piątek, 6 stycznia 2023

Hazelnut Passion - wersja idealna na prezent

Hazelnut Passion - wersja idealna na prezent

 Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam dostawać słodycze. Bardzo mnie cieszą, a i jeszcze bardziej radują, gdy wyglądają ciekawie i elegancko. Takim miłym, a jednocześnie przyjemnym dla zmysłu podniebienia i oka prezentem, będzie produkt od firmy Vobro. Mam tutaj na myśli pralinki Hazelnut Passion, czyli coś dla wielbicieli orzechowych smaków. 


Czy wy widzicie jak piękne i gustowne jest to opakowanie? Plastikowy kuferek prezentuje się oszałamiająco! Bardzo lubię słodycze w takim wydaniu. Mam wtedy wrażenie, że producent odpowiednio zadbał o konsumenta i funduje mu produkt o wysokiej jakości. Same pralinki Hazelnut Passion znam doskonale, więc byłam przekonana, że będzie mega smacznie!


W opakowaniu znajdziemy dwadzieścia cztery pralinki. Każda z nich ma swoje miejsce i swoją zawijkę. Wnętrze pralinki, to już prawdziwa poezja! W środku znajdziemy cały orzeszek laskowy i smaczny krem czekoladowy. Całość została oblana rozpływającą się w ustach czekoladą deserową. Sam produkt nie zawiera barwników.


Taka forma opakowania pralinek stwarza nam wiele możliwości. Słodkości możemy podarować, ale również świetnie będą się prezentować na stole, jako pyszny dodatek do popołudniowej kawki. Polecam!

#współpraca

poniedziałek, 2 stycznia 2023

Świąteczne wydanie galaretek w czekoladzie Jelly Dot i pianek z galaretką WOW - Vobro

Świąteczne wydanie galaretek w czekoladzie Jelly Dot i pianek z galaretką WOW - Vobro

 Witajcie w nowym roku. Dziś przychodzę do was z wpisem na temat nowości od firmy Vobro, które miałam okazję poznać jeszcze przed świętami. Same produkty, które kosztowałam w okresie Bożego Narodzenia znam doskonale, a i cała moja rodzina bardzo je lubi. Tym razem jednak firma Vobro wypuściła na rynek swoje cudeńka w nowych opakowaniach - idealnie pod ten magiczny czas. 

Nie sugerujcie się jednak tylko i wyłącznie "wymiarem" opakowania - galaretki w czekoladzie i pianki z galaretką, które wam tutaj pokazuje, spokojnie możecie kosztować przez cały rok i to bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia ;)

Na święta w nowej odsłonie, firma przygotowała dwa, znane doskonale produkty. Opisywałam wam je już we wcześniejszych postach, także kto ciekaw niech spojrzy w dół ;) Nowe opakowanie dostały galaretki Jelly Dot w czekoladzie i pianki z galaretką WOW.


Pudełeczka wyglądają po prostu bosko i jestem przekonana, że ucieszą każdego. Kartonik z uszkiem na szczycie jest poręczny, niewielki, ale mieści w sobie aż 180g pyszności. W każdym pudełeczku, zarówno w przypadku galaretek jak i pianek, mamy trzy wersje smakowe. Każda wersja smakowa różni się kolorem, także wszyscy konsumenci będą mogli wybrać swojego ulubieńca ;) Tak szczerze powiedziawszy, to samej ciężko było mi zdecydować się na jeden, konkretny smak. Może piankowa pomarańcza? Albo galaretkowa wiśnia? No, nie wiem!



Produkty nie zawierają sztucznych barwników, oleju palmowego, tłuszczów utwardzalnych, konserwantów w sztucznej postaci. Myślę, że posmakują każdemu, a i będą świetnym dodatkiem do większego prezentu. Same też staną się fajnym upominkiem wręczonym nawet bez okazji. 

