poniedziałek, 25 listopada 2013

Pierwszy kosmetyk od Make Me Bio.

Pierwszy kosmetyk od Make Me Bio.
Firma Make Me Bio jest polskim producentem naturalnych kosmetyków pielęgnacyjnych. Wszystkie produkty zostały stworzone ze składników pochodzenia roślinnego. Pochodzą one z upraw przebadanych, są starannie wyselekcjonowane oraz odpowiednio skomponowane. Jako pierwszy produkt postanowiłam wypróbować puder myjący. Czegoś takiego jeszcze nie miałam :)





Od producenta:
Sposób użycia:
Skład:
Pojemność: 60 ml
Cena: 27 zł - kosmetyki naturalne sklep Make Me Bio
Moja opinia:

Może i jestem łasa na takie bajerki, ale sam szklany słoiczek strasznie mi się spodobał ;) No i ten sznureczek nadaje całości odpowiedniej oprawy i nawiązuje do ekologiczności produktu. Skład marzenie, bo tak niewiele komponentów na liście w dzisiejszych czasach graniczy z cudem. Zapach może i nie oszałamia, ale wyczuwam w produkcie naturalność bez grama chemii. Jak się pewnie domyślacie we wnętrzu opakowania znajdziemy proszek w burym kolorku.



Jest taki puszysty i miły że przyjemnie rozetrzeć go w palcach na sucho, ale nie takie jego przeznaczenie. Koniecznie trzeba zmieszać pył z wodą czy też olejkiem ( ulubionym:)). Po rozpuszczeniu otrzymujemy białą papkę w fakturze której widoczne są małe drobinki owsa. Świetny peeling dla buźki nie sądzicie ? 


Stosowałam puder jako zamiennik żelu jak i również jako maseczkę. W obu przypadkach nie czułam i nie będę czuć rozczarowania. Kosmetyk czyni swą powinność tj. dokładnie myje, oczyszcza, delikatnie złuszcza. Nie wysusza, a jako maseczka nie tworzy pancerza. Puder będzie idealny dla osób z cerą bardzo wrażliwą bo dzięki nielicznym składnikom mamy mniejsze ryzyko uczulenia. Obcowanie z produktem bez zawartości parabenów, konserwantów, sztucznych barwników jest najprzyjemniejszą czynnością w ciągu dnia ;) Nie potrzeba dużej ilości pudru by pokryć białą masą całą twarz. Wydajny ? Jak najbardziej. Otrzymałam jeszcze kremik do twarzy, jednakże potraktuje go jako wisienkę na torcie :) Póki co gorąco polecam wam zaopatrzyć się w ten dość nietypowy, ale skuteczny kosmetyk.

Zachęcam do zaglądania na stronę Make Me Bio i polubienie ich na Facebooku. 

niedziela, 24 listopada 2013

Słodka biżuteria.

Słodka biżuteria.
Na blogerskm spotkaniu zostałam obdarowana upominkiem od Sweet Jewellery. Pani tworzy cuda, a wszystko strasznie mi się podoba :)

http://sweetjewellery97.blogspot.com/

Tutaj pierścioneczek dla córki w kształcie główki słynnej myszki Miki ;) 



Wykonany został z modeliny ,a obrączkę zakładaną na palec można swobodnie regulować. Tutaj coś dla mnie... Zawieszka do łańcuszka w kształcie kawałeczka tortu.



Wszystko wygląda słodko, iż można by było schrupać co nieco ;) Uwielbiam takie biżuteryjne cacuszka wykonane przez ludzi kreatywnych, z pasją. Oczywiście z dziełami z modeliny trzeba się obchodzić w miarę delikatnie by wszystkie detale trzymały się na swoim miejscu ;) Nam obydwa prezenty od Sweet Jewellery służą do dziś i sądzę, że jeszcze przez długi czas będziemy miały możliwość cieszyć nimi oczy. 


Myślę że mikołajkowy prezent w postaci ręcznie robionej biżuterii będzie podarkiem trafionym :) Zachęccam więc do kontaktowania się z panią tworzącą przeróżne cuda z modeliny tutaj. Polubicie profil Sweet Jewellery na Facebooku tutaj.

SPA - uczta dla ciała i duszy.

SPA - uczta dla ciała i duszy.
Dziś kolejny kosmetyk od Tołpy i kolejne zachwyty. Dziewczyny ja pokochałam tą markę i sądzę, że nie poprzestanę na tych ich paru kosmetykach które posiadam. Tym razem pokażę wam peeling - maskę. Od razu mówię że nie lubię peelingów ale ten jest w zupełności wyjątkiem.



