środa, 14 lutego 2018

Suplement diety - Na stres

Suplement diety - Na stres
Nie tak dawno pokazywałam wam suplement diety Humavit. Dziś znów przybiegam z recenzją podobnego produktu, który u mnie sprawdza się naprawdę dobrze. Wielokrotnie powtarzałam, że łykanie podobnych specyfików nie leży w mojej naturze, ale od czasu do czasu, można sobie pozwolić na sięgnięcie po jakiś suplement.

 



Od producenta:


Skład/Sposób podania:


Ilość w opakowaniu: 30 kapsułek
Cena: 17 zł do kupienia tutaj
Moja opinia: 
Żyjemy szybciej, ciągle biegniemy i praktycznie nie mamy czasu na dbanie o siebie. Ciągły stres odbija się na naszym zdrowiu i wyglądzie zewnętrznym. Osoba narażona stale na nerwy, może chyba tylko pomarzyć o szczerym, takim prawdziwym uśmiechu. Tak, tak. Znam to wszystko z własnego doświadczenia. Jednak bez stresu nie ma życia. To diabelstwo jest wpisane w nasze funkcjonowanie. Niemniej, ze stresem też można sobie poradzić.

Oczywiście nie namawiam nikogo do łykania garści tabletek uspokajających. Najpierw warto zacząć od zwykłych zmian typu regularny ruch, odpowiednia dieta itp. Potem warto sięgnąć po suplement. Ja polecam ten od Humavit. 


Preparat otrzymujemy w postaci kapsułek. Zażywamy tylko jedną dziennie, więc ze systematycznym przyjmowaniem suplementu, nie powinno być większych problemów. Produkt nie wywołuje u mnie sensacji żołądkowych, nie czuje się po nim otępiała, senna. Wszystko przebiega w jak najlepszym porządku :) Oczywiście nie nastawiajcie się na natychmiastową poprawę nastroju po zażyciu kilku tabletek suplementu. Warto zmienić coś jeszcze... Sposób myślenia, dołożyć troszkę ruchu, zjeść coś odżywczego. To powinno pomóc. Suplement naturalnie mogę wam polecić. 

poniedziałek, 12 lutego 2018

Nivea Pop - Ball - Orzeźwiająca Mięta

Nivea Pop - Ball - Orzeźwiająca Mięta
Zgadnijcie jaką nowość od Nivea właśnie udało mi się przetestować? Jeśli przeglądacie profile marki na instagramie, facebooku itp., wiecie doskonale, że Nivea wypuściła na rynek dwa produkty do pielęgnacji ust. Jeden trafił do mnie...




Od producenta:

Skład:


Waga: 7g
Cena: ok. 16 zł
Moja opinia: 
Która marka tak rozpieszcza blogerów? No oczywiście, że Nivea. Ich przesyłki z nowościami zawsze są dla mnie ogromną niespodzianką, ale też swego rodzaju wyróżnieniem. Oto mogę na własnej skórze przetestować produkt, który debiutuje na sklepowych półkach. Tym razem Nivea przysłała mi coś do pielęgnacji ust.

Jestem osobą totalnie zakręconą na punkcie mazideł do pielęgnacji ust. Lepiej, że by nikt nie zaglądał do mojej szafki ze szminkami, pomadkami. Mam tam mnóstwo przeróżnych produktów, ale często kupuję i rozglądam się za nowościami. Możecie więc sobie wyobrazić, jak bardzo ucieszył mnie taki balsamik od Nivea. Trafiłam na wersję z miętą, ale jest jeszcze kulka malina i czerwone jabłko. W sumie też muszę ją mieć! Tak, tak, bardzo polubiłam to maleństwo. Nie wiem, czy leczy się takie uzależnienia, aczkolwiek kolejna nowość od Nivea wpadła do ścisłego grona moich ulubieńców. 


