niedziela, 9 lutego 2020

Okrągły stolik druciany Rista od Edinos.pl

Okrągły stolik druciany Rista od Edinos.pl
Czas pędzi nieubłaganie i mam nadzieję, że wyczekana, wyglądana przeze mnie wiosna wreszcie rozgości się pełną parą. Kiedy robi się cieplej, słoneczniej, a kwiaty w ogrodzie zaczynają szaleć, planuje zmiany w swoim domu. Mogę się "pochwalić" dość dużą ilością pomieszczeń, które nie należą do najmniejszych. Jest więc co zmieniać, urządzać i... sprzątać ;)
Tym razem za małe metamorfozy wzięłam się nieco wcześniej, bo już na początku lutego. Moje zmiany nie należą do jakichś spektakularnych, bo mnie zwyczajnie na to nie stać, ale coś drobnego zawsze do domu muszę przytargać. Ostatnio wpadł mi w oko przepiękny stoliczek kawowy ze sklepu Edinos.pl

 

Muszę przyznać, że sklep ma w swojej ofercie mnóstwo przeróżnych dodatków do domu. Nie są to rzeczy drogie i takie, na które pozwolą sobie tylko najbogatsi. Każdy, dosłownie każdy może sobie z ich oferty wybrać coś dla siebie. Tak jak wspominałam, mój wybór padł na stolik Rista. Coś takiego podobało mi się od dawna, a właściwie od ubiegłego roku. Wreszcie mam!





No, czyż to maleństwo nie jest urocze? Zacznę chyba od spraw typowo technicznych, a potem przejdę może do moich wrażeń na temat samego produktu. 
Stoliczek ma 41 cm wysokości i 42 cm średnicy. Jak dla mnie są to wymiary akuratne, bo taki mebelek nie zagraci pomieszczenia, ale też nie jest zbyt niski i mało poręczny. Spokojnie zmieści się na nim filiżanka kawy i książka, a nawet drobna dekoracja. Stolik został wykonany z dwóch materiałów. Dół to solidna, profesjonalna stal nierdzewna (u mnie w kolorze czarnym), a góra to wysokiej jakości, laminowana płyta MDF, ( u mnie naturalna). Kolorów tegoż stolika macie do wyboru naprawdę sporo, więc pewnie dopasujecie coś do swojego mieszkanka.




Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie fakt, że sklep daje nam na produkt aż dziesięcioletnią gwarancję! To naprawdę ogromny pozytyw w stronę Edinos.pl, a osobiście z czymś takim spotykam się po raz pierwszy.

A teraz kilka słów na temat moich odczuć w stosunku do stolika. Ostatnio postanowiłam się trochę rozpieszczać. Staram się codziennie wykroić chwilę czasu dla siebie, którą mogłabym spędzić z kawą w dłoni, w towarzystwie książki, czy jakiejś gazety. Ale cóż, brakowało mi do pełni szczęścia właśnie takiego uroczego stoliczka. Teraz już mam, więc w pełni mogę oddać się zaplanowanemu leniuchowaniu.
Stolik jest bardzo stabilny, nie chybocze się na boki, został dopracowany w każdym, nawet najdrobniejszym, najmniejszym szczególe. Dół wykonany ze stali, pozwala nam na przechowywanie we wnętrzu stolika, jakichś poduszek, kocyków do okrywania w chłodniejsze dni i wieczory.



 Blat, który można zdjąć, świetnie zdaje egzamin jako taca do przenoszenia przekąsek. Jest niezbyt ciężki, a pod spodem posiada specjalne żłobienia, które ułatwiają składanie i rozkładanie produktu. Blat nie rysuje się zbyt szybko i nie odbarwia. Nie dość, że poręczny i spełniający swoją funkcję, to jeszcze elegancki i nowoczesny.