Od producenta:


Skład:
Pojemność: 250 ml
Cena: 39.99 zł do kupienia tutaj
Moja opinia:
Jestem przeciwna zamykaniu kosmetyków do mycia w słoiczkach z zakrętkami, ale tutaj wybaczam wszystko. Mogę spokojnie opróżnić całą zawartość pojemniczka, a w dodatku widzę ile dobroci mi jeszcze do rozparcelowania pozostało. Wnętrze zabezpieczono specjalną membraną. 


Chciałabym zwrócić waszą uwagę na nietypową fakturę kosmetyku. Nie jest ona płynna, ani nawet nie średnio gęsta. Peeling - maska występuje pod postacią zbitego masła, które trzeba najpierw rozetrzeć w palcach by móc swobodnie przystąpić do masażu ciała. Moje pierwsze wrażenie ? Potężne zaskoczenie, które po pewnym czasie przeszło w uwielbienie. Konsystencja może i do łatwych w rozprowadzeniu nie należy, ale sam kontakt kosmetyku w dłoniach, nacieranie traktowane jak rytuał i pokaźna wydajność to główne atuty relaksacyjnego produktu. 




Zapach jest kwestią dyskusyjną i ciężko jest mi określić czy może przypaść większości z was do gustu. Jeśli lubicie aromat werbeny, paczuli, cytryny będziecie usatysfakcjonowane. Mnie akurat te nuty nie orzeźwiają lecz relaksują :) Peelingu - maski używałam dwa razy w tygodniu, czyli ściśle według wskazań producenta. Jest to zdzierak o małych drobinkach, praktycznie niewyczuwalnych podczas nakładania. Dopiero przy masażu możemy poczuć ich zbawienną moc. Nie lubię peelingów do ciała przez to że ich większość jest dla mnie zbyt brutalna. Powodują często wysypkę, której nie mogę się pozbyć. W przypadku duetu od Tołpy nie miałam skórnych problemów, po każdym takim seansie z kosmetykiem czułam się świeżo. Peeling - maska znakomicie oczyszcza ciało, nie wysusza, dobrze nawilża i nadaje gładkości. Zapach utrzymuje się na skórze dłużej niż po wyjściu z wanny ;) Jak wspomniałam wydajność widnieje na wysokim poziomie chociaż cena niska nie jest. Rozochociłam się kosmetykami Tołpy i do kompletu kupiłam sobie odprężający krem - serum do masażu z serii relax. O tym jednak opowiem wam innym razem :)

Jeśli chcecie poznać pełną ofertę Tołpy zajrzyjcie tutaj. Są również na Facebooku tutaj.
Używałyście peelingu i maski w jednym ? 

sobota, 23 listopada 2013

Maść witaminowa.

Maść witaminowa.
Kolejny produkt od Gorvity przetestowałam tylko ja chociaż tak naprawdę nie chciałam tego czynić...


Maść Witaminowa




Od producenta:
Skład:
Aqua,Glycerin,Glyceryl Stearate SE,Caprylic/Capric Trigliceride,Cetyl Alkohol, Cetyl Ricinoleate Aloe Vera Extract, Isopropyl Mirystate, Glycine Soja(Soybean Oil,Carthamus Tinctorius(Safflower Oil), Linoleic Acid, Tocopherol,Retinyl Palmitate,Methylparaben, Allantoin, D-Panthenol.
Pojemność: 20 ml, lub 50 ml
Cena za 20 ml: ok.5 zł
Moja opinia:

W takiej niepozornej, mikrej tubce siedzi sobie maść pozbawiona jakiegokolwiek zapachu. Rozsmarowuje się szybko, a przecież przy niespodziewanych zdarzeniach liczy się czas. Na początek maść pomogła mi przy oparzeniu. Oczywiście herbatą bo czymże by innym ;) Nie powodowała dodatkowego pieczenia i prawie błyskawicznie przyniosła ukojenie. Potem dostałam wysypki po zjedzeniu "polskich" jabłek. I w tym przypadku Gorvita zwyciężyła. Czy potrzebna jest więc lepsza rekomendacja ? Nie sądzę. Maść doskonale nawilża i chroni skórę przed podrażnieniami. Producent zaleca stosować ją nawet przy odmrożeniach. Małe opakowanie można mieć zawsze przy sobie bo nigdy nie wiadomo co nas może spotkać. Lubię ją za to, że nie szczypie czego zawsze się obawiam i kwilę wtedy jak małe dziecko ;) 

Tutaj strona firmowa, a tutaj Facebookowa.
Zna ktoś ten produkt ? Sprawdził się czy może wręcz przeciwnie ? 