#współpraca

piątek, 28 października 2022

WOW Pianka z galaretką w czekoladzie - Vobro

WOW Pianka z galaretką w czekoladzie - Vobro

 Jak wasze nastroje w te ostatnie dni października? Przed nami jeszcze zmiana czasu z letniego na zimowy, także musimy się przygotować na taką małą rewolucję w dobowym rytmie. Ja przyznam się wam bez bicia, że niekoniecznie przepadam za listopadem i właśnie nie lubię tych pierwszych dni po zmianie czasu. Zanim człowiek się ogranie, przyzwyczai, to też troszkę zejdzie. Niemniej, jest plus takich zmian - dłuższe wieczorki, które możemy naprawdę fajnie wykorzystać!

I właśnie na takie momenty mam dla was coś specjalnego. Jeśli jesteście fanami siedzenia pod kocykiem z kubkiem herbaty i towarzystwem czegoś słodkiego, to ten wpis musicie przeczytać ze szczególną uwagą! Wjeżdżają bowiem kolejne nowości od Vobro, które skradną wasze serducha. Gotowi?

Oczywiście najpierw rzut okiem na opakowanie. Taka to już nasza kobieca natura, że najpierw zwracamy uwagę na wygląd, a dopiero później na wnętrze ;) A tak zupełnie serio, to po raz kolejny firma Vobro stanęła na wysokości zadania i zafundowała nam naprawdę porządnie przygotowany produkt. 

Mamy tutaj piankę z galaretką w czekoladzie o fajnej, wpadającej w ucho nazwie -WOW. No, mówię wam, prawdziwe wow i w realu! Zanim jednak o smaku, kilka słów o warstwie zewnętrznej. Opakowanie czekoladek jest mega kolorowe, szalone i nieco zabawne. Z pewnością na taki produkt zwróciłabym uwagę podczas wizyty w sklepie. 


Każda pianka pakowana jest oddzielnie, co jest fajną opcją, jeśli chodzi o podzielność produktu. Taki smakołyk możemy też zabrać ze sobą do pracy, na spacer, czy wrzucić kilka do plecaka - nic się nie roztopi, nie rozkruszy.

Wśród pianek WOW do wyboru mamy smaki:

- Wiśnia

- Pomarańcza

- Cytryna

Każdy smak, to inny kolor papierka - pomysłowe.

Pianki mają okrągły kształt. W środku, z jednej strony, znajdziemy właśnie śmietankową piankę, a niżej jedną z trzech wersji smakowych galaretki. Całość została schowana pod czekoladową otoczką.  


Powiem wam, że nie jestem w stanie stwierdzić, która z tych wersji smakowych najbardziej przypadła mi do gustu. Wiem jedno, że pianki WOW są po prostu przepyszne i na zjedzeniu jednej chyba nigdy się nie kończy. Produkt jest wyważony pod względem smaku. Nie jest zbyt słodki, zamulający, zawiera naturalne barwniki. 

Myślę, że smak pianek WOW przypomni wam wakacje i chwile beztroski. Będą więc idealną propozycją nie tylko do podjadania w samotności, ale zdecydowanie do podzielenia się z najbliższymi podczas picia jesiennej herbatki lub zimowej kawy. 

Makijażowi ulubieńcy od Avon

Makijażowi ulubieńcy od Avon

 Witajcie w piątkowy wieczór. Przychodzę do was z wpisem na temat kosmetyków marki Avon, które ostatnimi czasy, totalnie zdobyły moje serducho. Tym razem nie będą to jednak produkty pielęgnacyjne, a coś z kolorówki.

Jeśli od czasu do czasu do mnie zaglądacie, to wiecie też, że ja taka makijażowa kobita nie jestem. Owszem, na większe wyjścia lubię poszaleć, ale tylko i wyłącznie właśnie przed jakąś imprezą, poważniejszym wyjściem. Już od kilku miesięcy poszukiwałam również dobrego podkładu i tuszu, także testy Avonu przydały się u mnie jak najbardziej! Jakież było moje zdziwienie w momencie, gdy w grupie kosmetyków tej marki natrafiłam na prawdziwe perełki! Zostały one ze mną na dłużej i póki co, nie mam zamiaru się z nimi rozstawać. 

Zacznę może od podkładu, ponieważ jego byłam chyba najbardziej ciekawa...