Forma balsamu może nie jest jakąś zupełną nowością na naszym rynku. Sporo firm ma w swojej ofercie pomadki w kulce, niemniej nie zawsze trafia z konsystencją takiego produktu. W przypadku pop - ball'a z Nivea, struktura jest idealna! Niezbyt twarda, zbita. Balsam dosłownie sunie po wargach, świetnie się rozprowadza. I nie ważne, czy malujemy się na zewnątrz przy mrozie, czy w zaciszu własnych czterech kątów. Balsam pop - ball zachowuje odpowiednią konsystencję w każdych warunkach.   


Balsam nie pozostawia tłustej warstwy. Po jego aplikacji nie czuję obciążenia na ustach. Nie ma też nieprzyjemnego posmaku, który psułby cały efekt i burzył radość ze stosowania kosmetyku. Oj, miałam ja takich delikwentów, oj miałam. Balsam faktycznie pachnie najprawdziwszą, świeżą miętą. Nie jest to aromat sztuczny, chemiczny i trudny do zaakceptowania. Orzeźwiające nuty zapachowe sprawdzą się podczas cieplejszych dni - to w szczególności.  

Balsam pop ball jest świetnym, a wręcz doskonałym nawilżaczem ust. Likwiduje suche skórki, radzi sobie fenomenalnie ze spierzchniętymi, podrażnionymi wargami. Dla niego nie straszny jest wiatr czy mróz. Odpowiednio dba o nasze usta o każdej porze dnia, każdej porze roku. Przy systematycznym użytkowaniu kosmetyku, można zauważyć, że stają się bardziej miękkie i gładkie. Czujecie się do niego przekonane? Mam nadzieję, że tak :)

środa, 7 lutego 2018

Pasta do zębów o potrójnym działaniu - żel aloesowy od Equilibra

Pasta do zębów o potrójnym działaniu - żel aloesowy od Equilibra
Dziś zapraszam was na recenzję aloesowej pasty do zębów od Equilibra. Swoją drogą, marka ciągle mnie zaskakuje. Nie miałam bladego pojęcia, że Equilibra w swej ofercie ma produkty do pielęgnacji jamy ustnej. Past aż trzy rodzaje!

 Equilibra





Od producenta:


Skład:


Pojemność: 75 ml
Cena: 15.99 zł do kupienia tutaj
Moja opinia:
Ja mogłam przetestować pastę o potrójnym działaniu. Produkt nie zawiera sacharyny. Aloes widnieje na liście dość wysoko, więc jestem z tego powodu bardzo zadowolona. Należę do osób, które z pastami do zębów nie eksperymentują i sięgają po to, co sprawdzone. Jednak produktowi marki Equilibra dałam szansę, ponieważ bardzo lubię ich kosmetyki i nigdy nie trafiłam na bubla. Z pastą było podobnie. To mój hicior :) 

Pasta ma konsystencję zwartego żelu w kolorze zielonym. Smakuje i pachnie naprawdę dobrze. Nie szczypie w język, więc fajnie, bo tego strasznie nie lubię. Miętowym smakiem również nie oszałamia. Osobiście nie przepadam za mocnymi pastami. Opakowanie jest praktyczne. Nie mam żadnych problemów z całkowitym opróżnieniem tubki. 

Pasta świetnie czyści ząbki i odświeża oddech. Nie uszkadza szkliwa, nie wywołuje krwawienia z dziąseł. Może nie wybiela w jakiś szczególny sposób, ale tego od niej nie oczekiwałam. Zlikwidowała u mnie nadwrażliwość i za to jestem jej ogromnie wdzięczna :)

wtorek, 6 lutego 2018

Suplement diety - Magnez

Suplement diety - Magnez
Nie jestem wielką fanką suplementów diety, ale od czasu do czasu zdarza mi się sięgnąć po taki "wspomagacz" zdrowia. Oczywiście nie pożeram kilku tabletek w celu uzyskania natychmiastowych efektów. Przyjmując suplementy, należy się też uzbroić w cierpliwość. Dziś chciałam wam zaprezentować taki produkt od Humavit, który każda z nas powinna mieć w swojej domowej apteczce. 