Sos węgierski.

Sos węgierski.
Zawartość ostatniego słoiczka od Reypol gościła na talerzach moich domowników podczas wczorajszego obiadku.



Skład:
Pojemność: 300g
Cena: ok. 5 zł
Moja opinia:
Sos pasowałby do placków ziemniaczanych. Ja postanowiłam podać go z białym ryżem, dorzucając jeszcze jakieś kawałeczki warzyw, chociaż nie było to konieczne. Ma w sobie potężną ilość cząstek papryki czy też cebuli. Chyba po raz pierwszy "gotowiec" wygląda jak sos zrobiony samodzielnie. 

 

Pachnie intensywnie, zachęcająco. Ze szklanego słoiczka wybierzemy wszyściuteńko, a jeśli nie damy wykorzystać całej zawartości to oczywiście możemy przechować resztę w lodówce. Oczywiście z rozsądkiem :) Sos dobrze smakuje również na zimno, to taka wersja dla totalnych leniwców :) W smaku jest odrobinę ostry, ale jak dla mnie "moc" nie powala z nóg. Minusem jest dostępność bo chociażbym nie wiem jak rozglądała się po okolicznych sklepach, to i tak go nie dostanę.

Polubcie Reypol na Facebooku (klik)

piątek, 22 listopada 2013

Odwiedziny kuriera.

Odwiedziny kuriera.
Dawno go u mnie nie było, aż się stęskniłam :) Ale przyjazd o 8 rano to dla mnie troszkę za wcześnie. Na szczęście przywiózł tak wielką paczuszkę że przestałam się na niego gniewać do czasu gdy ... podał mi to pudło. Ważyło chyba tonę w moim odczuciu ;) Dorwałam się do odrywania tych wszystkich folii i zostałam zaskoczona na całego. Pyszna zawartość aż prosiła się o wypróbowanie. Nadawcą przesyłki była firma Emig Sp. z o. o. 

To producent w 100 % naturalnych soków Queen of Juice. Myślałam, że dostanę ze dwa kartoniki a tu proszę, cała zgrzeweczka ;) 

Tutaj nowość, którą póki co nie dostaniecie w sklepach. Dwa opakowania nowych soczków w kartonikach od firmy Emig to idealna niespodzianka dla moich smyków. Soczki mają bardzo ciekawą formę opakowania, co pokaże wam w najbliższym czasie.


Przepraszam za jakość zdjęć, ale dziś okropna plucha na zewnątrz, słoneczka brak i takie kiepskie fotki wychodzą. Mam nadzieję, że odrobinę was zaciekawiłam i zachęciłam do poszukiwań soku Queen of Juice. O naturalnych sokach możecie poczytać tutaj, jak i również na Facebooku tutaj. No więc przystępujemy do konsumpcji, a firmie dziękujemy za przesyłkę, która wzbudziła we wszystkich domownikach pokłady zadowolenia :) 

Zapach czysto bawełniany :)

Zapach czysto bawełniany :)
Bardzo chciałam wypróbować ten zapach. Wybrałam go z oferty Goodies.pl jako zamiennik Soft Blanket, który aktualnie wszyscy wykupili. No i cóż, nie żałuję swej decyzji ;)

Sklep internetowy Goodies.pl


CZYSTA BAWEŁNA




Kupicie go tutaj za kwotę 6 zł. Myślę, że i tak nie jest to duży wydatek gdyż wosk można przepalać aż do utraty zapachu. Ten bawełniany ma słabszy aromat więc długo się nim nie nacieszymy, ale są o wiele mocniejsze, które musimy dozować w małych kawałeczkach. Trudno mi opisać wrażenia jakie wywarł na moim zmyśle powonienia wosk Clean Cotton. Tego szukałam i tym będę się przez długi czas zachwycać. To tak jakby umieścić nos w świeżo wypranych ubrankach, wysuszonych na gorącym słoneczku. Zapach przywołuje miłe wspomnienia, pełne ciepła, radości i beztroski. Dla mnie cud na który skuszę się w przyszłości. Jeśli nie jesteście dumnymi posiadaczkami YC udajcie się na zakupy do sklepu Goodies.pl oraz polubcie ich na Facebooku
Copyright © 2016 To co kobieta lubi najbardziej... , Blogger