wtorek, 17 lutego 2015

Pomysły na prezent od Gadżetex.

Pomysły na prezent od Gadżetex.
Z zakupem prezentu dla bliskich czy znajomych, zwykle mam masę kłopotów. Podarować kolejną książkę, albo zestaw kosmetyków, czasem po prostu nie wypada. Jakiś czas temu znalazłam świetną stronkę z przeróżnymi produktami, które spokojnie posłużą jako podarek na różne okazje. Gadżetex ma w swej ofercie prawdziwe cuda, a dziś chciałam wam przedstawić maleńki ułamek ich asortymentu.

O firmie:
Pomysły na najbardziej niespotykane prezenty na rynku. Nasi pracownicy wyszukują gadżety na całym świecie i wprowadzają do oferty sklepu, aby każdego dnia zaskakiwać Państwa niezwykłymi pomysłami na prezent. Śmieszne prezenty, zabawy na wieczór kawalerski lub panieński, walentynkowe czy do domu i biura. Ponad 2 000 ciekawych pomysłów na naprawdę wyjątkowy upominek.

Zacznę może od przedmiotu idealnego dla osoby dorosłej, a nawet nastolatka...








Wymiary: 11 x 12 x 15 cm
Cena: 40 zł do kupienia tutaj
Moja opinia:
Zasada działania takich kuleczek opiera się na prawach fizyki. Nie chcę was tutaj zadręczać dokładnymi wyjaśnieniami całego tajemniczego procesu, ale muszę przyznać, że wszystko wygląda po prostu magicznie. "Zabawka" przypadnie do gustu każdemu facetowi, a także młodemu miłośnikowi technicznych nowinek. Nawet wasz szef ucieszy się z takiego eleganckiego prezentu. Na biurko, czy jako element dekoracyjny każdego pomieszczenia - kulki newtona sprawdzają się znakomicie. Mój mąż jest z nich bardzo zadowolony i od czasu do czasu bawi się swoim nowym nabytkiem. Oto w jak prosty sposób można uszczęśliwić faceta :) Przedmiot został wykonany solidnie, więc jako upominek pasuje w sam raz. 

A teraz coś dla dzieciaków... 





Wymiary: 20 x 9 x 1 cm
Cena: 8 zł do kupienia tutaj
Moja opinia:
Oszaleliśmy na punkcie tego zielonego stworka. Nie dziwię się, że dzieci lubią takie prezenty. Robaczek nie dość że milusi, to wygląda jak żywy, chociaż ja wolę robaki w wersji pluszowej :) W zwinnych rękach wyczynia prawdziwe cuda. Dorosłym przyniesie wiele radości, natomiast dzieciaki dzięki niemu, będą mogły poćwiczyć paluszki :) Znakomity prezent na każdą okazję, bez względu na płeć i wiek ( w granicach rozsądku oczywiście :)). Polecam zaprzyjaźnić się z magicznym robaczkiem, a mamy zapewnioną chwilę relaksu po ciężkim dniu. Niżej znajdziecie film ukazujący prawdziwe możliwości robaczka. 


Więcej ciekawych przedmiotów idealnych na prezent, znajdziecie na stronie internetowej sklepu Gadżetex tutaj

niedziela, 15 lutego 2015

Czarne mydło-wreszcie przetestowane :)

Czarne mydło-wreszcie przetestowane :)
Ogromnie chciałam przetestować czarne mydło. Naczytałam się o nim wiele dobrego, ale okazji do kupienia takiego kosmetyku nie miałam wcale. Zdarzył się jednak chyba cud i CzysteMydło ziściło me marzenia. Czarne mydło dotarło, zostało przetestowane, a teraz czas by wystawić mu recenzję.