Od producenta:

Skład/Sposób podania:

Ilość w opakowaniu: 60 kapsułek
Cena: 7 zł
Moja opinia: 
Akurat magnez staram się zażywać regularnie, bo jego braki są dla mnie odczuwalne. Pije spore ilości kawy, a jak doskonale wiecie, czarny napój wypłukuje magnez z organizmu. Potem pojawiają się paskudne skurcze, u mnie dodatkowo drganie powiek. Sięgając po magnez w tabletkach, mam pewność, że mój organizm otrzymuje odpowiednią dawkę tego składnika.
 
Magnez Humavit otrzymujemy w niewielkim, szczelnie zamkniętym opakowaniu. Na etykiecie znajdziemy wszystkie wymagane informacje dotyczące suplementu. Codziennie wieczorem zażywamy tylko jedną tabletkę, a nie dwie lub trzy, z czym spotkałam się wielokrotnie. Tabletki są niewielkie, więc nie ma żadnych problemów z ich połykaniem. Za większymi kapsułkami nie przepadam i gdybym musiała łykać coś takiego przykładowo trzy razy dziennie, szybko zrezygnowałabym z suplementacji. 


Po zażyciu magnezu Humavit, nie muszę martwić się sensacjami żołądkowymi, bo nic niepokojącego zwyczajnie się nie dzieje. Suplement działa i to jest najważniejsze. Dzięki niemu mogę pić kawę, ponieważ skurcze i inne nieprzyjemne dolegliwości układu nerwowego i mięśniowego mnie nie dotyczą. Dodatkowo zauważyłam, że mam więcej siły, chęci do działania. Zmęczona wieczorem nie bywam, więc szaleję w kuchni, no i oczywiście do późna tworzę dla was recenzje na bloga :) 

czwartek, 1 lutego 2018

Chlebak bambusowy z deską od TarkaiMiarka.pl

Chlebak bambusowy z deską od TarkaiMiarka.pl
Mój stary chlebak, który miał już około pięciu lat, odszedł na emeryturę. Wyglądał tragicznie i po prostu musiałam go zmienić. Rozglądałam się w miejscowych sklepach za ładnym chlebakiem, lecz większość albo była zbyt duża, albo wyglądała nieciekawie. Trafiłam jednak na idealny na stronie sklepu TarkaiMiarka.pl Jestem z niego bardzo zadowolona.






Wymiary:
wysokość: 14 cm
szerokość: 20 cm
długość: 35.5 cm
Materiał: puder bambusowy
Materiał pokrywy: drewno-bambus
Cena: 51 zł do kupienia tutaj
Moja opinia:
 Może jestem staroświecka, może wiele rzeczy jest dla mnie nowością, ale nigdy wcześniej nie spotkałam się z chlebakiem, który wyglądałby tak, jak ten dostępny w sklepie TarkaiMiarka.pl Oczywiście na rynku mamy wiele pojemniczków do przechowywania pieczywa, są nawet specjalne, lniane woreczki. Jednak różnie z poręcznością takich wyrobów bywa. W małej kuchni liczy się oszczędność miejsca na blacie, a także odpowiedni wygląd danego produktu. Chlebak Kassel łączy w sobie te wszystkie zalety.

Zdecydowałam się na wzór w kratę, ponieważ akurat taki pasował do mojej kuchni. Na stronie sklepu są jeszcze inne wersje - wzory chlebaka, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Muszę przyznać, że nowe cacuszko prezentuje się nienagannie. Z pewnością nie odstrasza swym wyglądem, jak inne chlebaki.