Ława Rista to spełnienie moich marzeń. Czegoś takiego szukałam i wreszcie mam, a co ważne, za małe pieniądze. Gorąco polecam wam również inne stoliki:

Dla was też mam niespodziankę, a właściwie dla 20 pierwszych osób! To kod rabatowy o wartości aż 50 zł. W koszyku wpiszcie edinos50 a w portfelu pozostanie wam 50 zł ;)

niedziela, 19 stycznia 2020

Love Beauty and Planet - edycja limitowana

Love Beauty and Planet - edycja limitowana
Nowy rok nastroił mnie optymistycznie i zmotywował do wprowadzenia pewnych zmian. Są to zmiany związane z kosmetykami. Postanowiłam, że teraz postawię na naturalną pielęgnację i będę chciała zminimalizować w swoich kosmetycznych asortymentach dodatek chemii. Wiadomo, że pewnie nie od razu moja skóra się z takimi nowościami polubi, ale zobaczymy co z tego wyniknie. Moim pierwszym, lecz stanowczym krokiem w tym działaniu, było bliższe poznanie nowości z limitowanej edycji od Love Beauty and Planet.



Miałam przyjemność poznać cztery produkty, które pochodzą z limitowanej edycji, dostępnej w Rossmannie tylko do końca stycznia. Także spieszcie się, bo naprawdę warto. Produkty są wegańskie, stworzono je z użyciem składników o naturalnym pochodzeniu. Mało tego, ich opakowania zostały wyprodukowane w stu procentach z plastiku, pochodzącego z recyklingu i nadają się do ponownego przetworzenia. 


A teraz kilka słów na temat samych produktów...



W pierwszej kolejności i z ogromnym zainteresowaniem, zabrałam się za poznawanie szamponu w kostce. Był to mój pierwszy kosmetyk tego typu. Na samym początku trudno się przestawić na formę produktu i jego użycie, ale później zobaczycie, że na butelkowane szampony wcale nie będziecie miały ochoty. Wystarczy zwilżyć kostkę, potrzeć ją dłonią do uzyskania piany, a powstały biały puch nanieść na włosy i przystąpić do mycia czupryny.
Ja miałam okazję sprawdzić działanie szamponu Volume Beauty - jest jeszcze kostka dedykowana włosom farbowanym. Uważam, że ta maleńka kosteczka pieni się wprost genialnie. Świetnie oczyszcza włosy i skórę głowy, nie obciąża pasm i nie sprawia, że stają się matowe, czy trudne do późniejszego ogarnięcia. Szampon w takiej formie jest niezwykle poręczny i łatwy do transportu. Pięknie pachnie i wygląda naprawdę uroczo. Dzięki niemu nie zarzucamy środowiska tonami plastiku, bo sam jest zapakowany w tekturowe pudełeczko. Szampon kosztuje ok. 29 zł i wystarcza na jakieś 50 użyć.


Dalej mamy coś do pielęgnacji twarzy, a mianowicie nawilżający żel do mycia twarzy. Ostatnimi czasy zmagałam się z suchą, łuszczącą się skórą w okolicach skrzydełek nosa, ust i brwi. Nie mogłam sobie z tym kompletnie poradzić! Wystarczyło jednak sięgnąć po ten produkt i kłopot mam już z głowy. 
Żel pachnie bardzo delikatnie, świeżo i przyjemnie dla nosa. Pieni się w stopniu akuratnym, niezbyt obficie, nie szczypie w oczy i oczywiście nie wywołuje podrażnień, czy zaczerwienienia np. spojówek. Według mnie świetnie oczyszcza cerę, a jednocześnie nie powoduje jej dodatkowego wysuszenia. Faktycznie delikatnie nawilża, za co jestem mu baaardzo wdzięczna! Butelka tego żelu została wykonana z plastiku, który pochodzi z recyklingu i nadaje się do powtórnego przetworzenia. Produkt ma 125 ml i kosztuje ok. 25 zł


Kolejny kosmetyk przetestowałam również z przyjemnością, bo bardzo lubię takie cuda. Trafiła mi się maska w płachcie z wodą kokosową i kwiatem mimozy. Bardzo lubię właśnie tą serię, więc w sumie wiedziałam, że produkt będzie bardzo udany. I faktycznie, maska jest genialna i godna polecenia. Mocno nawilża i odżywia suchą, zmęczoną skórę. Maska nie zawiera sztucznych barwników, jest odpowiednia dla wegan. Tkaniny maseczek Love Beauty and Planet zostały wykonane z naturalnych, biodegradowalnych włókien, które są przyjemne i w stu procentach bezpieczne dla skóry. Maska kosztuje ok. 15 zł.