Od producenta:
Wytwarzane przez nas SAVON NOIR, czyli czarne mydło nie tylko doskonale oczyszcza skórę poprzez złuszczanie martwego naskórka (peeling enzymatyczny), ale ma także właściwości odżywcze, świetnie nadaje się do oczyszczania skóry twarzy. Dzięki zastosowaniu najlepszych, naturalnych składników skóra po jego użyciu jest gładka i nawilżona.
Skład:
Pojemność: 100 g
Cena: 13 zł do kupienia tutaj
Moja opinia:
Mydło mieści się w zakręcanym, pozbawionym zbędnych ozdób słoiczku. Wystarcza tylko skromna etykietka, a łatwość w aplikacji umożliwia forma opakowania. Swobodnie nabieramy palcami czy gąbką odpowiednią porcję mydła. 
Muszę przyznać, że kolor kosmetyku troszkę odstrasza. Ciemna maź nie zachęca, ale same powiedzcie, czego się nie robi dla urody :) Zapach też niespecjalnie czaruje, wyczuwam najprawdziwszą oliwę z oliwek, ważne że to naturalny aromat. 
Savon Noir wykorzystałam do pielęgnacji skóry twarzy. Podarowałam sobie tym razem testy na całym ciele, chociaż słyszałam że rytuał Hammam, jest również wspaniałym, skutecznym doznaniem dla zmysłów i nie tylko. 
Mydło z odrobiną wody rozprowadzamy na twarzy, czekamy pięć minut, a następnie oczywiście zmywamy. Po takim urodowym seansie, buzia nie jest wysuszona. Mydełka przeważnie działają negatywnie na moją twarz, ale Savon Noir to prawdziwy wyjątek. Kosmetyk świetnie oczyszcza, rozgramia zaskórniki, wągry. Nadaje skórze blasku, tworzy odpowiednie przygotowanie pod krem czy serum. Martwię się tylko ubywającą zawartością słoiczka... Trzeba zrobić zapas :) Wam gorąco polecam Savon Noir. 

sobota, 14 lutego 2015

Nail Care - serum ochronne do stóp i paznokci.

Nail Care - serum ochronne do stóp i paznokci.
Kolejny produkt od KOSMED, powędrował do mojej znajomej. Od jakiegoś czasu zmaga się z grzybicą paznokci u stóp, a ten specyfik przeznaczony jest właśnie na takie problemy. Czytajcie dalej, a dowiecie się czy zdał egzamin.






Od producenta:
Skład:
Pojemność: 10 ml
Cena: 11 zł do kupienia tutaj
Moja opinia:
Serum otrzymujemy w buteleczce identycznej jak ta mieszcząca lakier czy odżywkę do paznokci. Niewielki, wąski pędzelek, świetnie rozprowadza specyfik. Konsystencja Nail Care należy do bardzo wodnistych, więc trzeba ostrożnie wszystko aplikować. Oczywiście umiar wskazany-po co produkt marnować prawda?
Serum po wmasowaniu szybko się wchłania. Nie tworzy na płytkach paznokci tłustej warstwy, więc wykonywanie zwykłych, domowych czynności nie będzie rzeczą niemożliwą. Jeśli chodzi o zapach, to mogą być z nim pewne problemy... Mnie ani przyjaciółce, aromat Nail Care nie przeszkadzał, ale wiem doskonale, że znajdą się jego przeciwnicy. Serum pachnie bardzo intensywnie. Wyczuwam tutaj ciekawą, eteryczną mieszankę (drzewo herbaciane, rumianek). Po kilkunastu minutach wszystko traci na sile i o zapachu zapominamy, aż do kolejnego zastosowania serum. 
Z działania Nail Care, moja znajoma jest naprawdę zadowolona. Serum świetnie regeneruję płytkę paznokcia, a także skórki wokół niego, nawilża, odżywia. Dzięki produktowi od Kosmed, pazurki uzyskują ładny blask, wyglądają na zadbane. Nail Care można stosować nawet u dzieci od trzeciego roku życia. Cena i działanie zachęca, więc jeśli taki specyfik uważacie za potrzebny, nie wahajcie się przed jego zakupem. 