Po tym produkcie nie spodziewałam się czegoś spektakularnego. No, bo wiecie, nie jest z wyższej półki, opakowanie nie jest jakieś "ekskluzywne". Niemniej, już po pierwszym użyciu wiedziałam, że to jest to, czego tak naprawdę szukałam. Podkład ma jak dla mnie idealny kolorek - w ofercie Avon z pewnością znajdziecie taki, który będzie wam pasował. Jego konsystencja mnie urzekła! Świetnie rozprowadza się na skórze, czy to gąbeczką, pędzlem lub palcami. Świetnie się z nią stapia, nie tworzy maski, a co najważniejsze, nie ciasteczkuje się, nie roluje i praktycznie przez kilka godzin wygląda nienagannie. Nie jest to produkt mocno kryjący, więc będziecie musiały w razie potrzeby sięgnąć po korektor. Jednocześnie nie tworzy na buzi maski i wygląda bardzo naturalnie. Ma też spf 20.

Tutaj mamy tusz do rzęs, który naprawdę polubiłam. Szczoteczka na początku wyglądała "groźnie" i miałam wrażenie, że pociapię nią sobie całą powiekę, a nie rzęsy. Jednak po dwóch, trzech użyciach fajnie się wyrobiła i aplikacja kosmetyku była już totalnie lajtowa. Maskara wygląda fajnie i naprawdę dobrze się nią pracuje. Nie skleja rzęs, nie pozostawia na nich grudek. Radzi sobie z ujarzmieniem nawet tych najmniejszych, umiejscowionych w kącikach oka. Ładnie je unosi i nadaje delikatnej objętości. Uzyskany efekt nie wygląda tanio i tandetnie. Tusz się nie kruszy, nie osypuje. Przyjemny produkt w niskiej cenie na który zwróćcie uwagę. 


No i przyszedł czas na mazidełko do ust.

Zwykle wybieram pomadki pielęgnacyjne, które nie pozostawiają kolorku, ale tym razem chciałam zaszaleć ;) W sumie brakowało mi w mojej kosmetyczce szminki, pomadki w ciemniejszym kolorze, więc skusiłam się na coś takiego. Tak naprawdę jest to balsam do ust o pięknym, nasyconym, śliwkowym kolorku. Na ustach prezentuje się genialnie i to bez konieczności sięgania po konturówkę. 

Balsam jest bardzo odżywczy, świetnie nawilża i pielęgnuje, zmniejsza przesuszenie ust. Myślę, że będzie też fajną opcją na chłodniejsze dni, kiedy to nasze wargi wymagają specjalnej ochrony przed mrozem, wiatrem. Do wyboru mamy aż sześć wariantów kolorystycznych, więc każda z was znajdzie coś dla siebie. 

Tak prezentuje się moja ulubiona, makijażowa trójka od Avon. A wy macie od nich coś w swoich kosmetyczkach? Kupujecie te produkty przez internet, czy u konsultantek? Macie też możliwość zarabiania w Avon.

poniedziałek, 26 września 2022

Ulubione trio pielęgnacyjne - Avon

Ulubione trio pielęgnacyjne - Avon

 Obiecywałam, obiecywałam, więc słowa dotrzymuję. Miałam wam zaprezentować moje trzy ulubione produkty marki Avon, którymi zachwycam się ostatnimi czasy. Nie jestem typem osoby, która jakoś specjalnie przyzwyczaja się do konkretnych kosmetyków. Uwielbiam testować nowości, poznawać nowinki z półek w drogeriach. Często przeglądam też katalogi od Avon, bo bardzo lubię ich produkty. A jeśli czegoś człowiek nie jest w stu procentach pewien, zawsze może poprosić o pomoc konsultantkę Avon

Dobra, nie przedłużając, zaczynamy i pokazuję wam pierwszego gagatka, który z pewnością jeszcze zagości w mojej łazience.

Mamy tutaj fantastyczny żel pod prysznic. Nie jest to mały produkt, ma aż 720 ml, także nie ukrywajmy, troszkę nam zejdzie zanim go w stu procentach zużyjemy. Ale, ale... korzystanie z niego przez długi okres czasu, nie jest czynnością nieprzyjemną. Żel jest tak fantastyczny w działaniu i tak pięknie pachnie, że może mi towarzyszyć jak najdłużej.