 Ostatni już produkt z limitowanej edycji, który miałam okazję poznać, to pasta do zębów Wholesome Protection. Pasta ma smak róży i aloesu, co było dla mnie niecodziennym, ale bardzo udanym połączeniem. Jak wiadomo, aloes ma wiele pozytywnych dla zdrowia właściwości, a tutaj odpowiada za łagodzenie podrażnień jamy ustnej. Natomiast olejek różany nadaje paście wyjątkowego aromatu. Pasta znakomicie czyści zęby, nie wywołuje krwawienia dziąseł, nie potęguje mojej nadwrażliwości. Pieni się w stopniu akuratnym, odświeża na długo i smakuje naprawdę dobrze. Jej "podwójne" opakowanie wpisuje się w założenia marki. Pasta kosztuje ok. 22 zł i ma 75 ml.

Jeśli chcecie poznać te produkty, to biegnijcie do Rossmanna, bo będą one dostępne tylko do końca stycznia!

sobota, 14 grudnia 2019

O czym każda kobieta wiedzieć powinna...

O czym każda kobieta wiedzieć powinna...
Dziś bardzo ważny wpis, skierowany w stronę kobiet. Jako osoba, która dołączyła do akcji #międzynamikobietami, chcę zwrócić uwagę na bardzo istotną kwestię, jaką są sprawy intymne. Pomyślicie pewnie, że przecież jesteście dorosłe, wszystko w tym temacie zostało już powiedziane i opisane. Jednak ile z nas kieruje się obowiązującymi zasadami, jeśli chodzi o dbanie o "te" miejsca? Czy o infekcjach intymnych rozmawiacie z mamą, siostrą przyjaciółką - i najważniejsze, ze swoim ginekologiem...? No właśnie!




O infekcjach intymnych wolimy milczeć i zwyczajnie cierpieć. Bo nie ma nic gorszego od tego paskudnego świądu, pieczenia, zaczerwienienia. Dlaczego tak się dzieje? Myślę, że główną rolę gra tutaj wstyd. Sama z własnego doświadczenia wiem, jak to jest. Jednak nie ma się czego obawiać i rumienić podczas rozmowy na temat infekcji intymnych. Jest to bowiem problem, który może dotyczyć każdej z nas. 

Na infekcje intymne narażają nas:

* korzystanie z basenu, sauny, solarium
* przyjmowanie doustnej antykoncepcji
* noszenie nieprzewiewnej, obcisłej bielizny
* reakcja alergiczna na mydło i detergenty
* długie przebywanie w mokrym kostiumie kąpielowym
* aktywność seksualna
* menstruacja 

Widzicie więc, że nabawić się infekcji możemy w różny sposób i każda z nas ma przecież to ryzyko, iż kiedyś będzie musiała się z tym problemem zmierzyć. Dlatego tak ważne jest zapobieganie, żeby potem nie cierpieć, nie męczyć się z przykrymi dolegliwościami.
Ja przykładowo dużą uwagę przywiązuje do środków piorących. Miałam już kilka niemiłych niespodzianek z proszkiem, płynem w którym prałam bieliznę. Nawet nie spodziewałam się, jak coś takiego może wpłynąć na moje zdrowie. Tak samo jak nieodpowiednia bielizna... Czasem lepiej opłaca się wydać więcej, niż później żałować. Nie mogę również nie wspomnieć o doborze specjalnych kosmetyków. Zwykłe mydło odpada! Lepiej zaufać tym produktom: 



Rewelacyjny produkt, który mogę wam polecić z czystym sumieniem. Jest idealny jeśli borykamy się z infekcjami bakteryjnymi, czy grzybiczymi. Kosmetyk polecany jest w szczególności podczas połogu i po zabiegach ginekologicznych. Delikatnie myje "te" miejsca, dobrze się pieni i faktycznie łagodzi dolegliwości. Opakowanie ma 150 ml i kosztuje ok. 22 zł



Drugi świetny kosmetyk, który warto mieć zawsze w posiadaniu. Produkt działa szybko i to już po pierwszym użyciu. Co potrafi? Łagodzi objawy infekcji grzybiczych i bakteryjnych takie jak świąd, pieczenie, zaczerwienienie i podrażnienia towarzyszące upławom. Opakowanie ma 30 ml i kosztuje ok. 19 zł

Dziewczyny dbajcie o siebie! I nie mowa tu tylko o pielęgnacji twarzy, włosów... Nie bójcie się rozmawiać na intymne tematy z innymi kobietami, ginekologiem. Chodzi przecież o nasze zdrowie i nasz komfort. 