Płyn do płukania tkanin Aroma Therapy.

Płyn do płukania tkanin Aroma Therapy.
Nie zliczę, ile płynów do płukania tkanin udało mi się poznać. Przyznaję, że do wielu nie powróciłabym za żadne skarby świata! Są jednak takie, które nigdy się nie nudzą i co najważniejsze, ich skuteczność oraz delikatność, pozwala na systematyczne stosowanie. Jednym z takich płynów, jest zupełna nowość na naszym rynku - produkt Alpinweiss. Otrzymałam go od P&D Polska, więc zanim przejdę do recenzji płynu, kilka słów o samej firmie po prostu wypada dodać :)



O firmie:
Firma P&D Polska powstała w Grudniu 2014 roku jej udziałowcami stali się Damian Salawa i Paweł Jaśkowiec. Czerpiąc doświadczenie z firmy DK-ART której właścicielem jest Damian Salawa narodził się pomysł stworzenia spółki P&D Polska jej celem jest rozwój oraz stałe zwiększenie rozpoznawania marki Alpinweiss Niemieckiego koncernu w Polsce Południowej.
Alpinweiss ma rzeszę wielbicieli w Austrii oraz Niemczech gdzie jest ceniony za wysoką jakość produktów. W tej chwili rozwój marki następuje we Wschodniej części Europy : Polska, Rosja, Białoruś, Litwa, Łotwa, Estonia.
Serdecznie zapraszamy do współpracy hurtownie oraz sklepy.
Nasze regiony: Małopolska, Śląsk, Świętokrzyskie, Podkarpacie.







Pojemność: 1 l
Cena: 7.99 zł do kupienia tutaj
Moja opinia:
Zwykle wystrzegam się płynów do płukania o zapachu różanym. Taki aromat jakoś kojarzy mi się z "szafą babci", także moje obawy są po części uzasadnione :) Płyn Aroma Therapy kompletnie nie pasuje do tejże grupy, nie ma w sobie staroświeckich nut. Ba, pachnie świeżo, delikatnie, a różane akordy przywołują miłe, letnie wspomnienia. 
Konsystencja produktu jak najbardziej mi odpowiada. Nie jest bardzo płynna, a odrobinę gęstsza, przez co płyn wystarcza na długi czas. Wypłukuje się z odzieży bez jakichkolwiek pozostałości, za to pozostawia swój urzekający zapach. Świetnie zmiękcza tkaniny, nadaje im przyjemnej dla ciała miękkości. Nie zaobserwowałam jakichkolwiek odbarwień na ubraniach, nawet kolorki stały się zdecydowanie żywsze i wyrazistsze. Kolejny plus wędruje za brak podrażnień skóry u wrażliwców.
Jestem ciekawa innych wariantów zapachowych tego płynu, bo "Wild Rose", to mój ulubieniec z ostatnich kilku prań :) 

piątek, 13 lutego 2015

Restrukturyzujący szampon do włosów.

Restrukturyzujący szampon do włosów.
Dawno nie pokazywałam wam kosmetyku przeznaczonego do pielęgnacji włosów. Czas nadrobić zaległości i zaprezentować kolejny produkt Equilibra. To nowość w ofercie firmy, więc tym bardziej zwróćcie na niego uwagę jeśli lubicie testować takie perełki :)






Od producenta:
Skład:
Pojemność: 250 ml
Cena: ok. 15 zł
Moja opinia:
Uwielbiam szampony Equilibra. Zakochałam się w aloesowym, w serum na zniszczone końcówki, a teraz w restrukturyzującym cudzie do włosów. Nie farbuję swoich pasm, nie są więc zbyt zniszczone zabiegami fryzjerskimi, ale i tak uznaję je za bardzo przesuszone i łamliwe. Teraz, gdy siedzą pod czapką, łatwo nie mają, także dlaczego by im nie pomóc ?! Postanowiłam i przystąpiłam do działania. 
Szampon restrukturyzujący, otrzymujemy w fajnie wyprofilowanej buteleczce z dozownikiem zamykanym klapką. Dobrze, że nie postawiono na zakrętkę, bo chyba tego nie mogłabym przeboleć. A tak jeden ruch dłoni i gotowe, kosmetyk zamknięty. 
Szampon ma gęstawą, niezbyt lejącą konsystencję. Dobrze się pieni, więc wystarczy tylko odrobina kosmetyku, by uznać mycie za skuteczne. Piana bezproblemowo spłukuje się z pasm, a przyjemny, charakterystyczny dla szamponów zapach, umila cały proces aplikacji. 