Zwróćcie uwagę na to przyjemne dla oka opakowanie i pompkę. Niby taki drobiazg, a jak ułatwia życie. Z racji właśnie tego udogodnienia, żel pomimo dużej pojemności, nie jest "trudny" w obsłudze. Posiada kremową, miłą dla ciała konsystencję. Pieni się doskonale, także z ilością kosmetyku nie musimy przesadzać. Pachnie cudownie! Połączenie nut słodkich i kwiatowych, jest tutaj wyważone pod względem intensywności. Działa jak powinien - myje, nie wysusza, a to najważniejsze :)

Tutaj mamy równie udany produkt. To płyn do kąpieli, który już po pierwszym powąchaniu, skradł moje serducho. Tworzy mnóstwo, mnóstwo puchatej piany, a jego aromat utrzymuje się na skórze nie tylko po wyjściu z kąpieli. Bardzo się polubiliśmy i jestem też przekonana, że sięgnę po inne warianty zapachowe tego produktu. Zapach kosmetyku to już mistrzostwo świata! W jego towarzystwie czuje się tak, jakbym siedziała gdzieś na plaży i popijała sobie ananasowy drink. Kosmetyk nie wysusza skóry, obchodzi się z nią bardzo delikatnie. Kolejny sztosik, który mogę wam polecić.

No i na zakończenie codziennej pielęgnacji, coś specjalnego! To konopny, kojący balsam do ciała i rąk, który używam namiętnie i chyba skuszę się na kolejne opakowanie. Tubka może jest i niepozorna, ma tylko 150 ml, lecz produkt jest niesamowicie wydajny. Nawet przy regularnym, codziennym stosowaniu, jest w stanie zagościć w naszej kosmetyczce na długi czas.

Balsam w tubce, to według mnie fajne rozwiązanie. Produkt jest "łatwy" w obsłudze, nie przewraca się na półce w łazience. Posiada bardzo delikatny, przyjemny zapach. Moja skóra bardzo go polubiła. Sprawdził się świetnie w momencie, gdy nieco mocniej się opaliłam i ciało potrzebowało solidnego zastrzyku nawilżenia. Balsamik szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Kolejny hicior, który jest skuteczny i nie kosztuje zbyt wiele. 

 A wy sięgacie po produkty marki Avon? Jeśli tak, to czy macie wśród nich swoich ulubieńców?

Marzipan Passion - nowość w ofercie Vobro

Marzipan Passion - nowość w ofercie Vobro

 Witajcie, oficjalnie ma się rozumieć, w tych pierwszych dniach jesieni. Ja uwielbiam jesień, jestem wtedy bardziej kreatywna, nie ograniczają mnie upały, których tak w sumie nie darzę zbytnią sympatią ;)

Podczas jesiennych wieczorów, lubię usiąść sobie pod kocykiem w towarzystwie książki, kubka herbatki i... czegoś słodkiego oczywiście. Ostatnio w moje łapki wpadła kolejna nowość w ofercie firmy Vobro, którą w tym wpisie pragnę wam przedstawić. I nie mówicie mi teraz, że jesteście aktualnie na diecie!



Zerknijmy może w pierwszej kolejności na opakowanie. Marzipan Passion to nowość w gamie pralinek z serii Passion. Kartonik w którym umieszczono czekoladki, prezentuje się niesamowicie elegancko i stylowo. Mamy tutaj gramaturę 180 g, czyli moim zdaniem jest, to naprawdę fajna pojemność - nie za dużo, nie za mało. Czerwona kolorystyka opakowania baaardzo mi odpowiada, no i ta prześliczna, złota kokarda na szczycie pudełeczka - coś niesamowitego. 

W środku znajdziemy czekoladki, a każda z nich zapakowana jest oddzielnie. Ta zawijka jest tzw. flowapckiem, także mamy tutaj do czynienia z opakowaniem hermetycznym. Bardzo takie rozwiązanie przypadło mi do gustu, ponieważ mam od producenta gwarancję, że otrzymuje produkt świeży, wyglądający nienagannie. Niniejszy wyrób firmy Vobro będziecie mogli również dostać w strefach luzowych w tejże zawijce. 