poniedziałek, 25 listopada 2019

Panthenol marki Gorvita

Panthenol marki Gorvita
To już ostatni produkt firmy Gorvita, który przywędrował do mnie dzięki uprzejmości agencji CredoPR. Muszę przyznać, że po tych wszystkich preparatach nie spodziewałam się efektu "wow", a jednak! Jednym minusem jest dla mnie kiepska dostępność kosmetyków Gorvita. Nie widziałam ich w żadnej miejscowej aptece czy drogerii, więc będę musiała zakupić swych ulubieńców przez internet. Oto jeden z nich... Ostatni, ale równie ważny ;)

PANTHENOL ŻEL


Od producenta:

Skład:

Pojemność: 100 ml
Moja opinia:
 Tubka może nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych, jest zwyczajna i totalnie normalna, ale dla mnie idealna. Wykonana z miękkiego plastiku, nie sprawia żadnych problemów w momencie, gdy kończymy już preparat i z wnętrza tubki chcemy wydobyć resztki. Dodatkowo, zamknięcie w postaci klapki, nie ma szans nie zdać egzaminu ;) Jednym ruchem możemy otworzyć i zamknąć opakowanie, nie martwiąc się niekontrolowanym wylaniem kosmetyku np. w walizce lub torebce. Niby taki drobiazg, a bardzo istotny. 

Panthenol żel posiada całkiem przyjemny, chociaż specyficzny zapach. Całe szczęście, że nie odrzuca i jest możliwy do zaakceptowania, nawet przez wrażliwca. Konsystencja preparatu przypadła mi do gustu. Nic nie spływa z ciała, kosmetyk można szybko i sprawnie rozprowadzić, również punktowo.  

Żel jest świetnym specyfikiem łagodzącym. Rozprawi się z bąblami po ukąszeniach komarów, drobnymi otarciami naskórka. Oczywiście nie podrażnia, nie uczula, nie szczypie. Przyjemnie chłodzi, nawilża i odżywia suchą, wymagającą skórę. Jakoś na samym początku nie byłam do tego produktu przekonana, ale potem bardzo się polubiliśmy i ta miłość trwa do dziś. Panthenol żel oczywiście mogę wam polecić. Szczególnie na letnie wyjazdy.

Zdrowa stopa

Zdrowa stopa
Pozostając jeszcze przez chwilkę w temacie stóp, chcę wam zaprezentować kolejny produkt marki Gorvita, który otrzymałam od agencji Credo PR. Muszę przyznać, że ten gagatek od razu bardzo mnie zainteresował, więc szybko go przetestowałam i mogę wam dziś przedstawić na jego temat chociaż kilka zdań. 

ZDROWA STOPA


Od producenta:


Skład:


Pojemność: 100 ml
Cena: ok. 7 zł
Moja opinia:
 Preparat mieści się w bardzo podobnej tubce jak ten, który pokazywałam wam w poprzednim poście. Grafika też jest naprawdę fajna, więc z pewnością na taki produkt zwróciłabym uwagę podczas zakupów. Bardzo lubię podobne specyfiki właśnie zamknięte w tubkach. Nie mam wtedy żadnych problemów z wydobyciem produktu z wnętrza opakowania, mogę go opróżnić praktycznie do samego końca.
Ten produkt ma postać kremo-żelu. Bardzo trudno jednoznacznie opisać taką strukturę, ale według mnie jest bardzo udana. Preparat nie spływa ze skóry, daje się ładnie rozprowadzić i bardzo szybko się wchłania. Pachnie też przyjemnie, aromat oczywiście nie odrzuca, a wręcz zachęca do sięgania po Zdrową stopę. Czuć tutaj zdecydowanie zioła i świeżość.

Preparat superowo odświeża stopy, niweluje nieprzyjemny zapach i zmniejsza potliwość. Zauważyłam, że radzi sobie także z suchymi, popękanymi piętami. Myślę, że na zimę, taki produkt będzie trafionym kosmetykiem dla stóp. 

Olejek pichtowy w żelu

Olejek pichtowy w żelu
No i niestety... Pojawił się znienawidzony przeze mnie duet: śnieg i mróz. Lubię zimę, ale tylko wtedy, gdy nie muszę wychodzić z domu, siedzę sobie tylko pod ciepłym kocem z kubkiem herbaty w ręku, a przeziębienia i inne świństwa mi nie dokuczają. Niestety rzeczywistość wygląda inaczej. O tej porze roku ostro kaszlę i pociągam nosem. Jednak od agencji CREDO PR otrzymałam fajny produkt, który pomaga na takie dolegliwości. 