Co z działaniem? Ze względu na to, że szampon mogę używać codziennie, efekty są zdecydowanie bardziej widoczne. Włosy przestały się wreszcie puszyć, mogę je bezproblemowo rozczesać bez szarpania i masy pojedynczych "egzemplarzy" na szczotce. Zauważyłam miękkość i delikatność pasm, a co najważniejsze, nie jest to chwilowa, szybko mijająca zmiana! 
Szampon odpowiednio nawilża suche i zniszczone włosy, regeneruje końcówki, w moim przypadku nie przyczynił się do ataku łupieżu. Jest wydajny, tylko z dostępnością mogą być problemy. 

środa, 11 lutego 2015

Lawendowe mydło kastylijskie.

Lawendowe mydło kastylijskie.
Pozostając w temacie walentynkowym, dziś chciałam wam zaprezentować mydło z serduszkowym akcentem. Idealny prezent dla drugiej połówki na zbliżające się święto zakochanych. Jeśli jednak jesteście singlami, to nic straconego! Wasza skóra odbierze taki upominek z wielką radością i odwdzięczy się nienagannym wyglądem :) Kosmetyk otrzymałam dzięki uprzejmości sklepu internetowego CzysteMydło


O firmie:
Zaczęło się od wypraw wakacyjnych. Na straganach Dżemaa el-Fna w Marrakeszu zobaczyliśmy sterty naturalnego mydła Savon Noir, w Prowansji bogactwo mydeł lawendowych, a w Toskanii wszechobecne zastosowanie oliwy extra vergine, również to kosmetyczne. Wtedy podjęliśmy decyzję: zróbmy to! Zebraliśmy kilku przyjaciół: biotechnologa, chemika, matematyka i historyka i rozpoczęliśmy produkcję, która z czasem stała się naszą pasją. Pierwszym i najważniejszym naszym produktem stało się Czarne Mydło - Savon Noir, które powstaje właściwie w 100% z jednego substratu: oliwy z oliwek.

Potem były inne mydła, ale zawsze z naturalnych składników, bez żadnych polepszaczy, utrwalaczy, sztucznych barwników, alkoholi, sztucznych aromatów "identycznych z naturalnymi"?! i innych trucizn. Na pewno nie będziemy używać barwników karmelowych czy EDTA tak nagminnie stosowanych w kosmetykach, a zaliczanych ostatnio do priorytetowych substancji niebezpiecznych. Nasze mydła zawierają naturalne, delikatne składniki, które nie powodują uczuleń, suchości czy podrażnienia. Zawierają witaminy, trójglicerydy, olejki eteryczne, środki bakterio- i grzybobójcze i inne dobrocznne składniki, ale zawsze pochodzące bezpośrednio od naturalnych składników, a nie dodawane sztucznie. 
Nasze mydła testowaliśmy najpierw na sobie, następnie rozdaliśmy je naszym znajomym, którzy utwierdzili nas w pewności, że idziemy we właściwym kierunku. Teraz oferujemy je Tobie, abyś mógł dbać o siebie w zgodzie z naturą. 








