkanocnym stole. Goście i rodzina bardzo je lubią :) Do przygotowania tychże słodkości użyłam między innymi oleju rzepakowego. Akurat tego składnika nie może zabraknąć w mojej wielkanocnej kuchni. Dlaczego? Bo po pierwsze, dzięki niemu, przygotowane potrawy zyskują bardziej wyrazisty smak. Po drugie, olej rzepakowy sprawdza się idealnie podczas smażenia (nie wydziela szkodliwych substancji do potraw), między innymi mięsnych specjałów. A po trzecie, składnik ten dostarcza organizmowi odpowiednią dawkę kwasów omega-3. Jak widać, to nieoceniony pomocnik podczas świątecznych przygotowań i nie tylko! A teraz przepis na wspomniane muffinki...


Składniki:
- 250 g mąki
- 100 płatków owsianych
- 2 jajka
- 6 łyżek cukru
- 200 ml mleka
- orzechy pekan (drobno posiekane)
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- cukier waniliowy
- 70 ml oleju rzepakowego
- cukier puder do posypania

Przygotowanie:
Składniki suche mieszamy ze sobą i tak samo postępujemy z mokrymi. Następnie wszystko razem mieszamy, powstałe ciasto umieszczamy w tzw. papilotkach i pieczemy. Ok. 20 - 22 minuty w 200 stopniach. Ostudzone muffinki posypujemy cukrem pudrem. Gotowe :)


piątek, 17 marca 2017

Intensywnie odżywcza maska do stóp z glinką kaolinową

Podczas zimy nie przywiązujemy zbyt dużej uwagi do pielęgnacji stóp. A przecież one dosłownie duszą się w tych grubych skarpetach i ciepłych kozakach. Później chcemy, aby stópki zachwycały w sandałkach, by wyglądały nienagannie. Niestety to tak nie działa. O idealną kondycję skóry stóp należy zadbać odpowiednio wcześniej. Ja już przygotowuje się na pokazywanie nóg w towarzystwie jednego z kosmetyków firmy Coloris. To nowość w ich ofercie!

http://coloris.biz/




Od producenta:

Skład:

Pojemność: 35 ml
Cena: 7.50 zł do kupienia tutaj
Moja opinia:
Jak wielokrotnie wspominałam, nie przepadam za kosmetykami w saszetkach. Zawsze gdzieś te resztki produktu, które nie wykorzystam za jednym zamachem, zasychają, a i higieniczne przechowywanie takich "skarbów" też nie należy do najłatwiejszych. Jednak od czasu do czasu sięgam po maseczki w saszetkach, bo po pierwsze - są tanie, a po drugie - mogę sprawdzić działanie produktu i bez żalu zrezygnować z niego, gdyby się zwyczajnie nie sprawdził albo nie spodobał. Ta maska do stóp okazała się być dla mnie idealna. Wykorzystałam więc zawartość opakowania "na dwa razy" i wcale nie ubolewałam nad niedogodnościami podczas chomikowania resztek ;) 

Maska ładnie pachnie. Może nie jest to aromat zbyt kuszący, czy czarujący wasze zmysły, ale przyjemny, nieco ziołowy i delikatny. Konsystencję ma kapitalną! To jedwabisty mus, łatwy do rozprowadzenia na skórze i nie spływający ze stóp przez prawie godzinę. Ja jeszcze po aplikacji maski, nakładałam na stopy foliowe woreczki, a następnie specjalne skarpety - wtedy żaden mililitr produktu nie starłam w kontakcie z pościelą, albo podłogą. 

Maska fajnie nawilżyła i wygładziła moje stopy. Nawet pięty nie pozostały wobec niej obojętne, tylko poddały się odżywczemu działaniu kosmetyku. Produkt łagodzi podrażnienia, ma też działanie przeciwgrzybiczne. Ja akurat z grzybicą nie mam na szczęście problemów, aczkolwiek warto zabezpieczyć stopy przed jej rozwojem. Ta maska to świetne rozwiązanie dla osób, które potrzebują intensywnego odżywienia stóp, a nie chcą kupować preparatów o dużej pojemności i za duże pieniądze.