Co wyróżnia chlebak Kassel w grupie innych chlebaków? Dodatek deski do krojenia! Z czymś takim spotkałam się po raz pierwszy. Deseczka jest też pokrywą chlebaka. Dobrze kroi się na niej pieczywo, zachwyciła mnie również swą lekkością. Sam pojemnik jest szczelny, łatwy do utrzymania w czystości. Chroni pieczywo przed wysychaniem i chłonięciem zapachów z zewnątrz. Jak dla mnie rewelacyjny produkt, który warto mieć w swojej kuchni. Będzie cieszył oko przez długi czas. 

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Program Nowości - styczeń

Program Nowości - styczeń
Końcówka stycznia "przyniosła" mi nowe pudełko z Rossmanna. Kolejny rok z Klubem Nowości zapowiada się rewelacyjnie. Tym razem testuję:




Zabieram się za poznawanie otrzymanych nowości. Co zainteresowało was najbardziej? Recenzję produktów znajdziecie na moim profilu tutaj

niedziela, 21 stycznia 2018

Olejek w kremie do rąk Kwiat Wiśni i Olejek Jojoba

Olejek w kremie do rąk Kwiat Wiśni i Olejek Jojoba
Tak, tak. Znów mam wam do pokazania paczkę od Nivea. Czy wspominałam wam jak lubię otrzymywać od nich przesyłki? :) Z pewnością wielokrotnie, ale nie zaszkodzi powtórzyć jeszcze raz. Tym razem mogłam przetestować nowość przeznaczoną do pielęgnacji dłoni. 



 
Od producenta:


Skład:


Pojemność: 75 ml
Cena: ok. 11 zł
Moja opinia:
Zima jest niezbyt przyjaznym okresem dla rąk. Wychodząc na mróz, bez rękawiczek, bez odpowiedniego zabezpieczenia dłoni, nasza skóra szybko staje się wysuszona, a nawet podrażniona. Nie bez znaczenia jest również mycie naczyń, czy podłóg... wiadomo, że bez rękawic ochronnych. Potem niestety musimy już leczyć powstałe zmiany. A przecież lepiej zapobiegać i nie dopuścić do ich powstania, prawda? Świetnym rozwiązaniem są więc odpowiednie kremy do rąk. Na rynku mamy ich sporo. Ja wybrałam kosmetyk od Nivea.

 Olejek w kremie do rąk - nazwa brzmi całkiem ciekawie. W sumie za olejkami do ciała nie przepadam, ale do pielęgnacji dłoni? Czemu nie! Testowałam wersję z kwiatem wiśni i olejkiem jojoba. Miałam już balsam właśnie z tymi składnikami, też od Nivea. Tamten produkt przypadł mi do gustu, więc byłam pozytywnie nastawiona na bliższe poznawanie kremiku. 

Kosmetyk mieści się w małej tubeczce, która jest mocno spłaszczona. Mamy tutaj tylko 75 ml kremu. Niewiele, ale taka mniejsza wersja sprawdzi się w podróży. Produkt możemy wrzucić również do torebki, by mieć go zawsze przy sobie. Przynajmniej ja tak robię ;) Niestety nie ma tutaj dobrej wydajności, lecz coś za coś. Plus za wygodne otwieranie i zamykanie opakowania.


Krem ma fajną gęstość. Nie jest zbyt rzadki, więc nie spływa z rąk. Szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy, której ja nie jestem w stanie zaakceptować. Kosmetyk pięknie pachnie. Tak kwiatowo i owocowo. Zapach mnie nie drażni, nie nudzi się i nie należy do zbyt intensywnych.


Z działania kosmetyku jestem bardzo zadowolona. Krem wspaniale nawilża i koi suchą, podrażnioną skórę. Uzyskany efekt nie należy do krótkotrwałych. Lubię sięgać po ten produkt po każdym myciu dłoni. Śliczny zapach umila całą aplikację kremu, no i oczywiście zachęca do systematycznego sięgania po niego - nie tylko okazjonalnie. 

Copyright © 2016 To co kobieta lubi najbardziej... , Blogger