Od producenta:
To mydło w Twojej łazience przeniesie Cię na rozgrzane słońcem południe Francji, to tam właśnie dojrzewa i kwitnie lawenda i to w tej części Europy jest to bardzo popularne mydło. 
Skład:
Waga: 100 g
Cena: 10 zł 8.60 zł do kupienia tutaj
Moja opinia:
Mydła w kostce są u mnie gośćmi specjalnymi. Kupuję je sporadycznie, tylko wtedy gdy jakieś faktycznie mnie zaciekawi i przyciągnie uwagę swym wyglądem. W tym przypadku mamy jedno i drugie :) Mydło wytworzono ręcznie, w jego składzie nie znajdziemy żadnych niebezpiecznych składników. Mam pewność, że kupując taki kosmetyk, moja skóra otrzymuje wszystko to, co dla niej najlepsze. 
Mydło kastylijskie zapakowano w uroczy sposób. Idealny dowód na to, jak prostym i pozbawionym zbędnych ozdobników opakowaniem, można zdziałać wszystko. Sam produkt wygląda bardzo dekoracyjnie. Serduszko zatopione we wnętrzu, pasuje na święto zakochanych, ale ogólnie rzecz biorąc, każda kobieta, bez większej okazji, lubi podobne akcenty. 
Mydło pachnie świeżą lawendą. Nie jest to aromat silny i po umyciu ciała, po prostu odchodzi w zapomnienie. Od mydeł nie wymagam jednak wielkiej trwałości pod względem zapachu i to, co czuję podczas kąpieli w zupełności mi wystarcza. 
Mydło pieni się w stopniu średnim, nie tworzy ogromu białego puchu niczym żel pod prysznic. Niemniej jednak, nie zawsze ma się ochotę na kolejny, przepełniony chemią kosmetyk i wtedy takie mydło może być miłą odskocznią od podobnych specyfików. 
Obawiałam się, że naturalny, mydlany wyrób, wysuszy na wiór moją skórę. Nic takiego miejsca nie miało! Ciało pozostało idealnie oczyszczone, żadne podrażnienia nie wystąpiły. Oczywiście mycie taką kostką jest dosyć kłopotliwe i wygodniej sięgnąć po butlę z żelem, lecz jak już wspominałam, od czasu do czasu warto wprowadzić zdrowsze zmiany. Lawendowa kostka jest wspaniała i jaka wydajna! 

wtorek, 10 lutego 2015

Walentynkowa świeca...

Walentynkowa świeca...
Rzadko udaje mi się coś wygrać, w szczególności w losowaniach, ale tym razem szczęście mi dopisało. Na facebookowym profilu Fabryki Świec Light, zgarnęłam prześliczną świecę walentynkową, którą muszę wam pokazać!

Przywędrowała do mnie odpowiednio zapakowana, co już skradło moje serce i przekonało do firmy. Pan Jacek wie w jaki sposób uwieść kobietę :)


Po rozpakowaniu, świeca prezentuje się tak...





Na powierzchni "szklanki", zauważyłam małe serduszka, które w dotyku są mięciutkie bo wykonane bodajże z aksamitu. Świetny i unikalny dodatek, jak dla mnie wielkie zaskoczenie, ponieważ z czymś takim spotkałam się po raz pierwszy. 


Świeca pod wpływem światła, oczywiście będąc jeszcze niezapalona, ładnie się błyszczy. Maleńkie, migoczące drobinki budują wspaniały klimat. 


Pachnie przepięknie! Świeżo ściętymi różami, jakby okraszonymi cukrową posypką. Zapach nie jest nużący, bardzo mocny. Wypełnia stopniowo pomieszczenie i trwa przez długi czas. Świeca wypala się równomiernie, nie kopci. Pustą szklaneczkę wykorzystamy do celów dekoracyjnych, więc nic nie może się zmarnować :)

Zachęcam was do odwiedzenia Fabryki Świec Light. Polubicie ich profil na Facebooku, a być może same staniecie się posiadaczką jakiegoś świeczuszkowego wyrobu Pana Jacka - konkursów tam prawdziwy wysyp :)
Copyright © 2016 To co kobieta lubi najbardziej... , Blogger