OLEJEK PICHTOWY W ŻELU 



Od producenta:


Skład:


Pojemność: 100 ml
Cena: ok. 9 zł
Moja opinia:
 Olejek pichtowy oczywiście nie jest mi produktem obcym, ale z takim w formie żelu chyba spotkałam się po raz pierwszy. Jestem bardzo zadowolona z formy preparatu, która umożliwia jego zastosowanie w wielu przypadkach. Wiadomo, iż olejek w czystej postaci byłby mniej "poręczny", natomiast taki żelik po prostu łatwiej jest rozprowadzić na skórze. Może to i drobiazgowa sprawa, ale mówię wam, naprawdę ułatwia życie.
Preparat mieści się w niewielkim słoiczku, który przed pierwszym otwarciem jest szczelnie zamknięty. Nie ma nawet mowy o testowaniu żelu np. w sklepie, co zawsze działało mi na nerwy. Nie ma nic gorszego od kupna "zmacanego" kosmetyku, prawda? No więc nie obawiajcie się, waszego żelu pichtowego, pewnie wcześniej żaden klient nie testował na swojej skórze ;) Jeśli chodzi o zapach, to tutaj można dyskutować... Żel pachnie jodłą, mnie akurat to w zupełności nie przeszkadza. Ba! Taki intensywny, leśny aromat, działa pozytywnie na zatkany nos. 
Olejek pichtowy w żelu stosuję w momencie, gdy czuję, że coś mnie bierze. Smaruje nim klatkę piersiową, dokładnie wcieram i idę pod kocyk. Mówię wam, działa cuda! Nie raz, nie dwa uratował mnie przed totalnym rozłożeniem się w łóżku. Myślę, że na sezon zimowy, to niezastąpiony, obowiązkowy produkt. 

Maść dla sportowców

Maść dla sportowców
Nie wiem, czy ja jestem jakaś pechowa, ale bardzo często dopadają mnie przeróżne kontuzję. W tym roku chyba nie zliczę ile tego było. Mówię wam, czasem mam już serdecznie dość. Dlatego w mojej apteczce obowiązkowo muszą stale znajdować się jakieś tabletki przeciwbólowe. Ostatnio jednak zaufałam pewnej maści marki Gorvita, którą otrzymałam od agencji CREDO PR. Sprawdziła się i to niejednokrotnie! 

MAŚĆ DLA SPORTOWCÓW



Od producenta:


Skład:


Pojemność: 150 ml
Cena: ok. 15 zł
Moja opinia:
 Wydawać by się mogło, że maść nie będzie skuteczniejsza od tabletki, ale w przypadku tego produktu jest jednak inaczej. Oczywiście taki specyfik nie poradzi sobie z ostrym, silnym bólem, ale na mniejsze problemy ze zdrówkiem będzie akuratny. Co ważne, dla osób, które nie mogą łykać tabletek, maść to jedyna forma ratunku przed dolegliwościami. Ta zawiera bioaktywne wyciągi ziołowe i mikroelementy wody leczniczej. Skład produktu prezentuje się zachęcająco, więc można śmiało korzystać. Na liście mamy bowiem aż dwadzieścia aktywnych substancji - ekstraktów i olejków roślinnych. 
Maść mieści się w niewielkiej tubie z zamknięciem w formie klapki. Ma naprawdę udaną jak na maść konsystencję. To raczej taki przyjemny żel, który nie spływa ze skóry, a daje się odpowiednio rozprowadzić i można go wykorzystać nawet do przeprowadzenia masażu. Produkt pachnie dosyć mocno, ale ziołowo, więc tragedii nie ma. U mnie działa fenomenalnie! Likwiduje obrzęk, bóle po wysiłku fizycznym, który niestety, jest u mnie nieunikniony. Szybko się wchłania i nie pozostawia po sobie tłustej, nieprzyjemnej warstwy. Pamiętajcie tylko, by maści nie nakładać na podrażnioną skórę i otwarte rany!
Copyright © 2016 To co kobieta lubi najbardziej... , Blogger