Pralinki mają kształt kuferka. Na całość składa się przepyszna czekolada deserowa, która skrywa rozpływający się w ustach marcepan. 


Całość posmakowała całej mojej rodzinie. Myślę, że kompozycja czekolady i marcepanu, jest w tym przypadku niesamowicie udana. Czekoladki będą więc idealne nie tylko do podjadania z kubkiem herbaty podczas jesiennych i zimowych wieczorów. Będą bowiem idealną propozycją prezentową. Jestem nimi oczarowana i oczywiście Marzipan Passion mogę polecić gorąco i wam! 

niedziela, 4 września 2022

Pielęgnacja na jesień

Pielęgnacja na jesień

 Witajcie! Kalendarzowo mamy jeszcze lato, ale w powietrzu czuć już jesień. I ja obecnie przygotowuje się do nadchodzącej pory roku. Zaczęłam tym razem nie od wymiany ciuchów, a skupiłam się bardziej na pielęgnacji. Wiadomo, że po lecie skóra, włosy zachowują się inaczej, także to odpowiedni moment do zmian w kosmetyczce. Produkty do opalania, wszelakiego rodzaju chłodzące specyfiki idą w odstawkę. Myślę, że czas pomyśleć o solidnej porcji nawilżenia - między innymi oczywiście!

 Jesienne liście granicy — Wektor stockowy

Uważam, że pielęgnacja jesienią nie należy do najłatwiejszych. Po lecie borykamy się z przebarwieniami, suchością i "nalotem" nieprzyjacieli w postaci wyprysków. Znam to z własnego doświadczenia doskonale, więc w tym roku zamierzam wcześniej zabrać się za ten problem i nie dopuścić do stanu krytycznego. 

TWARZ

Oj, ileż to ja mam z nią problemów. Zatkane pory, nadprodukcja sebum, wypryski w najmniej spodziewanym momencie. Wydawać by się mogło, że podczas opalania, skóra trądzikowa, mieszana wygląda idealnie. Uspokaja się? Cóż, może na chwilkę! Zobaczycie co po kilku dniach wakacji zacznie się dziać. Dlatego ja już dużo wcześniej zaczynam nawilżać cerę. I chociaż wydawać by się mogło, że skóra trądzikowa czy mieszana niekoniecznie polubi się z nawilżaniem, to szybko przekonacie się, iż byliście w błędzie. Ja jakiś czas temu w katalogu Avon wypatrzyłam świetne kremiki nawilżające, dedykowane właśnie takiej cerze jak moja - skłonnej do wyprysków, nadprodukcji sebum, z rozszerzonymi porami. Trzeba będzie zrobić zapasy ;) Nie zapominam i o peelingu, który usunie co trzeba i pozostawi buzię idealnie gładką i czystą. Najczęściej stosuję peeling enzymatyczny, który dodatkowo nie podrażni, a zadziała na naszą cerę w sposób delikatny. Zwróćcie szczególną uwagę na serię CLEARSKIN od Avon - kosmetyki te niesamowicie mnie kuszą. Myślę, że dodatkowo konsultantka Avon rozwieje jakiekolwiek wątpliwości. 

WŁOSY

Włosy po lecie przypominają troszkę sianko, prawda? Powiem wam, że moje może i nie są tragiczne, ale i tak przyda im się nieco większa dbałość. I o ile z końcówkami można sobie jakoś poradzić (czyt. podciąć), tak dalej trzeba będzie już nieco się wysilić. Im też przyda się ogrom nawilżenia i porządna regeneracja. Osobiście pokochałam olejowanie, aczkolwiek i tak w tym działaniu brakuje mi systematyczności. Dla leniuszków polecam więc jakąś porządnie odżywiającą maskę, odżywki i delikatniejszy szampon, które sprawią, że pasma zyskają blask, gładkość i będą wyglądać zdrowo. Warto bliżej zapoznać się z serią produktów dedykowanych różnym rodzajom włosów - Advance Techniques by Avon. 

Myślę, że za jakiś czas zaproszę was do poznania moich trzech ulubieńców od Avon. Co w na to? Lubicie kosmetyki tej marki?

Copyright © 2016 To co kobieta lubi najbardziej... , Blogger